-???-
Archiwum
Polska a przyszłość Unii Europejskiej
Minister Radek Sikorski wygłosił w Berlinie przemówienie pt. „Polska i przyszłość Europy” („Poland and the Future of Europe”), które jak zapowiadano, będzie programowym wystąpieniem na temat polskiej polityki europejskiej oraz aktualnej i przyszłej wizji Europy.
Warto zapoznać się z jego treścią, ponieważ nie wszyscy zgodzili się z wizją Radka Sikorskiego.
Poniżej polski tekst przemówienia:
"Polska a przyszłość Unii Europejskiej"
Pan Radek Sikorski, Minister Spraw Zagranicznych RP
Berlin, 28 listopada 2011 r.
Panie Prezydencie, Ministrze, drogi Guido, Szanowni Państwo,
Pozwólcie, że zacznę od anegdoty.
20 lat temu, w 1991 roku, pojechałem jako dziennikarz do Federalnej Republiki Jugosławii.
Gdy przeprowadzałem wywiad z prezesem Republikańskiego Banku Chorwacji, ktoś do niego
zadzwonił z wiadomością, której znaczenie nie było do końca jasne. Mianowicie, parlament innej republiki Jugosławii, Serbii, przed chwilą zagłosował za wydrukowaniem nieuprawnionej ilości wspólnej waluty.
Odkładając słuchawkę bankier powiedział: "To jest koniec Jugosławii."
Miał rację. Jugosławia rozpadła się. Rozpadła się również "strefa dinara". Wiemy, co
nastąpiło potem. Sprawy dotyczące waluty, mogą być sprawami wojny i pokoju, życia
i śmierci federacji.
Dzisiaj Chorwacja, Serbia i Macedonia mają własne waluty.
Czarnogóra i Kosowo posługują się euro, mimo że nie są w strefie euro. Bośnia i Hercegowina mają nawet "wymienialną markę", której kurs jest zależny od euro.
Zaskakująca historia. Nie integracji, lecz dezintegracji europejskiej.
Dezintegracji, która nastąpiła straszliwym kosztem życia ludzkiego.
Los Jugosławii pokazuje nam, że pieniądz, pełniąc funkcję techniczną jako "środek wymiany",
symbolizuje jedność lub jej brak.
Dlaczego tak jest? Pieniądze istnieją, ponieważ istnieją wspólnoty. Wspólnota, w której
ludzie żyją i handlują - dokonują swobodnej wymiany - tworzy wartość. Ich pieniądze są
wyrazicielem tej wartości.
Moralne znaczenie pieniądza intrygowało Immanuela Kanta, który napisał, że cała praktyka
pożyczania pieniędzy zakłada z góry uczciwą intencję spłaty. Gdyby warunek ten został powszechnie zignorowany, wówczas istota udzielania pożyczek i dzielenia się bogactwem
zostałaby podważona.
Dla Kanta, uczciwość i odpowiedzialność stanowiły imperatywy kategoryczne: podstawę
wszelkiego ładu moralnego. Stanowią one również kamienie węgielne Unii Europejskiej.
Wskazałbym na dwie podstawowe wartości: Odpowiedzialność i Solidarność. Nasza
odpowiedzialność za decyzje i procesy. A solidarność, gdy przychodzi do ponoszenia
ciężarów.
Dzisiaj, gdy zbliża się koniec Polskiej Prezydencji w Radzie Unii Europejskiej, postawię
następujące pytania:
Jak doszło do tego kryzysu?
Dokąd zmierzamy?
Jak chcemy to osiągnąd?
Jaki jest wkład Polski?
O co prosimy Niemcy?
* *
Pierwsze pytanie: jak to się stało, że strefa euro popadła w obecne tarapaty?
Zacznę od tego, czego ten kryzys nie dotyczy. Nie został on wywołany - jak niektórzy
sugerują - rozszerzeniem.
Rozszerzenie stworzyło rozwój i bogactwo w całej Europie.
Eksport krajów UE-15 do krajów UE-10 wzrósł prawie dwukrotnie w ciągu ostatnich
dziesięciu lat. Dane te są jeszcze bardziej zaskakujące, jeżeli spojrzymy na poszczególne
kraje. Eksport Wielkiej Brytanii do 10 krajów, które przystąpiły do UE po 2004 wzrósł z 2,2
miliarda euro w 1993 r. do 10 miliardów euro w zeszłym roku; Francji - z 2,7 miliarda euro
do 16,0 miliardów euro, Niemiec - to może Państwa zaskoczyć - z 15 miliardów euro do 95
miliardów euro. W zeszłym roku łączne obroty handlowe między krajami UE-15 a krajami
UE-10 wyniosły 222 miliardów euro, o 51 miliardów euro więcej niż w 1995 roku. Okrągła
suma. Podejrzewam, że zapewnia ona niejedno miejsce pracy w starej Europie. Zatem rozszerzenie nie tylko nie spowodowało kryzysu, to - co można uzasadnić - jeszcze odroczyło zawirowania gospodarcze. Dzięki korzyściom, jakie daje handel na rozszerzonym rynku, państwa opiekuńcze Europy Zachodniej dopiero teraz zostały zmuszone stawić czoło rzeczywistości.
Jeżeli nie rozszerzenie spowodowało obecne zawirowania, to może mamy do
czynienia z kryzysem walutowym?
Nie do konca. Euro ma się dobrze w stosunku do dolara i innych walut.
Naturalnie częściowo chodzi o zadłużenie, o konieczność zmniejszenia szaleńczo wysokich
dźwigni finansowych, spowodowanych nadmiernymi wydatkami budżetowymi, szarlatanerią księgową i nieodpowiedzialną inżynierią finansową. Zmniejszanie dźwigni finansowych następuje poza strefą euro: spójrzmy na Wielką Brytanię, której zadłużenie sięgnęło 80% PKB, i Stany Zjednoczone, gdzie osiągnęło ono poziom 100% PKB.
Gdyby chodziło tylko o zadłużenie, to moglibyśmy oczekiwać, że ratingi i spready
oddziaływałyby na kraje proporcjonalnie do stopnia ich zadłużenia. Lecz, ku wielkiemu zaskoczeniu, tak się nie dzieje. Niektóre kraje, jak Wielka Brytania i Japonia, które są bardzo zadłużone w stosunku do swojego PKB, płacą niskie stawki kosztów obsługi długu. Inne kraje o niższym zadłużeniu - jak Hiszpania, ponoszą wysokie koszty.
Nieuchronny wniosek, jaki się nasuwa, to taki, że ten kryzys nie dotyczy tylko zadłużenia, ale przede wszystkim zaufania, a mówiąc ściślej, wiarygodności. Dotyczy tego, gdzie - zdaniem inwestorów - ich inwestycje będą bezpieczne.
Bądźmy wobec siebie szczerzy i przyznajmy, że rynki mają pełne prawo wątpić
w wiarygodność strefy euro. Przecież Pakt Stabilności i Rozwoju został naruszony 60 (http://www.monstersandcritics.com/news/europe/news/article_1675056.php/LEAD-Merkel-affirms-demandfor-financial-transaction-tax) razy! I nie tylko przez mniejsze kraje, które mają kłopoty, ale również przez samych założycieli w jądrze strefy euro.
Jeżeli problemem jest wiarygodnośd, to należy ją odbudowad.
Instytucje, procedury, sankcje, które przekonają inwestorów, że kraje będą
potrafiły żyć w granicach swoich możliwości. Zatem, że obligacje, które kupią zostaną
spłacone, najlepiej z uczciwym procentem.
Drugie pytanie: Dokąd zmierzamy?
Mamy dwie zasadnicze możliwości. Zanim powiem, na czym one polegają, pozwólcie, że
zwrócę uwagę na to, że słabości strefy euro nie są wyjątkiem, ale raczej są typowe dla
sposobu, w jaki zbudowaliśmy Unię Europejską. Mamy w Europie dominującą walutę, na
straży której nie stoi żadne europejskie Ministerstwo Skarbu. Mamy wspólne granice bez
wspólnej polityki migracyjnej. Mamy rzekomo wspólną politykę zagraniczną, lecz jest ona
pozbawiona realnych instrumentów władzy i często osłabiana przez paostwa członkowskie,
które załatwiają własne interesy. Mógłbym jeszcze długo wymieniać.
Większość naszych instytucji i procedur zależy od dobrej woli i poczucia przyzwoitości
państw członkowskich. Mechanizm ten działa w miarę sprawnie przy sprzyjających
okolicznościach. A jeśli na granicy unijnej pojawiają się masowo imigranci, w naszym
sąsiedztwie wybucha wojna domowa albo rynki finansowe reagują paniką, co wówczas
zazwyczaj robimy? Szukamy schronienia w dobrze znanych ramach państwa narodowego.
Kryzys strefy euro jest bardziej dramatycznym przejawem europejskiej niemocy, ponieważ jej założyciele stworzyli system, który może byd doprowadzony do rozpadu przez każdego z jej członków, za co on i całe otoczenie zapłaci zatrważającą cenę.
Rozpad spowodowałby kryzys apokaliptycznych rozmiarów, wykraczający poza nasz system
finansowy. Z chwilą, gdy zacznie obowiązywać logika "każdy dba o siebie", czy rzeczywiście
możemy ufać, że wszyscy będą działać w duchu wspólnotowym i odrzucą pokusę
wyrównywania rachunków w innych dziedzinach, na przykład w handlu?
Czy naprawdę założylibyście się o wszystko, że jeżeli dojdzie do rozpadu strefy euro, to
wspólny rynek, kamień węgielny Unii Europejskiej, na pewno przetrwa? W końcu więcej
małżeństw kończy się burzliwym, a nie polubownym rozwodem. Słyszałem o przypadku
w Kalifornii, kiedy rozwodzące się małżeństwo wydało 100 000 dolarów na ustalenie, które
z nich przejmie opiekę nad ich kotem.
Jeżeli nie jesteśmy gotowi zaryzykować częściowego demontażu UE, wówczas staniemy przed najtrudniejszym dla każdej federacji wyborem: głębsza integracja lub rozpad.
Nie jesteśmy jedyną federacją, która stoi przed fundamentalnym pytaniem o swoją
przyszłość z powodu zadłużenia. Przed nami drogę tę przeszły dwie do dziś istniejące
federacje. Amerykanie przekroczyli punkt, z którego nie ma powrotu, tworząc Stany
Zjednoczone, z chwilą gdy rząd federalny przejął odpowiedzialność za długi zaciągnięte przez
poszczególne stany podczas Wojny o Niepodległość. Wypłacalna Wirginia ubiła targu
z bardziej zadłużonym Massachusetts i dlatego stolicę ustanowiono nad Potomakiem.
Alexander Hamilton doprowadził do zawarcia umowy, w myśl której długi wszystkich
uzyskały wspólne gwarancje, tworząc strumieo dochodów do ich obsługi.
Szwajcaria również przekształciła się w prawdziwą federację, gdy ustanowiła zasady
zaciągania długów i dokonywana transferów między jej bogatszymi i biedniejszymi
kantonami.
My też stoimy przed wyborem, czy chcemy być prawdziwą federacją, czy też nie. Jeżeli
ponowna nacjonalizacja lub rozpad są nie do zaakceptowania, pozostaje nam tylko jedna
możliwość: sprawienie, by Europą w końcu można rządzić, a co za tym idzie, doprowadzenie z czasem do Europy bardziej wiarygodnej.
Polityka jest często sztuką osiągania równowagi między tym, co pilne, a tym co ważne.
Pilną sprawą jest ocalenie strefy euro. Podejmując ten wysiłek, ważne jest, abyśmy zachowali
Europę jako demokrację, która szanuje autonomię jej państw członkowskich. Ten nowy
europejski ład będzie musiał równoważyć Odpowiedzialność, Solidarność
i Demokrację, które stanowią podwaliny naszej unii politycznej.
Pytanie trzecie: jak chcemy to osiągnąć?
Dobrym początkiem jest tzw. sześciopak czyli pakiet pięciu rozporządzeń i jednej dyrektywy,
wynegocjowany z pomocą polskiej Prezydencji, który wniósł większą przejrzystość
i dyscyplinę do finansów państw członkowskich. Teraz w procesie tworzenia budżetów
krajowych, ministrowie finansów państw członkowskich będą zobowiązani przedstawić
bardzo wcześnie, nawet zanim zostaną one przekazane do parlamentów krajowych,
swoje wyliczenia budżetowe swoim odpowiednikom oraz Komisji. Komisja zaproponuje działania korygujące, gdy państwo członkowskie znajdzie się w sytuacji nierównowagi
makroekonomicznej. Członkowie strefy euro, którzy naruszą Pakt Stabilności i Wzrostu, będą
poddawani sankcjom prawie niemożliwym do zablokowania przez zastosowanie presji
politycznej. Ponadto "sześciopak" potwierdza, że zasady można wprowadzać nie w postaci
dyrektyw - które wymagają wdrożenia do prawa krajowego - lecz rozporządzeń, które są
aktami powszechnie i od razu obowiązującymi.
Zostały zaproponowane bardziej ambitne działania. W celu wzmocnienia konwergencji
ekonomicznej, Komisja i Eurogrupa uzyskałyby prawo do szczegółowego badania
z wyprzedzeniem wszystkich głównych planów reform gospodarczych, których skutki
mogłyby być odczuwalne w strefie euro; nakładałyby sankcje na kraje niewdrażające zaleceń
politycznych, a grupy krajów uzyskałyby zgodę na zsynchronizowanie swoich polityk rynku
pracy, emerytalnych i społecznych.
Dyscyplina finansowa uległaby wzmocnieniu dzięki temu, że dostęp do funduszy
ratunkowych mieliby tylko ci członkowie, którzy przestrzegają reguł makrofiskalnych, sankcje stałyby się automatyczne, a Komisja, Rada i Trybunał Sprawiedliwości uzyskałyby
uprawnienia do egzekwowania 3% pułapu deficytu i 60% pułapu zadłużenia. Kraje
podlegające procedurze nadmiernego deficytu budżetowego musiałyby przedstawić swoje
budżety krajowe Komisji do zaakceptowania. Komisja otrzymałaby uprawnienia do
ingerowania w polityki krajów, które nie mogą spełnić swoich zobowiązań. Kraje uporczywie
łamiące zasady byłyby zawieszone w swoich prawach głosu.
Polska od samego początku wspierała pomysł nowego traktatu, który uczyniłby Unię bardziej skuteczną.
Komisja Europejska powinna zostać wzmocniona. Jeżeli ma odgrywać rolę nadzorcy
gospodarczego, to jej komisarze powinni być autentycznymi przywódcami, z autorytetem, osobowością - zaryzykuję i powiem- że też charyzmą, aby być prawdziwymi rzecznikami wspólnych europejskich interesów. Komisja powinna być mniejsza, aby być bardziej efektywna. Każdy z nas, kto przewodniczył jakiemuś spotkaniu wie, że najbardziej wydajne są te, w których uczestniczy nie więcej niż dwanaście osób. Komisja Europejska składa się obecnie z 27 członków. Należy wprowadzić rotację przy obsadzie stanowisk komisarzy przez państwa członkowskie.
Im więcej władzy przekażemy instytucjom europejskim, tym większą legitymizację
demokratyczną powinny uzyskać. Drakońskie uprawienia do nadzorowania budżetów
krajowych powinny być wykonywane tylko w porozumieniu z Parlamentem Europejskim.
Parlament powinien bronić swojej roli i zadań. Eurosceptycy mają rację, gdy mówią, że
Europa będzie dobrze funkcjonować, jeżeli przekształci się w ustrój, wspólnotę, z którą
ludzie będą się utożsamiać i wobec której będą lojalni. Włochy zostały stworzone, musimy
jeszcze stworzyć Włochów, powiedział Massimo d'Azeglio na pierwszym posiedzeniu
parlamentu po zjednoczeniu Królestwa Włoch w XIX wieku. My w UE mamy łatwiejsze
zadanie: mamy zjednoczoną Europę. Mamy Europejczyków. To, co musimy uczynid, to nadać wyraz polityczny europejskiej opinii publicznej. Aby to urzeczywistnić, niektórzy
członkowie Parlamentu Europejskiego mogliby być wybierani z ogólnoeuropejskiej listy kandydatów. Istnieje potrzeba zwiększenia "politische Bildung" (edukacji politycznej) obywateli i elit politycznych. Parlament powinien mied swoją siedzibę w jednym miejscu.
Moglibyśmy również połączyć stanowiska Przewodniczących Rady Europejskiej i Komisji Europejskiej. Kanclerz Angela Merkel sugeruje nawet, aby taka osoba była wybierana w bezpośrednich wyborach przez lud europejski.
Ważne jest, abyśmy zachowali spójność miedzy strefą euro a całą UE. Instytucje
wspólnotowe powinny zachować swój centralny charakter. Jako Prezydencja stoimy na
straży naszej jedności. A jedność nie może być hipotetyczna. Chodzi o to, że stwierdzenie, iż
kraje mogą uczestniczyć z chwilą przystąpienia do strefy euro, to za mało. Zamiast
organizować odrębne szczyty grupy euro lub spotkania wyłącznie z udziałem ministrów
finansów, moglibyśmy kontynuować praktykę stosowaną na innych forach unijnych, w
których wszyscy mogą uczestniczyć, ale głosować mogą tylko członkowie.
Im więcej władzy i legitymizacji przekażemy instytucjom federalnym, tym państwa
członkowskie powinny być bardziej utwierdzane w przekonaniu, że niektóre prerogatywy, takie jak: tożsamość narodowa, religia, styl życia, moralność publiczna oraz szeroko rozumiane staweki podatku dochodowego i podatku VAT oraz wszystko to co za tym idzie, powinny na zawsze pozostać w gestii państw. Nasza jedność nie ucierpi na różnicach w godzinach pracy lub zapisach prawa rodzinnego.
To nasuwa pytanie, czy tak ważne państwo członkowskie jak Wielka Brytania może poprzeć
reformę. Daliście Unii wspólny język. Jednolity Rynek to, w dużej mierze, Wasz genialny
pomysł. Brytyjska komisarz kieruje naszą dyplomacją. Moglibyście przewodzić Europie
w sprawach obronności. Jesteście niezbędnym łącznikiem w stosunkach transatlantyckich.
Z drugiej strony, rozpad strefy euro bardzo by zaszkodził Waszej gospodarce. Ponadto ogólne
zadłużenie Wielkiej Brytanii, uwzględniając dług publiczny, dług przedsiębiorstw i
gospodarstw domowych przekroczył 400% PKB. Czy jesteście pewni, że rynki będą zawsze dla Was przychylne? Wolelibyśmy widzieć Was w strefie euro, ale jeżeli nie możecie do niej
przystąpić, pozwólcie nam iść dalej. Proszę Was też o to, żebyście zaczęli tłumaczyć
Brytyjczykom, że decyzje europejskie nie są dyktatami Brukseli, ale wynikają z porozumień,
w tworzeniu których dobrowolnie bierzecie udział.
Czwarte pytanie: Co Polska wnosi?
Dzisiaj Polska nie jest źródłem problemów, lecz rozwiązao europejskich.
Teraz zarówno możemy, jak i chcemy, wnosić swój wkład. Wnosimy nasze niedawne doświadczenie pomyślnej transformacji z dyktatury do demokracji i z chorej gospodarki nakazowo-rozdzielczej do coraz lepiej rozwijającej się gospodarki rynkowej.
Pomogli nam przyjaciele i sojusznicy: Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Francja i, przede wszystkim, Niemcy. Doceniamy duże i szczodre wsparcie - solidarność - jaką Niemcy nam okazały w ciągu ostatniego dwudziestolecia. Ich danke Ihnen als Politiker und als Pole.
Mam nadzieję, że doceniacie to, iż była to dobra inwestycja. W 2010 roku eksport Niemiec
do Polski przekroczył dziewięciokrotnie poziom z 1990 roku i - mimo kryzysu - rośnie.
( Źródło: GUS).
Wymiana handlowa Niemiec z Polską jest większa niż z Federacją Rosyjską, chociaż nie
zawsze można się tego dowiedzieć z niemieckiego dyskursu politycznego.
Od zeszłego roku Polska jest zaliczana do bardzo rozwiniętych krajów we Wskaźniku Rozwoju Społecznego. W latach 2007-2011 awansowaliśmy o dziesięć miejsc w rankingu Globalnego Wskaźnika Konkurencyjności
( Źródło: World Economic Forum: http://www3.weforum.org/docs/WEF_GCR_Report_2011-12.pdf ).
W tym okresie poprawiliśmy naszą pozycję o 20 miejsc we Wskaźniku Postrzegania Korupcji
( Źródło: Transparency International:
http://www.transparency.org/policy_research/surveys_indices/cpi/2010/results )
Na przestrzeni ostatnich czterech lat, skumulowany wzrost PKB w Polsce wyniósł w sumie 15,4 procent. Jaki kraj ma drugi wynik w Unii Europejskiej ze wzrostem 8 procent? Otóż jest to członek strefy euro - Słowacja. Tymczasem średnia unijna to minus 0,4 procent. Dla tych, którzy chcieliby dzielić Europę, mam zatem następującą propozycję: a może przeprowadzimy naturalny podział na Europę cieszącą się wzrostem gospodarczym i Europę, gdzie wzrostu gospodarczego nie ma? Ale ostrzegam: kształty tych bloków nie odpowiadałyby panującym stereotypom.
Nie stało się tak samoistnie. Kolejne rządy RP podejmowały bolesne decyzje, a Polacy
ponosili wiele wyrzeczeń. Prywatyzacja, reforma emerytur, otwarcie Polski na globalizację -
niektórzy wyszli z tego obronną ręką, podczas gdy inni ucierpieli. Byliśmy jednym
z pierwszych krajów, który wprowadził konstytucyjną "kotwicę" długu publicznego.
Nie spoczywamy przy tym na laurach. Gdy Premier Donald Tusk dwa tygodnie temu
przedstawiał w Sejmie nowy rząd, powiedział: "Po to, aby zarówno bezpiecznie przejść przez
rok 2012, ale również aby tworzyć reguły stabilnego wzrostu bezpieczeństwa finansowego,
dyscypliny finansowej także na kolejne lata i dziesięciolecia, będziemy musieli podjąć
działania, w tym działania niepopularne, działania, które będą wymagały wyrzeczenia
i zrozumienia od wszystkich bez wyjątku".
Już w przyszłym roku zamierzamy osiągnąć pułap 3 procent deficytu sektora finansów
publicznych oraz ograniczyć dług publiczny do 52 procent PKB. Na koniec 2015 roku chcemy
doprowadzić do obniżenia deficytu do 1 procenta PKB, a długu publicznego do 47 procent.
Wiek przechodzenia na emeryturę, zarówno kobiet jak i mężczyzn, zostanie podwyższony do
67 roku życia. Zmniejszone zostaną przywileje emerytalne żołnierzy, policjantów
i duchowieństwa. Składka rentowa będzie podniesiona o 2 punkty procentowe. Świadczenia
rodzinne zostaną odebrane bogatszym i przekazane biedniejszym.
Na koniec kadencji tego rządu, Polska będzie spełniała kryteria członkostwa w strefie euro.
Zależy nam bowiem na przetrwaniu i rozkwicie strefy euro, do której planujemy przystąpić.
Popierając Traktat Akcesyjny, Polacy upoważnili nas do wprowadzenia Polski do strefy euro -
gdy tylko ona i my będziemy na to gotowi.
Polska wnosi również do Europy gotowość do kompromisu - a nawet do łączenia suwerenności - w zamian za uczciwą pozycję w silniejszej Europie.
Pytanie piąte: O co prosimy Niemcy?
Po pierwsze, prosimy Niemcy o to, aby otwarcie przyznały, że są największym beneficjentem
obecnych porozumień i tym samym, że to na nich ciąży największy obowiązek, aby
porozumienia te przetrwały.
Po drugie, doskonale zdajecie sobie sprawę z tego, że nie jesteście niewinną ofiarą
rozrzutności innych. Wy również łamaliście Pakt Stabilności i Wzrostu, a Wasze banki
lekkomyślnie kupowały ryzykowne obligacje.
Po trzecie, niektórzy zwolennicy teori spiskowych głoszą, że skorzystaliście nie tylko na jednolitym rynku i strefie euro , ale w pewnym sensie na samym kryzysie. Ponieważ inwestorzy sprzedają obligacje państw najbardziej zagrożonych i szukają bezpiecznych inwestycji, Wasze koszty pożyczania pieniędzy są niższe niż w przypadku normalnej koniunktury.
Po czwarte, jeśli gospodarki Waszych sąsiadów zwolnią lub załamią się, wy także przez to
ogromnie ucierpicie.
Po piąte, mimo zrozumiałej awersji do inflacji, Niemcy powinny przyznać, że zdają sobie
sprawę z tego, że ryzyko rozpadu jest obecnie coraz większe.
Po szóste, że z racji rozmiarów i historii Waszego kraju, ponosicie specjalną
odpowiedzialność, aby chronić pokój i demokrację na naszym kontynencie. Jak mądrze
stwierdził Jurgen Habermas, "Jeśli projekt europejski upadnie, pojawi się pytanie jak wiele
trzeba będzie czasu, aby odzyskać status quo. Przypomnijmy sobie rewolucję niemiecką
z 1848 r.: po jej klęsce potrzeba było stu lat, aby doprowadzić do tego samego poziomu
demokracji".
Co, jako minister spraw zagranicznych Polski, uważam za największe zagrożenie dla
bezpieczeństwa i dobrobytu Europy dziś, w dniu 28 listopada 2011 roku? Nie jest to
terroryzm, nie są to Talibowie, i już na pewno nie są to niemieckie czołgi. Nie są to nawet rosyjskie rakiety, którymi groził Prezydent Miedwiediew, mówiąc, że rozmieści je na granicy Unii Europejskiej. Największym zagrożeniem dla bezpieczeństwa i dobrobytu Polski byłby upadek strefy euro.
I domagam się od Niemiec tego, abyście - dla dobra Waszego i naszego - pomogli tej
strefie euro przetrwać i prosperować. Dobrze wiecie, że nikt inny nie jest w stanie tego
zrobić. Zapewne jestem pierwszym w historii ministrem spraw zagranicznych Polski, który to powie: Mniej zaczynam się obawiać niemieckiej potęgi niż niemieckiej bezczynności.
Niemcy stały się niezbędnym narodem Europy.
Nie możecie sobie pozwolić na porażkę przywództwa. Nie możecie dominować, lecz macie
przewodzić reformom.
Jeżeli włączycie nas w proces podejmowania decyzji, możecie liczyć na wsparcie ze strony
Polski.
Niebezpieczeostwa spóźnionej reformy
Rozpocząłem to wystąpienie od anegdoty o pewnym eksperymencie z unią polityczną
w komunistycznej Jugosławii.
Pozwólcie Państwo, że na zakończenie opowiem Wam jeszcze jedną historię. Chodzi
o najmniej znaną w dziejach Europy federację, a konkretnie o wspólne państwo utworzone
przez Polskę i Wielkie Księstwo Litewskie w 1385 r. Przetrwało ono ponad cztery wieki, czyli -
jak do tej pory - dłużej niż takie federacje jak Stany Zjednoczone, Zjednoczone Królestwo czy
Republika Federalna Niemiec, nie wspominając już o Unii Europejskiej.
Stworzona dzięki tej unii Rzeczpospolita Obojga Narodów wyprzedzała ówczesne standardy -
podobnie jak dziś UE. Posiadała bowiem wspólny parlament oraz obieralną głowę państwa.
Grupa dysponująca prawami politycznymi, a więc obywatele uprawnieni do głosowania,
stanowili 10% ludności. Był to zatem ustrój, który jak na tamte czasy gwarantował największą
partycypację polityczną. Co więcej, panująca w Rzeczpospolitej tolerancja religijna
oszczędziła jej mieszkańcom okrucieństw wojny trzydziestoletniej. Miasta zakładane były
według prawa magdeburskiego, a początki wielu spośród nich - np. mojej rodzinnej
Bydgoszczy - wiążą się z niemieckimi osadnikami. Żydzi, Ormianie oraz wszelkiego rodzaju
dysydenci przybywali tutaj licznie z całej Europy, aby spróbować swojego szczęścia.
Swoboda i siła militarna szły ramię w ramię. W 1410 r. wojska tego państwa rozgromiły pod
Grunwaldem rycerzy zakonu krzyżackiego, którego symbole heraldyczne do dziś funkcjonują
w armii niemieckiej. W 1683 r. u bram Wiednia powstrzymaliśmy imperium osmańskie i jego
plany zjednoczenia Europy pod sztandarami islamu.
Ale na przełomie XVII i XVIII stulecia coś się zmieniło.
Królowie elekcyjni, niepowiązane ze sobą armie i niezależne waluty nie miały szans w świecie zunifikowanych, merkantylistycznych i autorytarnych państw narodowych. Największą słabością Rzeczypospolitej stał się jej najbardziej demokratyczny rys - możliwość zablokowania procesu legislacyjnego przez jednego posła. Zasada jednomyślności, której przyjęcie w państwie federalnym niewątpliwie zasługuje na podziw, otworzyła furtkę dla korupcji i braku odpowiedzialności.
Polska zdołała się w końcu zreformować. Uchwalona 3 maja 1791 r. konstytucja zniosła
zasadę jednomyślności, zunifikowała państwo i stworzyła stały rząd. Ale reformy zostały
wprowadzone zbyt późno. Przegraliśmy wojnę w obronie konstytucji i w wyniku rozbioru
z 1795 r. Polska zniknęła z mapy świata na ponad sto lat.
Jaki jest morał tej historii? Nie wolno stać w miejscu, gdy świat wokół się zmienia i rosną
nowi konkurenci. Nie wystarczy polegać na instytucjach i procedurach, które sprawdziły się
w przeszłości. Stopniowe zmiany to za mało. Nawet zachowanie dotychczasowej pozycji jest
uzależnione od podejmowania odpowiednio szybkich decyzji.
Uważam, że mamy obowiązek oszczędzić naszej wspaniałej unii losu, jaki spotkał Jugosławię
oraz dawno minioną Rzeczpospolitą Obojga Narodów.
Zakończenie
Nasz schyłek nie jest wcale rzeczą przesądzoną. Jeżeli pokonamy bieżące trudności, wciąż możemy zadziwić świat naszymi dokonaniami i siłą.
Jesteśmy przecież nie tylko największą światową gospodarką, lecz również największą
strefą pokoju, demokracji i praw człowieka. Stanowimy źródło inspiracji dla narodów
żyjących w naszym sąsiedztwie - zarówno na Wschodzie, jak i na Południu. Jeżeli
uporządkujemy nasze sprawy, możemy stad się prawdziwym supermocarstwem.
W ramach równego partnerstwa ze Stanami Zjednoczonymi będziemy wówczas mogli
utrzymać siłę, dobrobyt i przywództwo Zachodu.
Ale dziś stoimy na skraju przepaści. To najbardziej przerażająca chwila w mojej
ministerialnej karierze, ale przez to jednocześnie najbardziej wzniosła. Przyszłe pokolenia osądzą nas według naszych czynów lub ich braku. Według tego, czy stworzymy podwaliny pod dziesięciolecia wielkości, czy też uchylimy się od odpowiedzialności i pogodzimy z naszym schyłkiem.
Stojąc tu, w Berlinie, jako Polak i Europejczyk, mówię: trzeba działać teraz.
Ani jednego głosu na Adama Kwiatkowskiego w Berlinie?
Odpowiedź rzecznika prasowego Ambasady o ilość głosów na Adama Kwiatkowskiego brzmi tak:
"Wyniki wyborów są dostępne na str. PKW. Także z Berlina. JB"
Gdzie "powędrowały" głosy oddane na niego przez klubowiczów Gazety Polskiej Berlin-Brandenburg? Głosy na wagę prezydenckiego, co się z nimi stało?
...
http://niezalezna.pl/17771-majstrowanie-przy-urnie
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I po wyborach... Dwaj politycy, których rekomendowałem na naszej stronie zdobyli wystarczającą ilość głosów by otrzymać mandaty: poselski Adam Kwiatkowski po raz pierwszy i senatorski Andrzej Person, który na Facebooku napisał: "Już dwa razy zaryzykowałem i nie odkręcałem tabliczki z nazwiskiem. Znów się udało. Wszystkim Wam dziękuję za dobre słowa :)".
Wierzę, że Adamowi Kwiatkowskiemu powiedzie się założenie biur poselskich w Berlinie i innych wiekich skupiskach Polonii na świecie. W samym tylko Chicago i Nowym Jorku zdobył on...3214 głosów ( FaktyChicago), jak zagłosowali Berlińczycy wkrótce, po otrzymaniu wyników wyborów z Ambasady.
Niestety, około 10% wszystkich wyborców poparło menażerię Ruchu Palikota, którą ośmielę się nazwać "Puszką Pa...likota".
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wyniki Wyborów Parlamentarnych 2011 w Berlinie,
nadesłane przez rzecznika prasowego Ambasady R.P. w Berlinie Pana Jacka Biegałe
Nasze wyniki :
Ambasada
PIS 606 ,Kaczyński 486
PJN 47
SLD 161, Kalisz 86
Ruch Palikota 320, Palikot 254
PSL 22
PPP 4
PO 1616, Tusk 1367
Senat 2776, Borys-Damięcka 2050
PAN
PIS 77, Kaczyński 61
PJN 12
SLD 48, Kalisz 21
Ruch Palikota 75, Palikot 50
PSL 5
PPP 4
PO 381, Tusk 295
Senat 599, Borys-Damięcka 477
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tekst przedwyborczy.
Kolejne wybory... za każdym razem mam wątpliwości, na kogo głosować i tym razem jest podobnie. W dobie pokracznych polityków: jak szukający kilka dni temu w Berlinie wyborców, Ryszard Kalisz, na którego spotkanie "pies z kulawą nogą" nie chciał przyjść, nie mówiąc już o Januszu Palikocie, farbowanym lisie w polskiej polityce, którego reklamowe łkania słyszałem niedawno w szczecińskim radio. I wielu, wielu innych, wraz z sejmowym "tupetem" Stefanem Niesiołowskim.
Z ludzi, których poznałem, z czystym sumieniem polecić mogę:
Do Sejmu, Adama Kwiatkowskiego, którego gościliśmy podczas projekcji filmu Mgła w Berlinie, gdzie opowiedział o pracy w kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego i smoleńskim dramacie widzianym jego oczami. Postrzegam go jako młodego, ambitnego, bez postkomunistycznych wpływów Polaka. Wierzę w jego wolę poprawy jakości życia Polaków w kraju i na obczyźnie. To człowiek, który wie co znaczy słowo suwerenność Polski.
Natomiast do Senatu, Andrzeja Persona, człowieka pracowitego, od lat działającego na rzecz Polonii. Statecznego i zrównoważonego w swoich wypowiedziach. Wiem to, bo do naszego kolejnego magazynu przeprowadziłem z nim rozmowę podczas XV Igrzysk Polonijnych. Nieco prowokacyjnie wyszukałem w moim archiwum zdjęcie z żółtą koszulką…. Lidera?... Może się ta przepowiednia sprawdzi, życzę mu tego.
(ms)
Europejska Inicjatywa w Niemczech - 17.06.2011
W berlińskiej kawiarni "Flilmbune", gdzie niedawno wyświetlono dwa filmy kina niezależnego o katastrofie smoleńskiej: Mgła i List z Polski , odbyło się spotkanie - Europejskiej Inicjatywy w Niemczech. Ruch ten ma być zaczątkiem zalożenia jesienią b.r. partii politycznej, której celem będzie:
- nauka jezyka polskiego, nie tylko jako języka obcego, ale również ojczystego
- poprawa sytuacji finansowej i prawnej Polonii
- oraz rejestracja partii, która wystawi swoich kandydatów w następnych wyborach samorządowych.
Inicjatorem tego spotkania zalożycielskiego polskiej partii w Niemczech był Stefan Hambura, berliński adwokat, któremu zależy by sprawy Polonii, strona niemiecka traktowała zgodnie z duchem traktatu o przyjaźni i współpracy zawartego przed 20 laty .
Jak powiedział Stefan Hambura, jest to smutna rocznica, gdyż po 20. latach obowiązywania postanowień traktatu, mniejszość polska w Niemczech nie ma takiego statusu jak mniejszość niemiecka w Polsce.
Na spotkaniu potomek Jana Baczewskiego, założyciela w latach 20-tych ubieglego wieku Związku Polaków w Niemczech, przypomniał jego życiorys i historię domu w Rangsdorf, który po latach przekazano spadkobiercom.
Zadanie jakie chce wykonać mec. Stefan Hambura, nie będzie sprawą prostą, ale dobrze, że jest ktoś, kto ponad podziałami chce skonsolidować Polonię, w jej własnym interesie.
Europejska Inicjatywa w Niemczech
Agnieszka Valente, mec. Stefan Hambura i Józef Galiński
Traktat Polsko Niemiecki - umowa czy kartka papieru?






14.04.2011 odbyło się XV Forum Polsko Niemieckie, na które przybyli przedstawiciele różnych szczebli polityki i gospodarki, a wśród nich: współgospodarze Forum, minister stanu do spraw Niemiecko-Polskich, Cornelia Pieper i Krzysztof Miszczak, dyrektor Biura Pełnomocnika Prezesa Rady Ministrów do Spraw Dialogu Międzynarodowego.
Honorowymi gośćmi byli inicjatorzy Trójkąta Weimarskiego: ex-ministrowie Hans-Dietrich Genscher, Roland Dumas oraz Władysław Bartoszewski, dzisiaj Pełnomocnik Prezesa Rady Ministrów do Spraw Dialogu Międzynarodowego.
Obecni byli również przewodniczący: Komisji Spraw Zagranicznych Sejmu Andrzej Halicki, francuskiego Zgromadzenia Narodowego Axel Poniatowski i niemieckiego Bundestagu Ruprecht Polenz, jak i wielu innych, a wśród nich reprezentanci niemieckiej Polonii.
Forum przebiegło w trójpanelowym wymiarze.
- Pierwszy: historyczny, zawierał wypowiedzi architektów weimarskiego "przymierza" i dyskusję o 20.leciu jego istnienia.
- W drugim poruszano tematy gospodarcze: o innowacjach i badaniach naukowych.
- I trzeci, dotyczący 20.rocznicy Traktatu o Dobrym Sąsiedztwie i Przyjaznej Współpracy. Gdzie głównym zarzutem wyartykułowanym przez Annę Kwiatkowski -Drożdż z Działu Niemieckiego Ośrodka Studiów Wschodnich do strony niemieckiej była asymetria wydatków; dużo większa Polski na mniejszość niemiecką, niż ze strony Niemiec na Polonię. Na te zarzuty odpowiadał przewodniczący Federalnego Związku Towarzystw Niemiecko Polskich, że metodą jest dofinansowywanie projektów.
A przecież wiadomo, że w przypadku braku takowych, które odpowiadałyby formalnym aspektom doprowadzi się do kolejnej blokady środków dla Polonii. I pewno na to, liczą Niemcy.
Minęło dwadzieścia lat od zawarcia Traktatu, który jak określiła Minister Cornelia Pieper, nie jest kawałkiem papieru, a umową. Dodam ze swojej strony umową międzypaństwową.
Czy mam nadzieje na zmianę?
…Na zakończenie swojego przemówienia Władysław Bartoszewski powiedział:
"Obecnie, 20 lat po podpisaniu Traktatu mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć: jestem spokojny o przyszłość Polski, jestem spokojny o przyszłość współpracy między Polakami i Niemcami."
…Powiem trywialnie… Pożyjemy, zobaczymy!
MS
SMOLEŃSK - Wystawa w Bazylice Św. Jana Chrzciciela w Berlinie.
10-17 kwietnia 2011






Wraz z Klubem Gazety Polskiej, nasze Towarzystwo Rockinberlinczyków postanowiło uczcić rocznicę katastrofy prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem wystawą fotografii w Bazylice przy Lilienthalstr.5, która przedstawia w kilkunastu odsłonach dramat i żal, jaki zapanował w Berlinie, Warszawie, Krakowie…
Wystawa powstała dzięki zaangażowaniu ludzi pamiętających Solidarność, w których ciągle jeszcze drzemie duch tego ruchu, dzisiaj tak zszargany przez niektóre nazwiska polskiej sceny politycznej, niegdyś bohaterów... bezkrwawej rewolucji.
...Podziękowania należą się również Konsulowi Mariuszowi Skórko, który ze strony naszej Ambasady pokrył część wydatków związanych ze zorganizowaniem wystawy.
Proboszcz naszej parafii, także nie dał się długo namawiać, serdeczne Bóg zapłać.
Mamy nadzieję, że to wyodrębnione polskie miejsce, pozwoli na chwilę zadumy i przekonanie, że patriotyzm żyje w nas.
… I choć Kłapouch z jajami kobyły i jemu podobni "zza zomowskiej barykady"… próbują nas w dalszym ciągu dzielić, my podzielić się nie dajmy. Ludzie bez sumienia, pokroju Piotrowskiego - mordercy ks. Popiełuszki są wśród nas i cały czas coś knują. O tym też trzeba pamiętać…
(MS)
Zjazd Konwentu Organizacji Polskich w Berlinie






Berlin, w dniach 11-12 lutego 2011 odbył się zjazd Konwentu Organizacji Polskich w Niemczech. Uczestnikami Zjazdu Konwentu byli przedstawiciele organizacji dachowych: Kongresu Polonii Niemieckiej, Chrześcijańskiego Centrum Krzewienia Kultury, Tradycji i Języka Polskiego w Niemczech, Polskiej Rady w Niemczech - Zrzeszenie Federalne oraz Związku Polaków "Zgoda" w Republice Federalnej Niemiec.
W oświadczeniu koordynatora i moderatora Zjazdu Konwentu:
Wiesława Lewickiego Vice-Prezydenta Konwentu Organizacji Polskich i Prezesa - Kongresu Polonii Niemieckiej T.z., zwołanego z potrzeby integracji organizacji polonijnych oraz inicjatyw na rzecz wspierania Kultury Polskiej na terenie Niemieckiej Republiki Federalnej przeczytałem:
"Wiele lat i wysiłku kosztowało zjednoczenie Polonii Niemieckiej do obecnie istniejącej formy - Konwentu Organizacji Polskich w Niemczech. Do tej pory jest to najważniejsza struktura reprezentująca Polonię Niemiecką, złożona z 4 organizacji dachowych do których przynależy około 100-tu organizacji. Zgodnie ze wspólnie przyjętymi zasadami, w Konwencie każda organizacja członkowska zachowuje bezwzględnie swoją odrębność i niezależność. Konwent został uznany i zaakceptowany przez władze niemieckie i polskie, a równocześnie przetrwał trudne politycznie czasy i sprawdził się jako poważny partner do rozmów politycznych. W czasie politycznej i publicznej debaty związanej z 20-tą rocznicą polskoniemieckiego Traktatu z 1991r., nie wolno dopuścić do zniszczenia tego co z takim mozołem zostało zbudowane. Wszelkie próby niedowartościowania Konwentu, szczególnie podczas rozmów "Okrągłego Stołu" i destabilizacji jedności Organizacji Polskich czy to poprzez ambicje pojedynczych jednostek, czy też przez inicjatywy przeciwne jedności Polonii, służy zniszczeniu Konwentu i jego misji jednoczenia Polonii. Konwent zwołując zjazd swoich członków oraz ważnych gości, chce zdecydowanie położyć nacisk na wzmocnienie publicznej debaty o problemach Polaków i Polonii w Niemczech oraz wezwać do podjęcia działań na rzecz jednoczenia i wzmocnienia Polonii w ramach harmonicznej integracji naszej społeczności zarówno w Niemczech jak i w Europie."
Po tych słowach mam nadzieję, że wszyscy zainteresowani bedą informowani o przebiegu debaty,
co umożliwi włączenie się w nią całego środowiska polonijnego.
Jednak celem zjazdu Konwentu była decyzja jego członków o rejestracji sądowej.
Konwent Polskich Organizacji w Niemczech podpisał w Berlinie umowę stowarzyszenia jako Europejskie Konsorcjum Interesów- EWIV.
Ta europejska forma stowarzyszenia w formule wyższej użyteczności publicznej ma pozwolić na celowe zarządzanie funduszami oraz długoterminowymi projektami. Zarejestrowanie Konwentu w Niemczech jako EWIV ma ułatwić współpracę przynależnych organizacji i wzmocnić szanse na skuteczniejsze reprezentowanie ich interesów.
Do 17 czerwca 2011, XX rocznicy podpisania traktatu polsko -niemieckiego czasu pozostało niezbyt wiele, czy wystarczy go by wykonać coś, co nie udało się przez lat niemal dwadzieścia?
My Polacy jesteśmy jednak specjalistami od dzialań "na ostatnią chwilę" i pewno się to uda.
...Byle dla dobra Polonii, a nie partykularnych interesów ...
Z teki Roberta Szecówki / ROBSa
Za chlebem
Projekcja w "Filmbühne".






W berlińskiej kawiarni "Filmbühne" odbyła się projekcja filmu "Mgła". Dokumentu, będącego zapisem wspomnień urzędników kancelarii prezydenta Lecha Kaczyńskiego, którzy przygotowywali wyjazd polskiej delegacji na obchody rocznicowe mordu katyńskiego.
Ludzi, którzy byli obecni na miejscu katastrofy, który widzieli ten niewyobrażalny ogrom nieszczęścia. Obraz, którego nie uda wymazać się nigdy z pamięci. W tym miejscu, w takiej chwili przyszło im zmierzyć sie z przedstawicielami drugiej opcji politycznej, która już zajmowała nieostygłe jeszcze miejsca Prezydenta i jego współpracowników. Film i jego tytuł pomagają zrozumieć, że o ile mgła w Smoleńsku nie musiała być sztuczna, to ta która wytwarzana jest niemal od roku wokół śledztwa wyjaśniającego, jest na pewno działaniem celowym.
Po projekcji, przybyli goście: autorka filmu Maria Dłużewska, redaktor naczelny "Gazety Polskiej" Tomasz Sakiewicz oraz byli urzędnicy kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego: Adam Kwiatkowski, Jakub Opara i Marcin Wierzchowski odpowiadali na pytania zebranych widzów. Zadali kłam wyciąganym co jakiś czas nowym faktom wraz z ostatnim o rzekomej kłótni generała z pilotem.
Atmosfera tego spotkanie przypomniała mi czas gdy rodziła się Solidarność. To skupienie i świadomość, że prawda jest inna niż próbuje się ją nam pokazać.
Według starego kodeksu rzymskiego -
"Nikt nie może być sędzią we własnej sprawie".
… A jednak NA TO, nie można liczyć.
Polonijny Klub GAZETY POLSKIEJ w Berlinie
W piątek 18. lutego 2011 w kawiarence/czytelni vis'a'vis bazyliki św. Jana, odbyło się pod przewodnictwem Krzysztofa Dasiewicza zebranie założycielskie polonijnego klubu Gazety Polskiej w Berlinie.
Cele przyświecąjace powstaniu klubu mozna znaleźć na stronie internetowej: http://www.klubygp.pl/ . W pierwszym spotkaniu uczestniczyło 12 osób, wybrano przewodniczącego zastępcę i skarbnika.
Od września w Berlinie istnieją dwa Kluby GP:
Klub Gazety Polskiej Berlin z przewodniczącym Markiem Wasagiem
i Klub Gazety Polskiej Berlin-Brandenburg z Agnieszką Valente.
Podział nastąpił ze względu na różnice programowe, które odbiegają w przypadku KGP Berlin od założonych w trakcie inicjacji Klubu.






MGŁA - Link do ścigniecia polskiego filmu "Mgła" (270MB) o katastrofie smoleńskiej (wydarzenia - przed i po)
Wspomnienia pracowników kancelarii prezydenta Lecha Kaczyńskiego, film o którym mówi się w Polsce....
http://hotfile.com/dl/94387653/4d2eec2/Mgla_2011.avi.html
BRIEF UIT POLEN / LIST Z POLSKI / HOLENDERSKI FILM O KATASTROFIE SMOLEŃSKIEJ
W holenderskiej telewizji publicznej VPRO,
25.10.2010 wyemitowano film dokumentalny o katastrofie smoleńskiej.
Jest to chyba pierwszy film o tej tragedii próbujący odpowiedzieć na proste pytania,
których co niektórzy nie śmią nawet postawić.
W dokumencie pt. List z Polski wypowiada się m.in. redaktor naczelny "Gazety Polskiej" Tomasz Sakiewicz.
Film pdzielony na pięć części można obejrzeć na youtube:
-----
Prezydent RP Lech Kaczyński nie żyje.
10. kwietnia 2010 o godzinie 8.56 czasu polskiego.
Samolot Tupolew 154-MW z prezydentem Lechem Kaczyńskim, jego żoną i innymi osobami delegacji państwowej na rocznicowe obchody mordu katyńskiego, rozbił się przy podchodzeniu do lądowania pod Smoleńskiem.
Wszyscy zginęli.
18. kwietnia 2010 trumny z ciałami prezydenckiej pary
złożono w sarkofagu w krypcie
pod Wieżą Srebrnych Dzwonów na Wawelu.
Przemówienie Marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego podczas mszy św. pogrzebowej Prezydenta Lecha Kaczyńskiego i Marii Kaczyńskiej - 18 kwietnia 2010 r., Bazylika Mariacka w Krakowie
Panie Prezydencie przed Panem już ostania droga. Droga ostatnia, ale piękna prowadząca stąd z Kościoła Mariackiego w kierunku Wzgórza Wawelskiego. Za chwilę zabrzmi Dzwon Zygmunta.
Za chwilę głos Dzwonu przetnie żałobną ciszę. Głos tego Dzwonu od stuleci wieści Polakom radość albo grozę.
Wieści od pięciu stuleci polskie triumfy i polskie dramaty: bił na zwycięstwo Jana III Sobieskiego pod Wiedniem, na przysięgę Tadeusza Kościuszki gdy ruszał w bój o Polskę, bił gdy wybuchła II wojna światowa, gdy na Stolicę Piotrową wybrano naszego Rodaka i gdy zmarł Jan Paweł II. Przez wieki witał żegnał wybitnych Polaków głosząc ich zasługi dla Ojczyzny.
10 kwietnia Dzwon Zygmunta głosił tragiczną śmierć córek i synów polskiego narodu, którzy zginęli w katastrofie pod Smoleńskiem. Dzisiaj też zabrzmi, żegnając Pana, Panie Prezydencie, żegnając Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, pierwszego obywatela Rzeczpospolitej, który odszedł nagle i zbyt wcześnie. Odszedł na wieczną wartę. Odszedł na wieczną wartę po długotrwałej, wytężonej pracy i służbie. I tej z czasów walki o niepodległość w okresie antykomunistycznej opozycji i tej w czasach gdy trzeba było służyć w Związku Zawodowym "Solidarność" - wielkim ruchu polskim, który przyniósł niepodległość demokracji. I w czasach gdy trzeba było służyć w ramach służby państwowej po '89 roku.
Żegnamy także dzisiaj razem z Panem Prezydentem jego małżonkę Marię Kaczyńską. Kobietę mądrą i odważną. Otwartą i serdeczną, która zawsze chętnie pomagała ludziom. Wierzymy w to, że po tamtej stronie Pani Prezydentowa będzie dalej z serdeczną troską opiekowała się mężem, Prezydentem Polski.
Prezydent Lech Kaczyński zginął w drodze na uroczystości w Katyniu, gdzie miał wygłosić ważne słowa przypominające o tragedii z roku 1940. Już nie zdążył wypowiedzieć tych zdań, ważnych zdań, że "Katyń był bolesną raną polskiej historii i że na długie dziesięciolecia zatruł relacje między Polakami i Rosjanami". Już nie zdążył wezwać, "by katyńska rana mogła się wreszcie w pełni zagoić i zabliźnić".
Ten swoisty testament Prezydenta Lecha Kaczyńskiego trzeba wypełnić dobrą treścią zbliżenia i pojednania.
70 lat temu tysiące polskich oficerów, wybitnych często reprezentantów polskiej elity, polskiej inteligencji, wywieziono z obozów i z więzień NKWD, a następnie zamordowano strzałem w tył głowy.
Przez całe pokolenia Polacy byli skazani na milczenie o Katyniu. Niestety, wolał o tym milczeć również wolny świat, a w Polsce za prawdę o Katyniu płaciło się czasami wysoką cenę. Konsekwentne dążenie do prawdy o Katyniu stało się jednym z ideowych fundamentów III Rzeczypospolitej po 1989 r. Dzisiaj, częściowo za sprawą drugiego dramatu pod Smoleńskiem o Katyniu mówi świat.
Historia przyznaje rację wielkiemu Rosjaninowi, przyjacielowi Polaków Aleksandrowi Hercenowi, który mówił, że "to, co złudne i nieistotne, odpada, a pozostaje to, co wieczne - prawda". Tak, prawdę można jedynie skrywać, ale prawda nigdy nie umiera.
Wierzymy więc dziś, że marzenie wielu szlachetnych Rosjan, zwłaszcza tych ze stowarzyszenia "Memoriał", których miał uhonorować w Katyniu prezydent Lech Kaczyński, może się w końcu ziścić, że poznamy cała prawdę o zbrodni katyńskiej.
Nadzieję na to dają słowa i gesty ze strony rosyjskiego społeczeństwa, słowa i gesty ze strony prezydenta obecnego tutaj w Krakowie i premiera Rosji oraz wiele, wiele przejawów ciepła i zrozumienia dla ogromu dramatu ze strony rosyjskiego społeczeństwa, co cenimy sobie niezwykle. Przyjmujemy z otwartym sercem i z ogromną nadzieją.
Chcemy wszyscy razem, chcemy wszyscy Polacy podziękować wielu rządom, także wielu premierom, wielu ministrom, którzy są dzisiaj tutaj w Krakowie obecni. Ale chcemy także wielu ludziom na całym świecie podziękować ze szczerego polskiego serca za słowa współczucia i solidarności w tych trudnych dla nas dniach. Dziękujemy wszystkim, którzy są dzisiaj z nami, którzy są dzisiaj z Polską.
Jestem pewien, że na długo zapadną w naszej pamięci słowa prezydenta Stanów Zjednoczonych, który w obliczu smoleńskiej tragedii zapewniał, że "w takich chwilach wszyscy jesteśmy Polakami".
Katastrofa smoleńska kieruje nasze myśli ku ważnym polskim sprawom.
Śmierć wybitnych przedstawicieli naszego Narodu jest dla wszystkich niepowetowaną stratą. Odeszli ludzie różnych wyznań, różnych profesji, różnych sympatii politycznych.
Dzisiaj majestat śmierci przywraca jednak właściwe proporcje podziałom i konfliktom. Nie usuwa tego, co nas różniło, ale wydobywa to, co jest nadrzędne. Zyskują na znaczeniu dobre słowa, dobre myśli i dobre, słuszne czyny. Czyste wspomnienia z czasów walki o wolność i wielkość Polski.
Z czasów marzeń o Polsce solidarnej. Z czasów także marzeń Pana Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Na naszych oczach przecież wiele z tych marzeń się spełniło: od 20 lat Polska jest krajem wolnym, wolna jest także cała Europa środkowo - wschodnia.
Polska jest krajem suwerennym, stabilnym, ważnym partnerem w integrującej się Europie. Jest demokratyczna i bezpieczna.
Dzisiaj głos Dzwonu Zygmunta wzywa nas wszystkich, aby śmierć 96 Polek i Polaków, śmierć polskiego Prezydenta i jego małżonki, nie była ofiarą daremną. Aby poczucie wspólnoty opłakującej tragicznie zmarłych pielgrzymów polskiej sprawy, przyniosło dobre owoce. Abyśmy pogrążeni w żałobie potrafili wspólnie stanąć po stronie wolności, solidarności i prawdy.
Wzywa nas do dobrej woli i życzliwości trwalszej niż czas żałoby.
Wzywa do pojednania polsko - polskiego. Wzywa do pojednania z narodem rosyjskim w imię przezwyciężania dramatu Katynia.
Już za chwilę ciszę, żałobną ciszę przetnie dźwięk Dzwonu.
Kolejne polskie pokolenie, kolejni synowie i córki dumnego narodu dobrze zasłużyli się Ojczyźnie.
Żegnamy, Panie Prezydencie.
Przemówienie Janusza Śniadka w Bazylice Mariackiej
"Panie prezydencie Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, pani Mario Kaczyńska, Leszku - przyjacielu drogi.
Przybyliśmy do Krakowa z całego świata. Jak zawsze jest przy tobie Solidarność, od której wszystko się zaczęło, której byłeś zawsze wierny. Tylko wieniec, który chciałeś złożyć w katyńskim lesie, przetrwał katastrofę. Pamięć i prawda są silniejsze od największych tragedii. Solidarność Polaków w dniach żałoby to hołd, dla ciebie, twojej małżonki i wszystkich ofiar. To wieniec pamięci polskich serc. Chcemy, aby przyszłość naszego narodu, Europy i świata wyrastała z pamięci, opierała się na prawdzie. Ktoś powiedział, że twoje życie było drogą do Katynia. Ta tragedia powinna nas zbliżyć.
Drodzy przyjaciele z całego świata, proszę was, powiedzcie wszystkim, jak Lech Kaczyński kochał prawdę, jak o nią walczył, powiedzcie o tych tłumach w Warszawie i pod Wawelem. Leszku, płaczemy po tobie wszyscy, świat pracy i prości, często ubodzy ludzie. Płaczemy, bo byłeś dobrym człowiekiem.
Solidarność upomniała się o wolność, o sprawiedliwość społeczną i o obecność krzyża w życiu publicznym. Tym wartościom dochowałeś wierności jak nikt. Dlatego zawsze z dumą będziemy mówić o tobie - człowiek Solidarności. Ojciec Święty Jan Paweł II nauczał: +Nie ma solidarności, bez miłości+. Jak mało kto kochałeś swoich najbliższych i kochałeś ludzi. Podkreślałeś jako prezydent: +solidarność jest potrzebna w skali globalnej, w walce z głodem, przemocą, w walce o prawa ludzi+. Rozumiałeś, że Solidarność to zobowiązanie nie tylko dla naszej Ojczyzny, ale i dla innych narodów.
Panie Prezydencie Wartości! Żołnierzu prawdy!
Nie jesteś sam w królewskiej drodze na Wawel. Przypomniałeś nam, co to znaczy być Polakiem. Wdzięczni przyszliśmy zaświadczyć, że bez solidarności nie zbudujemy lepszego świata. Nie ma dzisiaj Warszawy, ani Krakowa, ani Gdańska. Jest jedna Polska zadumana w żałobie. Przykład twojego życia i dramatyczna śmierć na nowo rozpaliły w sercach Polaków ducha Solidarności. W czasie tych swoistych rekolekcji uświadamiamy sobie, że rezygnując z wartości, tracimy poczucie wspólnoty, tracimy Polskę. Nie ma wolności bez wartości.
Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i Ojczyźnie podnieśliśmy głowy. Zróbmy wszystko, aby rozpalony w sercach i umysłach płomień nie wygasł. Odeszło wielu wspaniałych ludzi. Ich rodzinom niosą pocieszenie dobre oczy pani prezydentowej, ciepły uśmiech, który pokochali Polacy.
Po katastrofie połączyliśmy się w żałobie z rodzinami ofiar. Dzisiaj nasze serca biją razem z rodzinami prezydenckiej pary. Z bliskimi pani Marii i Lecha Kaczyńskich. Jutro będziemy żegnać kolejne ofiary. Na mogiłach tych, którzy zginęli, z czułością kładziemy wieniec. Wieniec prawdy, która ocalała. Niech wspólnie przeżyta żałoba, to solidarne wzruszenie zmieni Polskę na lepszą. O to prosimy Boga.
Ofiara waszego życia wydaje dobre owoce. Spoczywajcie w pokoju". (PAP)
Słowa na te dni, czarną chmurą spowite.
Byliśmy w kilku miejscach gdzie spotykali się Polacy mieszkajacy w Berlinie, by ten niesamowity ból dźwigać wspólnie. Nie przypuszczałem, że po kilku dniach spotkamy się ponownie w galerii Beletage, gdzie 6. kwietnia otwarto wystawę Jan Pawel II - Orędownik Pokoju - Polska w czas bólu i nadzieji, że w miejscu gdzie zawieszono zdjęcia sprzed niemal 30 lat przeżywać będziemy ból, który dotyka nas dzisiaj. Ten papieski gest rozpaczy na zdjęciu, dzisiaj ponownie daje do myślenia. Zginął Prezydent naszego kraju, zginęli ludzie z kręgów władzy ... Dzisiaj łaczymy się w żalu z bliskimi zmarłych, dzisiaj zadajemy sobie pytania ... dlaczego?
Dlaczego teraz i tam?
Co przyniosą nowe dni, bez tych, ktorzy odeszli.
Słyszę w myślach Sienkiewiczowskie słowa od pokoleń czytane:
— Panie pułkowniku Wołodyjowski!
Odpowiedział mu krzyk spazmatyczny Basi. W kościele uczyniło się po prostu straszno. Pan Zagłoba podniósł się i na współkę z panem Muszalskim wynieśli omdlałą niewiastę z kościoła.
Tymczasem ksiądz wołał dalej:
— Dla Boga, panie Wołodyjowski! Larum grają! wojna! Nieprzyjaciel w granicach! a ty się nie zrywasz! szabli nie chwytasz? na koń nie siadasz? Co się stało z tobą, żołnierzu? zaliś swej dawnej przepomniał cnoty, że nas samych w żalu jeno i trwodze zostawiasz?
Wezbrały rycerskie piersi i płacz powszechny zerwał się w kościele, i zrywał się jeszcze kilkakrotnie, gdy ksiądz cnotę, miłość ojczyzny i męstwo zmarłego wysławiał, a i kaznodzieję porwały własne słowa. Twarz mu pobladła; czoło okryło się potem, głos drżał. Uniósł go żal nad zmarłym rycerzem, żal nad Kamieńcem, żal nad zgnębioną rękoma wyznawców księżyca Rzecząpospolitą, i taką wreszcie kończył swoją mowę modlitwą:
— Kościoły, o Panie, zmienią na meczety i Koran śpiewać będą tam, gdzieśmy dotychczas Ewangelię śpiewali. Pogrążyłeś nas, Panie, odwróciłeś od nas oblicze Twoje i w moc sprosnemu Turczynowi nas podałeś. Niezbadane Twoje wyroki, lecz kto, o Panie, teraz opór mu stawi? Jakie wojska na kresach wojować go będą? Ty, dla którego nic nie jest w świecie zakryte. Ty wiesz najlepiej, że nie masz nad naszą jazdę! Która ci, Panie, tak skoczy, jako nasza skoczyć potrafi? Takichże obrońców się pozbywasz, za których plecami całe chrześcijaństwo mogło wysławiać imię Twoje? Ojcze dobrotliwy! nie opuszczaj nas! okaż miłosierdzie Twoje! ześlij nam obrońcę, ześlij sprosnego Mahometa pogromcę, niech tu przyjdzie, niech stanie między nami, niech podniesie upadłe serca nasze, ześlij go, Panie!...
W tej chwili rum uczynił się przy drzwiach i do kościoła wszedł pan hetman Sobieski. Oczy wszystkich zwróciły się na niego, dreszcz jakiś wstrząsnął ludźmi, a on szedł z brzękiem ostróg ku katafalkowi, wspaniały, z twarzą rzymskiego cezara, ogromny...
Zastęp żelaznego rycerstwa szedł za nim.
— Salvator! — krzyknął w proroczym uniesieniu ksiądz.
A on klęknął przy katafalku i począł się modlić za duszę Wołodyjowskiego.
Berlin






Nabożeństwo żałobne w katedrze Św.Jadwigi w Berlinie.






In memoriam
To jest mój twój nasz ból
Niech zabliźni spory
Zatrzyma w pamięci
Historie guzików
Katyńskich
Skrzydło samolotu
W smoleńskim
Lesie
To jest dramat rodzin
Ich łzy ociera rosyjska flaga
Z czarną wstążka żałobną
Słowiańska światowa
Solidarność
Podtrzymuje bolesne
Ramię polskiego
Narodu
To jest moje
Im memoriam
Ofiarom mgły porannej
Nieugiętym z kraju
Tragicznej kroniki
Oddanym prawdzie ojców
Zapalmy płomień żalu
Świecę żałobną
Józef Pless
10.04.2010
Na śmierć prezydenta Kaczyńskiego
Mediom
Prawdę mając na ustach, a kłamstwo w kieszeni,
będąc zgodni ze stadem, z rozumem w konflikcie,
dzisiaj lekko pobledli i trochę stropieni,
jeśli chcecie coś zrobić, to przynajmniej milczcie!
Nie potrzeba łez waszych, komplementów spóźnionych
Waszej czerni, powagi, szkoda słów, nie ma co,
dzisiaj chcemy zapomnieć wszystkie wasze androny
wasze żarty i kpiny, wylewane przez szkło.
Bo pamięta poeta, zapamięta też naród
wasze jady sączone, bez ustanku dzień w dzień.
Bez szacunku dla funkcji, dla symbolu, sztandaru...
Karlejecie pętaki, rośnie zaś Jego cień!
Od Okęcia przez centrum, tętnicami Warszawy.
Alejami, Miodową i Krakowskim Przedmieściem
jedzie kondukt żałobny, taki skromny choć krwawy.
A kraj czuje - prezydent znowu jest w swoim mieście
Jego wielkość doceni lud w mądrości zbiorowej.
Nie potrzeba milczenia mącić fałszu mdłą nutą
Na kolana łajdaki, sypać popiół na głowę
Dziś możecie Go uczcić tylko wstydu minutą!
Marcin Wolski
Magdeburski dylemat
Co powiedziałby Wódz,
Gdyby wiedział?
"Do d... to lądowanie!"
A teraz wszyscy w żałobie,
Jeden smutniejszy niż drugi,
Trumny na Wawel zawiozą.
A Ania Walentynowicz?
Marszalek milczy.
Rodacy! Ładne macie ubranka,
Panowie ministrowie, generałowie
Posłowie i bezhołowie.
Smutno się robi, jak na was patrzeć!
Smutno.
Co jeszcze chcecie zwojować?
O co walczyć i po co?
Nie lepiej ten polski okręt
Bezpiecznie gdzieś zacumować?
Bartek Bukowski
Magdeburg w kwietniu 2010
*WIĘCEJ






1939 - 2009
W dniu 1 września 2009 roku, z okazji 70-tej rocznicy wybuchu II wojny światowej,wojskowi i cywilni przedstawiciele Ambasad w obecności Ambasadora R.P - Pana Marka Prawdy złożyli wieńce pod Pomnikiem Żołnierza Polskiego w parku Friedrichshain (róg Virchowstrassei Margarete-Sommer-Strasse, 10249 Berlin) .






STOCZNIOWY MUR
W dniach 16 - 17 czerwca 2009, Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski wraz z pozostałymi członkami Prezydium Sejmu R.P. pryzjechał z oficjalną wizytą do Berlina, gdzie odbyło się czwarte wspólne posiedzenie Prezydiów Sejmu RP i Niemieckiego Bundestagu. W dniu 17 czerwca w północo-wschodnim narożniku Reichstagu Marszałek Sejmu dokonał uroczystego odsłonięcia fragmentu muru ze Stoczni Gdańskiej – upamiętniającego wkład polskiej Solidarności w upadek komunizmu. W uroczystości udział wzięli przedstawiciele najwyższych organów konstytucyjnych Republiki Federalnej Niemiec, w tym Kanclerz Angela Merkel.






LECH WAŁĘSA W BERLINIE
09.06.2009 do Berlina przyjechał bohater „Solidarności” lat 80-tych, z którą wiązaliśmy nadzieję na demokratyczną Polskę - legendarny Lech Wałęsa.
Pierwszy przewodniczący NSZZ „Solidarność”, pierwszy demokratycznie wybrany prezydent R.P. Dzisiaj zdania są podzielone, który rok był przełomowy - ja, ponad wolne wybory’ 89 - stawiam sierpień’ 80. Cenię tych „szarych” ludzi, którzy wtedy mieli odwagę wyjść na ulicę, by pokazać wolę przemian…. Lecz czy takich, które się dokonały? Czy o taką Polskę, oni wtedy walczyli? (m.s.)
WYSTAWA . POKOJOWA REWOLUCJA
W dniu 26 maja 2009 przybył do Berlina z oficjalną wizytą, Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski, gdzie razem z Przewodniczącym niemieckiego Bundestagu Norbertem Lammertem oraz Dyrektorem Europejskiego Centrum Solidarności o. Maciejem Ziębą o godz. 11.30 w Paul-Löbe-Haus, sąsiadującym z budynkiem Bundestagu, uroczyście otworzyli wystawę "Pokojowa rewolucja- Droga do Wolności. 20. rocznica przemian ustrojowych w Polsce", Będącą multimedialną ekspozycją prezentującą proces wyzwalania się Polski spod komunistycznej dyktatury i wkład „Solidarności” w zainicjowanie upadku systemu jałtańskiego
oraz wejście krajów postkomunistycznych do Unii Europejskiej. Narrację stanowią krótkie, sugestywne filmy prezentowane na wielu monitorach, a każdy z nich przedstawia nie tylko ważne wydarzenia historyczne,
ale ukazuje też życie kulturalne tamtego okresu i przypomina realia codzienności.
Otwarciu wystawy towarzyszył kwartet Camerata, który zagrał utwór „Mury” Jacka Kaczmarskiego
oraz pierwszą część koncertu smyczkowego D-Dur op. 76.












20 LAT OKRĄGŁEGO STOŁU W POLSCE I W NIEMCZECH
9. lutego 2009 w zamku Schönhausen Berlin/ Pankow odbyła się debata poświęcona
20-tej rocznicy Okrągłego Stołu - demokracja i wolność Europy.
Udział wzięli:
Szef niemieckiego MSZ-u Frank-Walter Steinmeier
Świadkowie tamtych wydarzeń: Tadeusz Mazowiecki, Markus Merkel, Lothar de Maziere, Thomas Krüger, Zbigniew Bujak, Jan Rulewski
Historycy: Dieter Bingen, Jan Skórzyński