Menu główne:
Ludzie i miejsca
XV Światowe Letnie Igrzyska Polonijne 2011






Do Wrocławia na zorganizowane przez region dolnośląski - XV Światowe Letnie Igrzyska Polonijne przyjechało prawie 2000 polonijnych sportowców. Większość z nich to amatorzy, dla których więź z Ojczyzną i spotkania z Polakami z innych krajów nie napotykają żadnych barier. Nawet finansowych, bo przecież przyjazd z odległych krajów, jak Kanada, USA, Australia, RPA, itd. to niemały wydatek.
W 27 dyscyplinach sportowych rywalizacji podjęło się 1600 zawodników, którzy walczyli na terenie Dolnego Śląska, który był gospodarzem igrzysk. Poza Wrocławiem, gdzie odbywała się większość zawodów; szachistów podjęły: (na zamku Książ) Wałbrzych, golfistów Krzyżanowice, a kolarzy Sobótka.
Przed oficjalnym otwarciem na terenie stadionu olimpijskiego miejsce miał bieg inauguracyjny około 200. Polonusów z udziałem marszałka Dolnego Śląska Rafała Jurkowlańca i polskich sportowców: Ryszarda Szurkowskiego, Jana Brzeźnego, Piotra Rysiukiewicza, Jacka Bociana, Urszuli Włodarczyk, Mariusza Jędry, Włodzimierza Chlebosza…. oraz dwóch Berlińczyków z Klubu Gazety Polskiej.
Około godziny 21. na terenie wrocławskiej pergoli rozpoczęła się impreza inauguracyjna XV Światowych Letnich Igrzysk Polonijnych, z pompą… w przenośni i dosłownie, gdyż VIP-ów nie zabrakło jak i …mżącego deszczu, który jednak nie był przeszkodą dla paradnego wejścia wszystkich polonijnych sportowców. Wprowadzali ich zasłużeni dla Polski zawodnicy, wśród nich: Jerzy Dudek, Ryszard Tarasiewicz, Janusz Sybis, Renata Mauer, Mieczysław Łopatka, Maciej Zieliński, Radosław Hyży oraz Rafał Kubacki i inni..
Oficjalnego powitania i otwarcia Igrzysk dokonał marszałek Senatu Bogdan Borusewicz, marszałek dolnośląski Rafał Jurkowlaniec i prezes Stowarzyszenia Wspólnota Polska Longin Komołowski. Obecni byli również: wojewoda Dolnośląski Aleksander Marek Skorupa i przewodniczący Senackiej Komisji Spraw Emigracji i Łączności z Polakami za Granicą Andrzej Person. Znicz igrzysk zapalił Mieczysław Łopatka, były koszykarz Śląska Wrocław, reprezentant Polski.
Po oficjalnych uroczystościach zaprezentowano nowa atrakcję Wrocławia, którą jest fontanna w multimedialnej oprawie - ruch, światło i dźwięk. Dla tych, którym jeszcze było mało, grupa Golec Orkiestra zaserwowała muzykę "spod samiuśkich Tater" - perfekcyjny muzyczny spektakl, który wielu porwał do tańca.
Ale to nie dziwota, bo przeca sportowce… kondycja mają:
MS






POKUSA






2-4. wrzesienia 2011,
Niemcy i Polacy dali się skusić do przybycia na trzydniowy,
Polski Sezon Kulturalny, o nazwie POKUSA.
Ta świetna impreza odbyła się w centrum Berlina na Oliver Platz, niedaleko znanego wszystkim, którzy byli w Berlinie- Kudammu. Przez wszystkie te dni na estradzie przewijali się artyści, znani mniej lub bardziej. Mieliśmy przyjemność wysłuchać, rzadko prezentowanej dziś w mediach muzyki dixilendowej, a to dzięki poznańskim muzykom zespołu Dixi Company.
Organizator, czyli Towarzystwo Niemiecko-Polskie zadbało nie tylko o coś dla ducha, ale i o coś dla ciała. Były stoiska z polską gastronomią (była m. innymi smaczna golonka z kapustą ) i stoiska z tradycyjnymi wyrobami polskiego rękodzieła.
I najważniejsze... dopisała wspaniała pogoda.
Wypada pogratulować Christianowi Schröterowi przewodniczącemu (Deutsch-Polnischen Gesellschaft Berlin) tak udanej imprezy.
MS
Polonia VIVA






Easy Rider wrocławska grupa bluesowa zagrała 18.09.2011 w ramach imprezy Polonia Viva.
Pamietam ich występy na początku lat osiemdziesiątych we wrocławskich klubach, grali wtedy ostrą rockową muzykę, wraz z innymi zespołami tego miasta jak: Nurt, Vincent Van Gogh, czy Cross z mieszkającym wówczas we Wrocławiu Krzysztofem Cugowskim.
Easy Rider, tą nazwę słyszałem często podczas moich podróży do Wrocka, lecz przez wiele lat nie miałem okazji wysłuchać ich koncertu. Gitarzystę Andrzeja Wodzińskiego widywałem w składzie grupy "Siedmiu Wspaniałych" podczas bicia rekordu Guinnesa z tysiącami gitarzystów grających równocześnie Hey Joe jimi'ego Hendrixa.
Easy Rider tego dnia zagrał z Bogdanem Szweda, Polonusem zamieszkałym w Bochum. W programie przedstawiono nagrania ze wspólnej płyty "Midnight Walk". Bogdan Szweda powiedział mi po koncercie, że szukał do tego projektu młodych muzyków i ktoś zapropnował mu wrocławską grupę... gdy się spotkali, okazało się, że muzycy to młodzi ludzie ... z 30. letnim bluesowym doświadczeniem.






Projekt kulturalny "POLONIA VIVA" (pod balonem), uroczyście otwarto 09. września 2011 o godz. 19. na terenie należącym do polskiej Ambasady przy Kurfürstenstr. 137 w Berlinie-Tiergarten.
Na inaugurację przyjechało kilka prominentnych postaci, pracownicy Ambasady i kilkudziesięcioosobowa grupa Polonii oraz garstka Niemców.
Zagrał jazzowy SWINGING STRINGS DUO - Maciej Strzelczyk, skrzypce i na gitarze Krzysztof Woliński.
W miarę upływu czasu, rozgrzali publiczność w nieco pustawym chłodnym namiocie.
Kolejne wikendowe imprezy odbywały się do 9. października.
.... Co to jest balon, każdy wie...
OPEN AIR 91.4






25.06.2011- Po raz dziewiąty berlińska rozgłośnia nadająca na fali 91.4 przeboje z lat 70' i 80' zaprosiła swoich słuchaczy do wysłuchania koncertu gwiazd w Kündl-Bühne Wuhlheide. Przed wypełnioną po brzegi areną wystąpiły gwiazdy tamtych lat:
Middle of th Road
Szkocka grupa z wokalistką o kryształowej barwie głosu. Ich niezapomniane przeboje z początku 70.lat, "Chirpy Chirpy Cheep Cheep"."Soley Soley" i "Sacramento", rozpoczęły "grzanie" publiczności.
Peter Schiling
To przedstawiciel Neue Deutsche Welle znany w Polsce od 1982 z przeboju Major Tom (Völlig Losgelöst), mimo, że na scenę dotarł o kulach, dynamicznie wykonał swój repertuar. Ze znanych usłyszeliśmy "Terra Titanic" i "Die Wüste lebt" oraz piosenki z nowej płyty "Neu & Live 2010"
Sydney Yungblood
Przedstawiciel amerykańskiej muzyki soulowej, który w 1989 podbił swiat hitami "If only I could" i "Sit & Weit".
Podczas koncertu wspierał się repertuarem innych wykonawców.
Klaus Lage
To niemiecki rocker, o ugruntowanej karierze, jego przeboje z lat 84/85:
"1000 und 1 Nacht", "Monopoli" czy z popularnego serialu Schimanski "Faust auf Faust" znają wszyscy Niemcy.
Shakin' Stevens
Gość specjalny, maszynka rock'n'rollowych przebojów na początku 80. lat.
Gdy dostałem do podpisania oświadczenie, że zdjęcia nie mogą być publikowane w Internecie do dzisiaj zastanawiam nad czym trzęsie się tak "Shaky". To już nie ten sam gość, którego taśmę z nagraniami zdarliśmy tańcując w rytm rock'n'rolla w 1981 czy 82.
Jennifer Rush
"Power of Love", "Destiny", "I Come Undone" - to bardzo dobrze znane piosenki w Niemczech. Często słyszy się je w radio, choć Jennifer wystąpiła jako ostatnia, publiczność do końca wysłuchała jej koncertu. My zresztą też.
22.05.11 - Wycieczka na Łużyce *1*






07.45
Spotkanie uczestników przed Hotelem IBIS (obok ZOB), Messedamm 10, 14057 Berlin
08.00
Odjazd autobusu BVB
Punktualnie
10.15
Przyjazd do Crostwitz, spotkanie z Alkiem Wiciazem-Lehmanem
i przewodnikiem
10.30
Przyjazd do Bautzen / Budziszyna
Zwiedzanie historycznej części miasta i pomników kultury
Schutzenplatz
Festival Musik + Politik 24-27.2.2011 Berlin






Festiwal Muzyka i Polityka,
po raz kolejny przyciągnął publiczność.
Chyba z sentymentu zaliczam te koncerty. Bo u nas w Polsce nie ma dziś takich festiwali, były kiedyś, niezapomniane - Piosenki Prawdziwej, a dziś bzdety-kabarety.
Myślę, ze wygrana w referendum o odtajnienie umów prywatyzacyjnych berlińskich wodociągów jest sukcesem w walce z "globalizacją" i wyzyskiem (woda poprzez prywatyzacje coraz droższa).
Drugi taki sukces to złożenie teki ministra obrony Theo von Guttenberga za plagiat pracy doktorskiej, (czyli kradzież dóbr intelektualnych).
Te wszystkie fakty mają, lub mieć będą w piosenkach wykonywanych na tym festiwalu swoje drugie życie... Ku przestrodze...
http://soundcloud.com/rainer-von-vielen-live/rainer-von-vielen-copy-paste
JUBILEUSZ






50 LAT ZESPOŁU
C Z E R W O N O – C Z A R N I
KONCERT JUBILEUSZOWY
23. lipca 2010 o godz. 18:00
w Filharmonii Bałtyckiej w Gdańsku
dokładnie (!) w 50-rocznicę pierwszego występu zespołu Czerwono-Czarni
odbył się koncert, podczas którego muzycy zespołu i ich przyjaciele przypomnieli swoje big-beatowe przeboje 60. lat.
28. lipca zmarła Kasia Sobczyk, odeszła, a wraz z nią świat "Małego księcia".
CZERWONO - CZARNI szturmują Gdańsk !
Tytuł wydania Głosu Wybrzeża z dn. 23.07.1960 r. informujący o debiutanckim koncercie zespołu Czerwono - Czarni, pierwszego w Polsce zespołu z pod znaku big beatu (mocnego uderzenia).
Idea uczczenia 50 lecia pierwszego koncertu zespołu Czerwono- Czarni, jak również powstania polskiego odpowiednika rock and rolla, czyli big beatu było efektem udanego powrotu muzycznego po 40 latach, w październiku 2009 rok zespołu POLANIE, którzy uświetnili promocje książki - monografii MOTŁAWA BEAT. Trójmiejska scena big beatowa lat 60-tych - autorstwa Romana Stinzinga & Andrzeja Icha. Sukces imprezy zaowocował pomysłem by w sposób dostojny uczcić 23 lipca 2010 roku 50 lecie prekursora polskiego nurtu muzycznego z pod znaku big beatu, zespołu Czerwono - Czarnych.
W iście rock and rollowym tempie, bo w przeciągu ponad 3 miesięcy organizatorom w osobach:
Maria Bernolak-Szczypior
Marcin Jacobson
Wojciech Korzeniewski
Andrzej Orłowski,
Roman Stinzing
pod auspicjami Fundacji Sopockie Korzenie, udało się zorganizować koncert jubileuszowy zespołu Czerwono - Czarni z okazji ich 50-lecia.
W tym miejscu należy dodać, że stało się to dzięki pomocy Pana Mieczysława Struka - Marszałka Województwa Pomorskiego i Pana Pawła Adamowicza - Prezydenta Miasta Gdańska.
Głównym punktem imprezy był jubileuszowy koncert zespołu Czerwono-Czarni w prestiżowej sali koncertowej Państwowej Filharmonii Bałtyckiej im F. Chopina w Gdańsku przy ul. Ołowianka 1 w dniu 23 lipca 2010 roku, o godzinie 18:00.
O godzinie 19:00 (dokładnie jak 50 lat temu) rozpoczął się galowy, jubileuszowy koncert z okazji 50-lecia zespołu Czerwono - Czarni.
Wczesną wiosną 1960 roku w Miejskim Domu Kultury w Gdyni, Franciszek Walicki kompletuje skład osobowy zespołu muzycznego, który miałby być kontynuatorem Rhythm and Blues. Dokładnie 23 lipca 1960 roku o godzinie 19:00, na scenie Klubu Studentów Wybrzeża ŻAK w Gdańsku pojawiło się pięciu muzyków: Przemysław Gwoździowski (saksofon), Wiesław Bernolak (gitara elektryczna), Wiesław Damięcki (kontrabas),Zbigniew Wilk (pianino) i Ryszard Koziatko (perkusja). Towarzyszyło im czterech wokalistów: Marek Tarnowski, Michaj Burano, Andrzej Jordan i Janusz Godlewski. Program składał się z ówczesnych światowych standardów rock and rollowych i rhythm and bluesowych, a nazwa zespołu brzmiała CZERWONO - CZARNI. Dzień ten stał się punktem zwrotnym w historii polskiej muzyki rozrywkowej. Jednocześnie jest to data narodzin nowego nurtu muzycznego, adresowanego do polskiej młodzieży, nazwanego przez ówczesnego kierownika zespołu Franciszka Walickiego, big beat (mocne uderzenie). Nazwa i nurt ten były kamuflażem dla nie akceptowanego przez władzę coraz popularniejszego na Zachodzie rock & rolla.
Kariera zespołu trwała nieprzerwanie przez 16 lat (1960 - 1976). Z zespołem w tym okresie współpracowało ponad 70 instrumentalistów i wokalistów. Był to swoisty "inkubator" dla młodych utalentowanych muzyków i wokalistów, którzy tu zaczynali swoją karierę artystyczną - m. in. Kasia Sobczyk, Karin Stanek, Halina Frąckowiak, Toni Keczer, Helena Majdaniec, Wojciech Gąssowski, Maciej Kossowski, Seweryn Krajewski, Jacek Lech, Wiesław Bernolak, Piotr Puławski, Zbigniew Bizoń, Józef Krzeczek, Ryszard Poznakowski, Janusz Koman, Henryk Zomerski, Tomasz Jaśkiewicz i wielu, wielu innych.
Czerwono - Czarni wylansowali kilkadziesiąt przebojów, jak choćby: "Chłopiec z gitarą", "O mnie się nie martw", "Colt", "Malowana Lala", "Jedziemy autostopem", "Dwudziestolatki", "Agatko pocałuj", "To nie grzech", "Nie wiem czy to warto", "Nie bądź taki szybki Bill", "Mały książę", "Trzynastego", "Bądź dziewczyna z moich marzeń", "Ballada cygańska", "Napiszę do ciebie z dalekiej podróży". Gros tych piosenek zdobywało laury na festiwalach i królowało krajowych list przebojów. Wiele z tych tytułów i pochodzących z ich piosenek zwrotów weszło do potocznego języka polskiego, np. chłopiec z gitarą byłby dla mnie parą, o mnie się nie martw, ja sobie radę dam, nie bądź taki szybki bill itd.
W koncercie jubileuszowym w zespole Czerwono - Czarni wystąpili:
muzycy:
Wiesław Bernolak - gitara elektryczna
Zbigniew Bizoń - saksofon
Tomasz Jaśkiewicz - gitara
Jan Knap - perkusja
Jerzy Lisewski - fortepian elektryczny
Marek Pietras - gitara
Ryszard Poznakowski - klawisze
Wojciech Rapa - gitara basowa, śpiew
Krzysztof Sadowski - klawisze
Mirosław Wójcik - saksofon
Henryk Zomerski - gitara basowa
soliści:
Halina Frąckowiak
Andrzej Jordan
Piotr Puławski
oraz gościnnie:
Jan Izbiński
Natalnia Pastewska
Irena Kozłowska
Barbara Włodarczyk
Prowadzący: Maria Szabłowska i Zbigniew Korplolewski.
Na koncert przybyła gwiazda polskiej sceny Irena Santor.
W I części, gościnnie wystąpił zespoł, legenda trójmiejskiej sceny big beatowej lat 60-tych, gdyński Zespól Złote Struny z repertuarem światowych standardów rock and rollowych z lat 50/60-tych.
W 1963 roku Złote Struny zostały laureatem II Festiwalu Młodych Talentów w Szczecinie i, jako jedyni, otrzymał "wyróżnienie za przygotowanie estradowe". Bezpośrednio po festiwalu, Lubuska Agencja Imprez Estradowych zorganizowała ogólnopolską trasę koncertową pt. "Śladami Czerwono-Czarnych - Złote Struny contra 'Tony", która cieszyła się ogromnym powodzeniem wśród młodzieży. Popularność grupy rosła lawinowo, niestety dobrze rozwijającą się karierę zaczęły hamować liczne zmiany personalne, które wiosną 1964 roku doprowadziły do rozpadu. Muzycy Złotych Strun rozproszyli się, tworząc inne wybrzeżowe formacje (Stolemy, Takty, Pięć Linii, Szeptacze, Kuglarze) lub też, zasilając składy uznanych już firm (Czerwono-Czarni, Pięciolinie, Czerwone Gitary, Grupa ABC, Perpetuum Mobile).
W 2009 roku Tadeusz Mecweldowski (gitara, kierownik muzyczny), Lech Gackowski (gitara basowa, śpiew), Marek Pietras (gitara, śpiew) i Jarosław Mackiewicz (teksty) postanowili reaktywować działalność zespołu, zapraszając do współpracy: Macieja Stefanowa (perkusja) i Tomasza Mecweldowskiego (gitara). Bezpośrednim impulsem dla tej decyzji było zaproszenie ich do udziału w koncercie promującym monografię "Motława Beat" Romana Stinzinga i Andrzeja Ichy, podczas którego Złote Struny dzieliły scenę z wskrzeszoną specjalnie na tę okazję grupą Polanie. Jednak, tak naprawdę, historia zatoczy koło dopiero dzisiaj, ponieważ Złote Struny wystąpią ponownie u boku Czerwono-Czarnych.)
Marszałek Województwa Pomorskiego wręczył Panu Jerzemu Kosseli przyznany przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego medal GLORIA ARTIS z okazji 50 lecia pracy artystycznej.
Jerzy Kossela - muzyk amator, kompozytor, autor tekstów, animator życia muzycznego w Trójmieście i na ogólnopolskiej scenie muzyki rock and rollowej lat 60 - tych.
Czołowy prekursor polskiej muzyki rock and rollowej (big-betowej). Współzałożyciel, kierownik muzyczny zespołu Niebiesko-Czarni, Gdańskich Pięciolinii. Założyciel, kierownik muzyczno - organizacyjny najpopularniejszego polskiego zespołu big-beatowego dekady lat 60-tych Czerwonych Gitar z którymi współpracuje w latach 1965 - 1967.
W okresie współpracy z Niebiesko-Czarnymi, Pięcioliniami i Czerwonymi Gitarami, był autorem i współautorem z Krzysztofem Klenczonem, ponad 30% repertuary muzycznego w/w zespołów muzycznych. Większość z nich przez wiele miesięcy były wysoko notowane na młodzieżowych polskich listach przebojów. Do ponadczasowych zalicza się "No bo ty się boisz myszy" (piosenka młodzieżowa roku 1965), "Historia jednej znajomości", "Matura" . Przeboje te, jako jedyne z okresu lat 60-tych najczęściej są nadawanie po dzień dzisiejszy na antenie rozgłośni radiowych. Wielokrotnie wykorzystywano kompozycje autorstwa Jerzego Kosseli i wspólne kompozycje z K. Krzysztofem Klenczonem w ścieżka dźwiękowy polskich produkcji filmowych. Jak na przykład w filmach: Dwa żebra Adama, Rejs, Aby do świtu, Matka swojej matki, O dwóch takich co nic nie ukradli, Ławeczka, Kochaj, mnie kochaj oraz w wielu produkcjach dokumentalnych, jak choćby w produkcji krótkometrażowej dokumentalnej pod tytułem "Brezentowe niebo".
Po zakończeniu współpracy z zespołem Czerwone Gitary (1967 r.) nawiązuje współpracę z zespołami czołówki polskiej sceny rockowej, lat 60-tych, jak na przykład z Bemibek, Bizony, Breakout, Tajfuny i Trio Wojciecha Skowrońskiego. W między czasie poświęca się pracy z muzykalną młodzieżą Trójmiasta i nie tylko. Kieruje zespołami wokalno- instrumentalnymi trójmiasta, prowadzi szereg spotkań na zasadzie Klubów dyskusyjnych o muzyce współczesnej młodego pokolenia. Zapraszany jest na wiele konkursów, festiwali jako juror.
Jego zainteresowania literackie zostają zauważone przez redakcję wybrzeżowego miesięcznika literackiego Litery, w których przez ponad rok zamieszcza artykuły o tematyce socjologiczno-muzycznej. Tworzy i jest głównym wykonawcą działającego Kabaretu piosenki. W tym też okresie jest autorem (muzyka i słowa) wielu piosenek o charakterze balladowym, które są nagrywane w Rozgłośniach regionalnych z czołową kompozycją pod tytułem Chodźmy miła na Kamienną Górę, która jest hołdem dla miasta zamieszkania - Gdyni.
Wraz z żoną Janą Kras jest prekursorem imprez dyskotekowych na wybrzeżu Gdańskim w między czasie prowadzi jedno z pierwszych w Polsce prywatnych studio nagrań. Korzystają z niego czołowe zespoły rockowe z Niebiesko - Czarnymi na czele.
Jerzy Kossela to pierwszo planowa postać muzyki powojennego pokolenia polski, wizjoner polskiej muzyki młodzieżowej, zwanej big-beatową. Oprócz wyczucia muzycznego był sprawnym organizatorem a jego wizje muzyczno - programowe, jakie pragną realizować nie mieściły się w obowiązujących schematach artystycznych i estradowych Polski lat 60-tych. Jego pomysły nie miały szans realizacji i przetrwania w ówczesnej rzeczywistości. Najważniejsze koncepcje artystyczno - organizacyjne Jerzego Kosseli mogły być w pełni realizowane dopiero po wielu, wielu latach w innych uwarunkowaniach społeczno-politycznych.
Shirley Holmes i Cora Lee
- Dwie berlińskie grupy, wytypowane przez RockinBerlin zagrały na Międzynarodowym Festiwalu Zespołów Rockowych, który był nierozerwalną częścią dwudniowego Zlotu Miłośników Fortyfikacji - imprezy militarno-historycznej.
Grupa Shirley Holmes zdobyła drugą nagrodę, a Cora Lee wyśpiewała wyróżnienie najlepszej wokalistki Festiwalu.
Shirley Holmes
Cora Lee
Festyn Konstytucyjny






Stowarzyszenie NIKE Polska Przedsiębiorczość z okazji rocznicy Konstytucji 3 Maja 1791 roku zaprosiła we wtorek, 1 czerwca 2010 roku, o godzinie 18.00 do Britzer Garten, gdzie w Muszli Koncertowej zaprezentowano polskie tańce narodowe w wykonaniu Dziecięcego Zespółu Tańca "Krakowiacy" z Europejskiej Szkoły Podstawowej w Berlinie.
Oficjalnego powitania dokonali: Mariusz Skórko, Kierownik Wydziału Konsularnego Ambasady R. P. i Lucyna Jachymiak Królikowska, przewodnicząca Stowarzyszenia NIKE P.P.
O 19-tej obejrzeliśmy tańce z czasów Konstytucji 3 Maja, a o 20-tej tańce z okresu polskiego Oświecenia w wykonaniu Zespółu Tańca Ludowego Uniwersytetu Marii-Curie-Skłodowskiej w Lublinie
W przerwie wysluchaliśmy odczytu prof. dr Jürgena Meyera, mecenasa, prawnika konstytucyjnego - "Uwagi świadka historii".
Festyn odbył się pod patronatem Burmistrza Dzielnicy Neukölln w Berlinie Heinza Buschkowskyego, który opowiedział o historii parku oraz dowcipnie podziękował gościom za przybycie i …zakończył imprezę..
XVIII Finał WOŚP w Berlinie
10.01.2010






Podczas XVIII Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Berlinie, grano równolegle na dwóch scenach, koncertowej i klubowej, wystąpili: RAZ. DWA. TRZY. BANK, LOTYN, SYNDYKAT, ŚREDNIA 55, THE AGE OF GRAPEFRUIT, NATALIA PASTEWSKA, ALEKSANDER TRABCZYNSKI, RENATA MORNING, TRAILHEAD, CHECKERBERRY OVERFLUX, JUNKTION i LEYAN.
W Berlinie zebrano, jak wstępnie obliczono rekordową sumę, niemal: 8.500 Euro.
Nasz portal www.rockinberlin.pl przekazał na cel WOSP – 30 płyt CD, różnych wykonawców.
SYNDYKAT O FINALE WOSP 2010 W BERLINIE.
Polonijny, rockowy zespół Syndykat z Essen, zagrał juz w swojej 8 letniej karierze w czterech finałowych koncertach WOSP.
Tegoroczny w Berlinie był dla grupy bardzo ważny i ciekawy. Z racji, że to: Berlin, stolica, ogromne miasto i nieznany teren dla zespołu.
… Zostaliśmy zaskoczeni od samego początku, gdy zajechaliśmy do hotelu. Przyjęto nas bardzo serdecznie, poczęstowano śniadaniem i mogliśmy sie rozlokować i odpocząć uciążliwej jeździe (śnieg, lód, zimno i 501km do pokonania w takich warunkach). Wieczorna kolacja w restauracji "Krakus", wspaniała niemalże rodzinna atmosfera.. Jedzenie smaczne jak u "mamy". Sam finał został dobrze zaplanowany i przeprowadzony, a jak go rozreklamowano, świadczą podane sumy uzbieranych pieniędzy i ilości ludzi. Świetnie zadbano o wykonawców (garderoba, posiłki, napoje).Trochę irytowało nas to, że na scenie nie było kogoś, kto zadbałby o porządek, np. o: statywy, instrumenty, duży banner, czy obrazy na statywach z poprzedniej aukcji, pozostawione przez wcześniejszych wykonawców. Trochę "ucięło” nam to czas sceniczny, a w czasie występu ograniczało ruchowo. Ale to nie jest zarzut, broń Boże !!!!!! Wiadomo wykonawców wielu, wszystko szybko, itd… To zresztą jedyny mały minusik - w sumie nie istotny!!
Natomiast przyjęcie przez Berlińską Publikę było wspaniale. Po koncercie byliśmy rozchwytywani!!!! Żałujemy tylko, że musieliśmy tak wcześnie wracać do Essen i nie zwiedziliśmy Berlina, pogoda nam nie dopisała. Mamy wielka nadzieje, że nie był to nasz ostatni występ w tym pięknym mieście i będzie jeszcze nie raz okazja do zaprezentowania naszej twórczości Berlińczykom i… okazja zwiedzić miasto.
W imieniu zespołu Syndykat i swoim dziękuję bardzo organizatorom WOSP w Berlinie za wspaniale chwile!!!!!!
Z rockowym pozdrowieniem.
Janusz Bury/Syndykat
XV Festiwal Słowian i Wikingów
31.07-2.08.2009 Wolin






Pogoda dopisała , jak i uczestnicy festiwalu oraz turyści, którzy przybyli z różnych stron: Polski, Skandynawii, Ukrainy, Rosji, Białorusi i Litwy.
Codziennie późnym popołudniem odbywały sie na ubitej ziemi negocjacje pokojowe, po których zrywano porozumienia i staczano wielkie bitwy Słowian i Wikingów, których z niecierpliwością oczekiwali turyści).
Brało w nich udział ponad 400 wojów, zgrupowanych w różnych drużynach. Wszyscy w pełnym uzbrojeniu i wojowniczym nastroju wywijali mieczami az leciały skry, a z tarcz drzazgi. Prócz rycerstwa zjechali się rzemieślnicy i muzykanci, często z narzeczonymi, zonami i potomstwem.
Po stuleciach można było zobaczyć: jak w średniowieczu lepiono garnki, tkano tkaniny, obrabiano bursztyny, wytapiano żelazo. Nie zabrakło kata reklamującego swoje usługi, a także średniowiecznych żebraków.
Muzykanci grali muzykę dawną, w której rytm pląsały Słowianki, kto chciał mógł się przyłączyć. Kto się zakochał, mógł zaraz w obrządku starosłowiańskim brać ślub, a kto się odkochał, mógł żonę czy męża sprzedać z zyskiem, targ niewolników był nieopodal.
Odbyła się inscenizacja próby ognia biskupa Poppo i chrzest Haralda Sinozębego przez cesarza Ottona, u którego boku stał Bolesław Chrobry.
Niestety norweskiego jarla Hakona nie udało się ochrzcić, gdyż ten zatwardziały poganin początkowo go przyjąwszy, potem odrzucił,
z odpływającej lodzi wołając - wiwat Odyn! Nie na wiele mu się to zdało, bo w końcu Olaf Trygvason ochrzcił Norwegię (co również zainscenizowano), która chrześcijańską pozostaje do dziś.
Bitwy morskie są stałym punktem festiwalowego programu, tym razem odbyły się dwie, o których mogliśmy zaraz posłuchać osnutych na prawdziwych wydarzeniach, ułożonych na poczekaniu przez „średniowiecznych” skaldów - sag w stylu wikińskim i legend słowiańskich.
Wrażeń było mnóstwo - i wiem, ze w przyszłym roku na pewno spotkamy się ze Słowianami i Wikingami w Wolinie, mając nadzieję na inscenizacje o Świetosławie-Sygrydzie, córce Mieszka I, siostrze Bolesława Chrobrego. Wydanej za Eryka - króla Szwecji, a po jego śmierci za króla Danii Swena Widłobrodego, syna Haralda Sinozębego (kochała ponoć Olafa Trygwasona, bez wzajemności). Po paru latach małżeństwa Swen wygnał żonę, która do Danii wróciła dopiero po jego śmierci, gdy królem został jej starszy syn Harald. Natomiast młodszy, Kanut miał panować nad Anglią, gdzie wpisał się do Kronik - jako jeden z największych zdobywców owych czasów.
Tak zawikłaną była skandynawska historia naszej Piastówny.
Wolinie - do zobaczenia za rok, przyjadę jako Świetosława-Sygryda Storrada, czyli Sygryda Dumna.
Tekst: Danuta Kwiecien
Berliner Rundfunk 91.4 Open Air 2009
20.06.2009 Berlin






Kindl Bühne Wuhlheide. Wystąpili i przypomnieli swoje przeboje sprzed 20/ 40 lat, zgromadzonym pod gołym niebem sceny „Kindl“, słuchaczom berinskiego radia 91!4
The Equals: Baby Come Back, I Get So Excited ...
The Rubettes (feat. Alan Williams): Sugar Baby Love, Tonight, Juke Box Jive, I Can Do It ...
Münchener Freiheit: Ohne dich schlaf' ich heut' nacht nicht ein, Tausendmal Du ...
Jimmy Sommerville (ex- Bronsky Beat): Smalltown boy, You make me feel, Comment te dire adieu ...
Kim Wilde: You Keep Me Hangin' On, Kids In America, You Came ...
Rick Astley: Together Forever, Never Gonna Give You Up ...
XX lat BIG CYC-a
24.05.2008 Gdańsk






Targ Węglowy w Gdańsku
Podczas Dni Gdańska zasłużony dla polskiego rock and rolla zespół Big Cyc świętował swoje 20-te urodziny.
Najpierw z udziałem publiczności, króra po brzegi wypełniła Targ Węglowy i swoich gości: KABARETU NEONÓWKA, ODDZIAŁU ZAMKNIĘTEGO, KASY KASOWSKIEGO, CZARNO CZARNYCH i aktora ANDRZEJA GRABOWSKIEGO.
Następnie w klubie "CD" w gronie zaprzyjaźnionych osób. Urodzinową wódke postawiła firma "Sobieski".
Na zdjęciach :
BIG CYC , Oddział Zamknięty, Czarno Czarni, niekiepski Kiepski, maskotki zespołu Big Cyc - cycata syrenka i teletubiś.
Gdański Neptun, Skiba wręcza Kasie Kasowskiemu certyfikat tajnego współpracownika,
takich kwitów było więcej, dostali je przyjaciele zespołu.
Impreza w klubie trwała do bladego świtu. My też tam byliśmy, za kolejne 20 lat toasty wznosiliśmy. Z łezką w oku wysłuchaliśmy przeboju z przed 20 lat "Berlin Zachodni, Berlin Zachodni"...