Przejdź do treści

Menu główne:

2011

Anno Domini

Ani jednego głosu na Adama Kwiatkowskiego w Berlinie?

Odpowiedź rzecznika prasowego Ambasady o ilość głosów na Adama Kwiatkowskiego brzmi tak:
"Wyniki wyborów są dostępne na str. PKW. Także z Berlina. JB"

Gdzie "powędrowały" głosy oddane na niego przez klubowiczów Gazety Polskiej Berlin-Brandenburg? Głosy na wagę prezydenckiego,  co się z nimi stało?
...


http://niezalezna.pl/17771-majstrowanie-przy-urnie

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I po wyborach... Dwaj politycy, których rekomendowałem na naszej stronie zdobyli wystarczającą ilość głosów by otrzymać mandaty:  poselski Adam Kwiatkowski po raz pierwszy i senatorski Andrzej Person, który na Facebooku napisał: "Już dwa razy zaryzykowałem i nie odkręcałem tabliczki z nazwiskiem. Znów się udało. Wszystkim Wam dziękuję za dobre słowa :)".

Wierzę, że Adamowi Kwiatkowskiemu powiedzie się założenie biur poselskich w Berlinie i innych wiekich skupiskach Polonii na świecie. W samym tylko Chicago i Nowym Jorku zdobył on...3214 głosów (FaktyChicago), jak zagłosowali Berlińczycy wkrótce, po otrzymaniu wyników wyborów z Ambasady.
Niestety, około 10% wszystkich wyborców poparło menażerię Ruchu Palikota, którą ośmielę się nazwać "Puszką Pa...likota".

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wyniki Wyborów Parlamentarnych 2011 w Berlinie,
nadesłane przez rzecznika prasowego Ambasady R.P. w Berlinie Pana Jacka Biegałe
Nasze wyniki :
Ambasada
PIS 606 ,Kaczyński 486
PJN 47
SLD 161, Kalisz 86
Ruch Palikota 320, Palikot 254
PSL 22
PPP 4
PO 1616, Tusk 1367
Senat 2776, Borys-Damięcka 2050
PAN
PIS 77, Kaczyński 61
PJN 12
SLD 48, Kalisz 21
Ruch Palikota 75, Palikot 50
PSL 5
PPP 4
PO 381, Tusk 295
Senat 599, Borys-Damięcka 477
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

(ms)


Polska i przyszłość Europy
(28.11.2011)
Minister Radek Sikorski wygłosił w Berlinie przemówienie pt. „Polska i przyszłość Europy” („Poland and the Future of Europe”), które jak zapowiadano, będzie programowym wystąpieniem na temat polskiej polityki europejskiej oraz aktualnej i przyszłej wizji Europy.
Warto zapoznać się z jego treścią, ponieważ nie wszyscy zgodzili się z wizją Radka Sikorskiego.

Poniżej polski tekst przemówienia:

"Polska  a przyszłość Unii Europejskiej"

Pan Radek Sikorski, Minister Spraw Zagranicznych RP
Berlin, 28 listopada 2011 r.


Panie Prezydencie, Ministrze, drogi Guido, Szanowni Państwo,

Pozwólcie, że zacznę od anegdoty.

20 lat temu, w 1991 roku, pojechałem jako dziennikarz do Federalnej Republiki Jugosławii.
Gdy przeprowadzałem wywiad z prezesem Republikańskiego Banku Chorwacji, ktoś do niego
zadzwonił z wiadomością, której znaczenie nie było do końca jasne. Mianowicie, parlament innej republiki Jugosławii, Serbii, przed chwilą zagłosował za wydrukowaniem nieuprawnionej ilości wspólnej waluty.

Odkładając słuchawkę bankier powiedział: "To jest koniec Jugosławii."

Miał rację. Jugosławia rozpadła się. Rozpadła się również "strefa dinara". Wiemy, co
nastąpiło potem. Sprawy dotyczące waluty, mogą być sprawami wojny i pokoju, życia
i śmierci federacji.

Dzisiaj Chorwacja, Serbia i Macedonia mają własne waluty.

Czarnogóra i Kosowo posługują się euro, mimo że nie są w strefie euro. Bośnia i Hercegowina mają nawet "wymienialną markę", której kurs jest zależny od euro.

Zaskakująca historia. Nie integracji, lecz dezintegracji europejskiej.

Dezintegracji, która nastąpiła straszliwym kosztem życia ludzkiego.

Los Jugosławii pokazuje nam, że pieniądz, pełniąc funkcję techniczną jako "środek wymiany",
symbolizuje jedność lub jej brak.

Dlaczego tak jest? Pieniądze istnieją, ponieważ istnieją wspólnoty. Wspólnota, w której
ludzie żyją i handlują - dokonują swobodnej wymiany - tworzy wartość. Ich pieniądze są
wyrazicielem tej wartości.

Moralne znaczenie pieniądza intrygowało Immanuela Kanta, który napisał, że cała praktyka
pożyczania pieniędzy zakłada z góry uczciwą intencję spłaty. Gdyby warunek ten został powszechnie zignorowany, wówczas istota udzielania pożyczek i dzielenia się bogactwem
zostałaby podważona.

Dla Kanta, uczciwość i odpowiedzialność stanowiły imperatywy kategoryczne: podstawę
wszelkiego ładu moralnego. Stanowią one również kamienie węgielne Unii Europejskiej.
Wskazałbym na dwie podstawowe wartości: Odpowiedzialność i Solidarność. Nasza
odpowiedzialność za decyzje i procesy. A solidarność, gdy przychodzi do ponoszenia
ciężarów.

Dzisiaj, gdy zbliża się koniec Polskiej Prezydencji w Radzie Unii Europejskiej, postawię
następujące pytania:

Jak doszło do tego kryzysu?

Dokąd zmierzamy?


Jak chcemy to osiągnąd?

Jaki jest wkład Polski?


O co prosimy Niemcy?

* *
Pierwsze pytanie: jak to się stało, że strefa euro popadła w obecne tarapaty?

Zacznę od tego, czego ten kryzys nie dotyczy. Nie został on wywołany - jak niektórzy
sugerują - rozszerzeniem.

Rozszerzenie stworzyło rozwój i bogactwo w całej Europie.

Eksport krajów UE-15 do krajów UE-10 wzrósł prawie dwukrotnie w ciągu ostatnich
dziesięciu lat. Dane te są jeszcze bardziej zaskakujące, jeżeli spojrzymy na poszczególne
kraje. Eksport Wielkiej Brytanii do 10 krajów, które przystąpiły do UE po 2004 wzrósł z 2,2
miliarda euro w 1993 r. do 10 miliardów euro w zeszłym roku; Francji - z 2,7 miliarda euro
do 16,0 miliardów euro, Niemiec - to może Państwa zaskoczyć - z 15 miliardów euro do 95
miliardów euro. W zeszłym roku łączne obroty handlowe między krajami UE-15 a krajami
UE-10 wyniosły 222 miliardów euro, o 51 miliardów euro więcej niż w 1995 roku. Okrągła
suma. Podejrzewam, że zapewnia ona niejedno miejsce pracy w starej Europie. Zatem rozszerzenie nie tylko nie spowodowało kryzysu, to - co można uzasadnić -  jeszcze odroczyło zawirowania gospodarcze. Dzięki korzyściom, jakie daje handel na rozszerzonym rynku, państwa opiekuńcze Europy Zachodniej dopiero teraz zostały zmuszone stawić czoło rzeczywistości.

Jeżeli nie rozszerzenie spowodowało obecne zawirowania, to może mamy do
czynienia z kryzysem walutowym?

Nie do konca. Euro ma się dobrze w stosunku do dolara i innych walut.

Naturalnie częściowo chodzi o zadłużenie, o konieczność zmniejszenia szaleńczo wysokich
dźwigni finansowych, spowodowanych nadmiernymi wydatkami budżetowymi, szarlatanerią księgową i nieodpowiedzialną inżynierią finansową. Zmniejszanie dźwigni finansowych następuje poza strefą euro: spójrzmy na Wielką Brytanię, której zadłużenie sięgnęło 80% PKB, i Stany Zjednoczone, gdzie osiągnęło ono poziom 100% PKB.

Gdyby chodziło tylko o zadłużenie, to moglibyśmy oczekiwać, że ratingi i spready
oddziaływałyby na kraje proporcjonalnie do stopnia ich zadłużenia. Lecz, ku wielkiemu zaskoczeniu, tak się nie dzieje. Niektóre kraje, jak Wielka Brytania i Japonia, które są bardzo zadłużone w stosunku do swojego PKB, płacą niskie stawki kosztów obsługi długu. Inne kraje o niższym zadłużeniu - jak Hiszpania, ponoszą wysokie koszty.

Nieuchronny wniosek, jaki się nasuwa, to taki, że ten kryzys nie dotyczy tylko zadłużenia, ale przede wszystkim zaufania, a mówiąc ściślej, wiarygodności. Dotyczy tego, gdzie - zdaniem inwestorów - ich inwestycje będą bezpieczne.

Bądźmy wobec siebie szczerzy i przyznajmy, że rynki mają pełne prawo wątpić
w wiarygodność strefy euro. Przecież Pakt Stabilności i Rozwoju został naruszony 60 (http://www.monstersandcritics.com/news/europe/news/article_1675056.php/LEAD-Merkel-affirms-demandfor-financial-transaction-tax) razy! I nie tylko przez mniejsze kraje, które mają kłopoty, ale również przez samych założycieli w jądrze strefy euro.

Jeżeli problemem jest wiarygodnośd, to należy ją odbudowad.

Instytucje, procedury, sankcje, które przekonają inwestorów, że kraje będą
potrafiły żyć w granicach swoich możliwości. Zatem, że obligacje, które kupią zostaną
spłacone, najlepiej z uczciwym procentem.

Drugie pytanie: Dokąd zmierzamy?

Mamy dwie zasadnicze możliwości. Zanim powiem, na czym one polegają, pozwólcie, że
zwrócę uwagę na to, że słabości strefy euro nie są wyjątkiem, ale raczej są typowe dla
sposobu, w jaki zbudowaliśmy Unię Europejską. Mamy w Europie dominującą walutę, na
straży której nie stoi żadne europejskie Ministerstwo Skarbu. Mamy wspólne granice bez
wspólnej polityki migracyjnej. Mamy rzekomo wspólną politykę zagraniczną, lecz jest ona
pozbawiona realnych instrumentów władzy i często osłabiana przez paostwa członkowskie,
które załatwiają własne interesy. Mógłbym jeszcze długo wymieniać.

Większość naszych instytucji i procedur zależy od dobrej woli i poczucia przyzwoitości
państw członkowskich. Mechanizm ten działa w miarę sprawnie przy sprzyjających
okolicznościach. A jeśli na granicy unijnej pojawiają się masowo imigranci, w naszym
sąsiedztwie wybucha wojna domowa albo rynki finansowe reagują paniką, co wówczas
zazwyczaj robimy? Szukamy schronienia w dobrze znanych ramach państwa narodowego.

Kryzys strefy euro jest bardziej dramatycznym przejawem europejskiej niemocy, ponieważ jej założyciele stworzyli system, który może byd doprowadzony do rozpadu przez każdego z jej członków, za co on i całe otoczenie zapłaci zatrważającą cenę.

Rozpad spowodowałby kryzys apokaliptycznych rozmiarów, wykraczający poza nasz system
finansowy. Z chwilą, gdy zacznie obowiązywać logika "każdy dba o siebie", czy rzeczywiście
możemy ufać, że wszyscy będą działać w duchu wspólnotowym i odrzucą pokusę
wyrównywania rachunków w innych dziedzinach, na przykład w handlu?

Czy naprawdę założylibyście się o wszystko, że jeżeli dojdzie do rozpadu strefy euro, to
wspólny rynek, kamień węgielny Unii Europejskiej, na pewno przetrwa? W końcu więcej
małżeństw kończy się burzliwym, a nie polubownym rozwodem. Słyszałem o przypadku
w Kalifornii, kiedy rozwodzące się małżeństwo wydało 100 000 dolarów na ustalenie, które
z nich przejmie opiekę nad ich kotem.

Jeżeli nie jesteśmy gotowi zaryzykować częściowego demontażu UE, wówczas staniemy przed najtrudniejszym dla każdej federacji wyborem: głębsza integracja lub rozpad.

Nie jesteśmy jedyną federacją, która stoi przed fundamentalnym pytaniem o swoją
przyszłość z powodu zadłużenia. Przed nami drogę tę przeszły dwie do dziś istniejące
federacje. Amerykanie przekroczyli punkt, z którego nie ma powrotu, tworząc Stany
Zjednoczone, z chwilą gdy rząd federalny przejął odpowiedzialność za długi zaciągnięte przez
poszczególne stany podczas Wojny o Niepodległość. Wypłacalna Wirginia ubiła targu
z bardziej zadłużonym Massachusetts i dlatego stolicę ustanowiono nad Potomakiem.
Alexander Hamilton doprowadził do zawarcia umowy, w myśl której długi wszystkich
uzyskały wspólne gwarancje, tworząc strumieo dochodów do ich obsługi.

Szwajcaria również przekształciła się w prawdziwą federację, gdy ustanowiła zasady
zaciągania długów i dokonywana transferów między jej bogatszymi i biedniejszymi
kantonami.

My też stoimy przed wyborem, czy chcemy być prawdziwą federacją, czy też nie. Jeżeli
ponowna nacjonalizacja lub rozpad są nie do zaakceptowania, pozostaje nam tylko jedna
możliwość: sprawienie, by Europą w końcu można rządzić, a co za tym idzie, doprowadzenie z czasem do Europy bardziej wiarygodnej.

Polityka jest często sztuką osiągania równowagi między tym, co pilne, a tym co ważne.

Pilną sprawą jest ocalenie strefy euro. Podejmując ten wysiłek, ważne jest, abyśmy zachowali
Europę jako demokrację, która szanuje autonomię jej państw członkowskich. Ten nowy
europejski ład będzie musiał równoważyć Odpowiedzialność, Solidarność
i Demokrację, które stanowią podwaliny naszej unii politycznej.

Pytanie trzecie: jak chcemy to osiągnąć?

Dobrym początkiem jest tzw. sześciopak czyli pakiet pięciu rozporządzeń i jednej dyrektywy,
wynegocjowany z pomocą polskiej Prezydencji, który wniósł większą przejrzystość
i dyscyplinę do finansów państw członkowskich. Teraz w procesie tworzenia budżetów
krajowych, ministrowie finansów państw członkowskich będą zobowiązani przedstawić
bardzo wcześnie, nawet zanim zostaną one przekazane do parlamentów krajowych,
swoje wyliczenia budżetowe swoim odpowiednikom oraz Komisji. Komisja zaproponuje działania korygujące, gdy państwo członkowskie znajdzie się w sytuacji nierównowagi
makroekonomicznej. Członkowie strefy euro, którzy naruszą Pakt Stabilności i Wzrostu, będą
poddawani sankcjom prawie niemożliwym do zablokowania przez zastosowanie presji
politycznej. Ponadto "sześciopak" potwierdza, że zasady można wprowadzać nie w postaci
dyrektyw - które wymagają wdrożenia do prawa krajowego - lecz rozporządzeń, które są
aktami powszechnie i od razu obowiązującymi.

Zostały zaproponowane bardziej ambitne działania. W celu wzmocnienia konwergencji
ekonomicznej, Komisja i Eurogrupa uzyskałyby prawo do szczegółowego badania
z wyprzedzeniem wszystkich głównych planów reform gospodarczych, których skutki
mogłyby być odczuwalne w strefie euro; nakładałyby sankcje na kraje niewdrażające zaleceń
politycznych, a grupy krajów uzyskałyby zgodę na zsynchronizowanie swoich polityk rynku
pracy, emerytalnych i społecznych.

Dyscyplina finansowa uległaby wzmocnieniu dzięki temu, że dostęp do funduszy
ratunkowych mieliby tylko ci członkowie, którzy przestrzegają reguł makrofiskalnych, sankcje stałyby się automatyczne, a Komisja, Rada i Trybunał Sprawiedliwości uzyskałyby
uprawnienia do egzekwowania 3% pułapu deficytu i 60% pułapu zadłużenia. Kraje
podlegające procedurze nadmiernego deficytu budżetowego musiałyby przedstawić swoje
budżety krajowe Komisji do zaakceptowania. Komisja otrzymałaby uprawnienia do
ingerowania w polityki krajów, które nie mogą spełnić swoich zobowiązań. Kraje uporczywie
łamiące zasady byłyby zawieszone w swoich prawach głosu.

Polska od samego początku wspierała pomysł nowego traktatu, który uczyniłby Unię bardziej skuteczną.

Komisja Europejska powinna zostać wzmocniona. Jeżeli ma odgrywać rolę nadzorcy
gospodarczego, to jej komisarze powinni być autentycznymi przywódcami, z autorytetem, osobowością - zaryzykuję i powiem- że też charyzmą, aby być prawdziwymi rzecznikami wspólnych europejskich interesów. Komisja powinna być mniejsza, aby być bardziej efektywna. Każdy z nas, kto przewodniczył jakiemuś spotkaniu wie, że najbardziej wydajne są te, w których uczestniczy nie więcej niż dwanaście osób. Komisja Europejska składa się obecnie z 27 członków. Należy wprowadzić rotację przy obsadzie stanowisk komisarzy przez państwa członkowskie.


Im więcej władzy przekażemy instytucjom europejskim, tym większą legitymizację
demokratyczną powinny uzyskać. Drakońskie uprawienia do nadzorowania budżetów
krajowych powinny być wykonywane tylko w porozumieniu z Parlamentem Europejskim.


Parlament powinien bronić swojej roli i zadań. Eurosceptycy mają rację, gdy mówią, że
Europa będzie dobrze funkcjonować, jeżeli przekształci się w ustrój, wspólnotę, z którą
ludzie będą się utożsamiać i wobec której będą lojalni. Włochy zostały stworzone, musimy
jeszcze stworzyć Włochów, powiedział Massimo d'Azeglio na pierwszym posiedzeniu
parlamentu po zjednoczeniu Królestwa Włoch w XIX wieku. My w UE mamy łatwiejsze
zadanie: mamy zjednoczoną Europę. Mamy Europejczyków. To, co musimy uczynid, to nadać wyraz polityczny europejskiej opinii publicznej. Aby to urzeczywistnić, niektórzy
członkowie Parlamentu Europejskiego mogliby być wybierani z ogólnoeuropejskiej listy kandydatów. Istnieje potrzeba zwiększenia "politische Bildung" (edukacji politycznej) obywateli i elit politycznych. Parlament powinien mied swoją siedzibę w jednym miejscu.

Moglibyśmy również połączyć stanowiska Przewodniczących Rady Europejskiej i Komisji Europejskiej. Kanclerz Angela Merkel sugeruje nawet, aby taka osoba była wybierana w bezpośrednich wyborach przez lud europejski.

Ważne jest, abyśmy zachowali spójność miedzy strefą euro a całą UE. Instytucje
wspólnotowe powinny zachować swój centralny charakter. Jako Prezydencja stoimy na
straży naszej jedności. A jedność nie może być hipotetyczna. Chodzi o to, że stwierdzenie, iż
kraje mogą uczestniczyć z chwilą przystąpienia do strefy euro, to za mało. Zamiast
organizować odrębne szczyty grupy euro lub spotkania wyłącznie z udziałem ministrów
finansów, moglibyśmy kontynuować praktykę stosowaną na innych forach unijnych, w
których wszyscy mogą uczestniczyć, ale głosować mogą tylko członkowie.

Im więcej władzy i legitymizacji przekażemy instytucjom federalnym, tym państwa
członkowskie powinny być bardziej utwierdzane w przekonaniu, że niektóre prerogatywy, takie jak: tożsamość narodowa, religia, styl życia, moralność publiczna oraz szeroko rozumiane staweki podatku dochodowego i podatku VAT oraz wszystko to co za tym idzie, powinny na zawsze pozostać w gestii państw. Nasza jedność nie ucierpi na różnicach w godzinach pracy lub zapisach prawa rodzinnego.

To nasuwa pytanie, czy tak ważne państwo członkowskie jak Wielka Brytania może poprzeć
reformę. Daliście Unii wspólny język. Jednolity Rynek to, w dużej mierze, Wasz genialny
pomysł. Brytyjska komisarz kieruje naszą dyplomacją. Moglibyście przewodzić Europie
w sprawach obronności. Jesteście niezbędnym łącznikiem w stosunkach transatlantyckich.
Z drugiej strony, rozpad strefy euro bardzo by zaszkodził Waszej gospodarce. Ponadto ogólne
zadłużenie Wielkiej Brytanii, uwzględniając dług publiczny, dług przedsiębiorstw i
gospodarstw domowych przekroczył 400% PKB. Czy jesteście pewni, że rynki będą zawsze dla Was przychylne? Wolelibyśmy widzieć Was w strefie euro, ale jeżeli nie możecie do niej
przystąpić, pozwólcie nam iść dalej. Proszę Was też o to, żebyście zaczęli tłumaczyć
Brytyjczykom, że decyzje europejskie nie są dyktatami Brukseli, ale wynikają z porozumień,
w tworzeniu których dobrowolnie bierzecie udział.

Czwarte pytanie: Co Polska wnosi?

Dzisiaj Polska nie jest źródłem problemów, lecz rozwiązao europejskich.
Teraz zarówno możemy, jak i chcemy, wnosić swój wkład. Wnosimy nasze niedawne doświadczenie pomyślnej transformacji z dyktatury do demokracji i z chorej gospodarki nakazowo-rozdzielczej do coraz lepiej rozwijającej się gospodarki rynkowej.

Pomogli nam przyjaciele i sojusznicy: Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Francja i, przede wszystkim, Niemcy. Doceniamy duże i szczodre wsparcie - solidarność - jaką Niemcy nam okazały w ciągu ostatniego dwudziestolecia. Ich danke Ihnen als Politiker und als Pole.

Mam nadzieję, że doceniacie to, iż była to dobra inwestycja. W 2010 roku eksport Niemiec
do Polski przekroczył dziewięciokrotnie poziom z 1990 roku i - mimo kryzysu - rośnie.
( Źródło: GUS).
Wymiana handlowa Niemiec z Polską jest większa niż z Federacją Rosyjską, chociaż nie
zawsze można się tego dowiedzieć z niemieckiego dyskursu politycznego.

Od zeszłego roku Polska jest zaliczana do bardzo rozwiniętych krajów we Wskaźniku Rozwoju Społecznego. W latach 2007-2011 awansowaliśmy o dziesięć miejsc w rankingu Globalnego Wskaźnika Konkurencyjności
( Źródło: World Economic Forum: http://www3.weforum.org/docs/WEF_GCR_Report_2011-12.pdf ).
W tym okresie poprawiliśmy naszą pozycję o 20 miejsc we Wskaźniku Postrzegania Korupcji
( Źródło: Transparency International:
http://www.transparency.org/policy_research/surveys_indices/cpi/2010/results )

Na przestrzeni ostatnich czterech lat, skumulowany wzrost PKB w Polsce wyniósł w sumie 15,4 procent. Jaki kraj ma drugi wynik w Unii Europejskiej ze wzrostem 8 procent? Otóż jest to członek strefy euro - Słowacja. Tymczasem średnia unijna to minus 0,4 procent. Dla tych, którzy chcieliby dzielić Europę, mam zatem następującą propozycję: a może przeprowadzimy naturalny podział na Europę cieszącą się wzrostem gospodarczym i Europę, gdzie wzrostu gospodarczego nie ma? Ale ostrzegam: kształty tych bloków nie odpowiadałyby panującym stereotypom.

Nie stało się tak samoistnie. Kolejne rządy RP podejmowały bolesne decyzje, a Polacy
ponosili wiele wyrzeczeń. Prywatyzacja, reforma emerytur, otwarcie Polski na globalizację -
niektórzy wyszli z tego obronną ręką, podczas gdy inni ucierpieli. Byliśmy jednym
z pierwszych krajów, który wprowadził konstytucyjną "kotwicę" długu publicznego.

Nie spoczywamy przy tym na laurach. Gdy Premier Donald Tusk dwa tygodnie temu
przedstawiał w Sejmie nowy rząd, powiedział: "Po to, aby zarówno bezpiecznie przejść przez
rok 2012, ale również aby tworzyć reguły stabilnego wzrostu bezpieczeństwa finansowego,
dyscypliny finansowej także na kolejne lata i dziesięciolecia, będziemy musieli podjąć
działania, w tym działania niepopularne, działania, które będą wymagały wyrzeczenia
i zrozumienia od wszystkich bez wyjątku".

Już w przyszłym roku zamierzamy osiągnąć pułap 3 procent deficytu sektora finansów
publicznych oraz ograniczyć dług publiczny do 52 procent PKB. Na koniec 2015 roku chcemy
doprowadzić do obniżenia deficytu do 1 procenta PKB, a długu publicznego do 47 procent.
Wiek przechodzenia na emeryturę, zarówno kobiet jak i mężczyzn, zostanie podwyższony do
67 roku życia. Zmniejszone zostaną przywileje emerytalne żołnierzy, policjantów
i duchowieństwa. Składka rentowa będzie podniesiona o 2 punkty procentowe. Świadczenia
rodzinne zostaną odebrane bogatszym i przekazane biedniejszym.

Na koniec kadencji tego rządu, Polska będzie spełniała kryteria członkostwa w strefie euro.
Zależy nam bowiem na przetrwaniu i rozkwicie strefy euro, do której planujemy przystąpić.
Popierając Traktat Akcesyjny, Polacy upoważnili nas do wprowadzenia Polski do strefy euro -
gdy tylko ona i my będziemy na to gotowi.

Polska wnosi również do Europy gotowość do kompromisu - a nawet do  łączenia suwerenności - w zamian za uczciwą pozycję w silniejszej Europie.

Pytanie piąte: O co prosimy Niemcy?

Po pierwsze, prosimy Niemcy o to, aby otwarcie przyznały, że są największym beneficjentem
obecnych porozumień i tym samym, że to na nich ciąży największy obowiązek, aby
porozumienia te przetrwały.

Po drugie, doskonale zdajecie sobie sprawę z tego, że nie jesteście niewinną ofiarą
rozrzutności innych. Wy również łamaliście Pakt Stabilności i Wzrostu, a Wasze banki
lekkomyślnie kupowały ryzykowne obligacje.

Po trzecie, niektórzy zwolennicy teori spiskowych głoszą, że skorzystaliście nie tylko na jednolitym rynku i strefie euro , ale w pewnym sensie na samym kryzysie. Ponieważ inwestorzy sprzedają obligacje państw najbardziej zagrożonych i szukają bezpiecznych inwestycji, Wasze koszty pożyczania pieniędzy są niższe niż w przypadku normalnej koniunktury.

Po czwarte, jeśli gospodarki Waszych sąsiadów zwolnią lub załamią się, wy także przez to
ogromnie ucierpicie.

Po piąte, mimo zrozumiałej awersji do inflacji, Niemcy powinny przyznać, że zdają sobie
sprawę z tego, że ryzyko rozpadu jest obecnie coraz większe.

Po szóste, że z racji rozmiarów i historii Waszego kraju, ponosicie specjalną
odpowiedzialność, aby chronić pokój i demokrację na naszym kontynencie. Jak mądrze
stwierdził Jurgen Habermas, "Jeśli projekt europejski upadnie, pojawi się pytanie jak wiele
trzeba będzie czasu, aby odzyskać status quo. Przypomnijmy sobie rewolucję niemiecką
z 1848 r.: po jej klęsce potrzeba było stu lat, aby doprowadzić do tego samego poziomu
demokracji".

Co, jako minister spraw zagranicznych Polski, uważam za największe zagrożenie dla
bezpieczeństwa i dobrobytu Europy dziś, w dniu 28 listopada 2011 roku? Nie jest to
terroryzm, nie są to Talibowie, i już na pewno nie są to niemieckie czołgi. Nie są to nawet rosyjskie rakiety, którymi groził Prezydent Miedwiediew, mówiąc, że rozmieści je na granicy Unii Europejskiej. Największym zagrożeniem dla bezpieczeństwa i dobrobytu Polski byłby upadek strefy euro.

I domagam się od Niemiec tego, abyście - dla dobra Waszego i naszego - pomogli tej
strefie euro przetrwać i prosperować. Dobrze wiecie, że nikt inny nie jest w stanie tego
zrobić. Zapewne jestem pierwszym w historii ministrem spraw zagranicznych Polski, który to powie: Mniej zaczynam się obawiać niemieckiej potęgi niż niemieckiej bezczynności.

Niemcy stały się niezbędnym narodem Europy.

Nie możecie sobie pozwolić na porażkę przywództwa. Nie możecie dominować, lecz macie
przewodzić reformom.
Jeżeli włączycie nas w proces podejmowania decyzji, możecie liczyć na wsparcie ze strony
Polski.

Niebezpieczeostwa spóźnionej reformy

Rozpocząłem to wystąpienie od anegdoty o pewnym eksperymencie z unią polityczną
w komunistycznej Jugosławii.

Pozwólcie Państwo, że na zakończenie opowiem Wam jeszcze jedną historię. Chodzi
o najmniej znaną w dziejach Europy federację, a konkretnie o wspólne państwo utworzone
przez Polskę i Wielkie Księstwo Litewskie w 1385 r. Przetrwało ono ponad cztery wieki, czyli -
jak do tej pory - dłużej niż takie federacje jak Stany Zjednoczone, Zjednoczone Królestwo czy
Republika Federalna Niemiec, nie wspominając już o Unii Europejskiej.

Stworzona dzięki tej unii Rzeczpospolita Obojga Narodów wyprzedzała ówczesne standardy -
podobnie jak dziś UE. Posiadała bowiem wspólny parlament oraz obieralną głowę państwa.
Grupa dysponująca prawami politycznymi, a więc obywatele uprawnieni do głosowania,
stanowili 10% ludności. Był to zatem ustrój, który jak na tamte czasy gwarantował największą
partycypację polityczną. Co więcej, panująca w Rzeczpospolitej tolerancja religijna
oszczędziła jej mieszkańcom okrucieństw wojny trzydziestoletniej. Miasta zakładane były
według prawa magdeburskiego, a początki wielu spośród nich - np. mojej rodzinnej
Bydgoszczy - wiążą się z niemieckimi osadnikami. Żydzi, Ormianie oraz wszelkiego rodzaju
dysydenci przybywali tutaj licznie z całej Europy, aby spróbować swojego szczęścia.

Swoboda i siła militarna szły ramię w ramię. W 1410 r. wojska tego państwa rozgromiły pod
Grunwaldem rycerzy zakonu krzyżackiego, którego symbole heraldyczne do dziś funkcjonują
w armii niemieckiej. W 1683 r. u bram Wiednia powstrzymaliśmy imperium osmańskie i jego
plany zjednoczenia Europy pod sztandarami islamu.

Ale na przełomie XVII i XVIII stulecia coś się zmieniło.

Królowie elekcyjni, niepowiązane ze sobą armie i niezależne waluty nie miały szans w świecie zunifikowanych, merkantylistycznych i autorytarnych państw narodowych. Największą słabością Rzeczypospolitej stał się jej najbardziej demokratyczny rys - możliwość zablokowania procesu legislacyjnego przez jednego posła. Zasada jednomyślności, której przyjęcie w państwie federalnym niewątpliwie zasługuje na podziw, otworzyła furtkę dla korupcji i braku odpowiedzialności.

Polska zdołała się w końcu zreformować. Uchwalona 3 maja 1791 r. konstytucja zniosła
zasadę jednomyślności, zunifikowała państwo i stworzyła stały rząd. Ale reformy zostały
wprowadzone zbyt późno. Przegraliśmy wojnę w obronie konstytucji i w wyniku rozbioru
z 1795 r. Polska zniknęła z mapy świata na ponad sto lat.

Jaki jest morał tej historii? Nie wolno stać w miejscu, gdy świat wokół się zmienia i rosną
nowi konkurenci. Nie wystarczy polegać na instytucjach i procedurach, które sprawdziły się
w przeszłości. Stopniowe zmiany to za mało. Nawet zachowanie dotychczasowej pozycji jest
uzależnione od podejmowania odpowiednio szybkich decyzji.

Uważam, że mamy obowiązek oszczędzić naszej wspaniałej unii losu, jaki spotkał Jugosławię
oraz dawno minioną Rzeczpospolitą Obojga Narodów.
Zakończenie

Nasz schyłek nie jest wcale rzeczą przesądzoną. Jeżeli pokonamy bieżące trudności, wciąż możemy zadziwić świat naszymi dokonaniami i siłą.

Jesteśmy przecież nie tylko największą światową gospodarką, lecz również największą
strefą pokoju, demokracji i praw człowieka. Stanowimy źródło inspiracji dla narodów
żyjących w naszym sąsiedztwie - zarówno na Wschodzie, jak i na Południu. Jeżeli
uporządkujemy nasze sprawy, możemy stad się prawdziwym supermocarstwem.
W ramach równego partnerstwa ze Stanami Zjednoczonymi będziemy wówczas mogli
utrzymać siłę, dobrobyt i przywództwo Zachodu.

Ale dziś stoimy na skraju przepaści. To najbardziej przerażająca chwila w mojej
ministerialnej karierze, ale przez to jednocześnie najbardziej wzniosła. Przyszłe pokolenia osądzą nas według naszych czynów lub ich braku. Według tego, czy stworzymy podwaliny pod dziesięciolecia wielkości, czy też uchylimy się od odpowiedzialności i pogodzimy z naszym schyłkiem.

Stojąc tu, w Berlinie, jako Polak i Europejczyk, mówię: trzeba działać teraz.




CORA LEE & Band
(2011-09-21)
Video-Release und Konzert: CORA LEE & Band
Mittwoch, 21. September 2011, Einlass 19.30 Uhr – Eintritt frei
Pfefferberg/Haus 13, Schönhauser Allee 176, 10119 Berlin

Die Berliner Rocksängerin Cora Lee stellt am 21. September im Pfefferberg/Haus 13 ihr neues Musikvideo „Rock’n’Roll Megastar“ vor.
Thema des Songs ist die Suche nach der „großen Zeit“ der Rockmusik und den dazugehörigen Megastars – mithin nach einer Welt ohne Pseudo-Castingshows, Synthese-Pop und designte Boygroups. Umgesetzt wird die Story mit durchaus klassischen, gediegenen Rocksounds und getragen durch die beeindruckend starke Stimme und Persönlichkeit Cora Lees . „Rock’n’Roll Megastar“ ist jedoch trotz geschickt eingesetzter Retro-Elemente kein Oldie. Dafür sorgt die frische, auf hohem Niveau umgesetzte Musikproduktion durch das Kabumm-Records Studio Berlin, die nicht auf Synthesizer und Sampler setzt, sondern auf erstklassige Handarbeit und – höchst selten und aufwändig – die Verwendung von 2-Zoll-Analog-Bandmaschinen.
Gedreht wurde an 5 Drehtagen in Berlin und Brandenburg, mit aufwändiger Ausstattung und über 100 Komparsen. Dabei wurde unter anderem ein kompletter Rockclub neu gebaut, die Bühne bekam ihr Megastar-Outfit mit meterhohen Marshall-Amp-Wällen; Fernseher wurden geworfen und E-Gitarren zertrümmert. Der Gesamtaufwand setzte letztendlich Maßstäbe, die heutzutage selbst durch Majorlabels nur selten erfüllt werden. Umgesetzt wurde das Ganze durch die Videoproduktionsfirma workingfilms (www.workingfilms.de) unter der Kameraführung und Regie durch Bodo Gierga.
Zur Videovorstellung tritt als Support die Band „Jimmy G.“ auf. Der Videoclip wird auf Großleinwand vorgestellt, anschließend spielt Cora Lee. Der Eintritt ist frei.
In der Veranstaltung werden Fotos von Frank Lassak (efacts photography) präsentiert, die im Rahmen der Dreharbeiten entstanden sind.
Die Band um das kreative Gespann Cora Lee und Alex Mann hat in ihrer Entwicklung konsequent auf eigene Songs gesetzt und nicht nur bei der künstlerischen Entwicklung, sondern auch in der Vermarktung einen eigenständigen Weg beschritten. Dabei entstand u.a. das Label CorleeMadMusic, welches neben den Tonträgern der Band auch andere Künstler veröffentlicht. Seit 2010, mit dem Erscheinen der ersten Cora-Lee-CDs „Nobody But You“ (2010) und „Live It Up“ (2011) ist die Vertriebsfirma Monopol Records (mit da-music und Sony Austria) Partner des Labels.
CorleeMadMusic, Holger Schade
Lichtenberger Str. 10, 10178 Berlin
Telefon (030) 42807293, Fax (030) 42807295
presse@coralee.de

"ElaeLa"
pierwsza studyjna płyta Elżbiety Mielczarek
(20.03.2011)
Elę Mielczarek mieliśmy okazję usłyszeć w marcu 2011
podczas wernisażu Edmunda Gunscha w Galerii Beletage,
niepowtarzalny głos, za który mianowano ją polską królową bluesa.

Jej wykonanie piosenki Poczekalnia PKP nie ma sobie równych, pozostało do dzisiaj niezatartym śladem po bluesowej karierze tej piosenkarki w Polsce w latach 80-tych. Rozmawiałem z Elą po jej występie... opowiedziała mi, że mieszka w Berlinie od 1988 roku i po wielu latach przerwy wróciła do śpiewania.
Razem z zaprzyjaźnionym gitarzystą znanym z zespołu KRZAK- Leszkiem Winderem, ponownie gra w Polsce małe trasy koncertowe 2-3 razy do roku. Zapowiedziała wtedy, że razem z Andrzejem Ryszką z Kanady, który przyjął jej zaproszenie do współprodukcji, przygotowuje wydanie nowej płyty.
Do dzisiaj w Polsce - oprócz singla - wydana została jej tylko jedna płyta "Blues Koncert" z koncertu w warszawskim klubie Akwarium. Nowa płyta została nagrana pod koniec listopada 2011 roku w MaQ Records w Wojkowicach. Znajduje się na niej dziewięć kompozycji, w tym jeden standard Django Reinhardta.

Jakie są...? Jestem przekonany, że Ela odzyskała po latach radość tworzenia, której zabrakło jej w pewnym momencie i że kilka jej nowych utworów stanie się tak kultowymi,  jak te sprzed lat: Poczekalnia PKP, Hotel Grand, czy Wielkie Koło.
Wkrótce dotrze do nas egzemplarz płyty. Podzielimy się wrażeniami...

M.S.

… z radością zawiadamiam,
że moja nowa płyta
ukazała się się 26.03.2012
Ela Mielczarek

Wypięty akt na pokrywie fortepianu…  i inne obrazy Edmunda  Gunscha.
(03.03.2011)
Minął rok 2010, a wraz nim obchody 200-lecia narodzin genialnego kompozytora i pianisty Fryderyka Chopina.

W połowie grudnia odwiedziłem znanego berlińskiego malarza Edmunda Gunscha, którego pracownia znajduje się na najwyższej kondygnacji piętnastopiętrowego wysokościowca w dzielnicy Rudow. Celem mojej wizyty było zebranie materiału o kolejnym polonijnym malarzu do nowego wydania magazynu RockinBerlin/Brzmienia. Edmund
wystawił  swoje prace w Galerii Beletage (3.III - 2. IV 2011), gdzie zaprezentował dorobek 50. lat swojej pracy artystycznej.

Wysłuchałem historii o drodze  artystycznej, podróżach i pobycie we Francji i na Sycylii, oraz obejrzałem obrazy z bogatej twórczości.
Pod koniec prezentacji Edmund pokazał mi obrazy namalowane w latach 80-tych.
Jeden z nich wyraźnie kontrastował z pozostałymi. Zaciekawił mnie, więc poprosiłem mistrza by wyjaśnił, w czym rzecz. Dlaczego ten obraz schowany jest tak głęboko?

Usłyszałem następującą historię:
"Gdy przyjechałem do Berlina jako emigrant i artysta-malarz, miałem, jak większość z nas,  wiecznie problemy finansowe. Zjawiła się wtedy u mnie zamożna lekarka polskiego pochodzenia i zamówiła obraz, który miał przedstawiać Chopina przy fortepianie. Mówiła, że zawiśnie w jej rezydencji, gdzieś na obrzeżu Berlina. Namalowałem więc obraz, który wypełniłby dużą przestrzeń, ale zleceniodawczyni nie pojawiała się po jego odbiór. Minął miesiąc, kwartał, zacząłem przemalowywać swe dzieło… Zmieniały się pory roku, obraz zdążył już spatynować, gdy klientka pojawiła się ponownie. Zobaczyła obraz i chciała go natychmiast kupić.
Rzekłem jej wtedy:

"Obraz zostaje, a pani niech zabiera… tę cześć ciała , którą George Sand inspirowała Chopina".… I tak pozostał on u mnie".

M.S.

Zdjęcia z wernisażu i galeria nowych prac Edmunda Gunscha

Vor 20 Jahren wurde die Visegrádgruppe gegründet
(20-02-2011)
Gefeiert wurde der 20. Jahrestag der Gründung der Visegrádgruppe am 16. Februar 2011 mit Jazz- und Bluesrockklängen im Berliner Meistersaal am Potsdamer Platz.
Präsentiert von der slowakisch-polnisch-ungarisch-tschechischen Visegrád Blues Band, die mit dem politischen Bündnis, dem die Slowakei, Polen, Ungarn und Tschechien angehören, den Namen teilt. Recht ungewöhnlich waren zu einem derartigen Anlass mit politischem Hintergrund die rockigen Klänge durchaus. Zum Repertoire der sechsköpfigen Band gehörten Songs verschiedener Stilrichtungen. Das waren ruhige Blues- und Jazzstücke sowie schwungvolle Songs plus einiger Coverversionen von bekannten Stars wie Joe Cocker und Jimi Hendrix. Einen ganz besonders rockigen Touch verlieh dem Auftritt das polnische Bandmitglied Leszek Cichonski mit einigen knallharten Gitarrensolos.
Organisiert wurde das Konzert vom slowakischen Kulturinstitut in Berlin und der slowakischen Botschaft, und zwar mit Unterstützung der Botschaften Polens, Ungarns und Tschechiens. Martin Sarvaš, Direktor des Instituts, verwies auf die musikgeschichtliche Tradition des Gebäudes, in dem bereits viele berühmte Künstler aus der internationalen Rockszene ihre Platten aufnahmen. Er erwähnte unter anderem den amerikanischen Rockstar David Bowie, dessen 1977er Album "Heroes" hier entstand. Er nahm den Titel des Albums zum Anlass, eine Parallele zwischen diesem und den Ereignissen während der Wende in Osteuropa zu ziehen. Die wahren Helden seien doch diejenigen gewesen, die im Zuge der Wende die Diktaturen in Osteuropa beseitigt haben, sagte er zur Eröffnung.
Nichts weist heute mehr darauf hin, dass sich dieses über 100 Jahre alte Gebäude, in dem auch Stars wie Depeche Mode , U2, Herbert Grönemeyer und David Byrne auftraten, lange Zeit unmittelbar an der Berliner Mauer befand, die einst Ost und West voneinander trennte.
Am 15. Februar 1991 kamen in dem kleinen ungarischen Städtchen Visegrád an der Donau Vertreter der so genannten Visegrádgruppe aus Polen, Ungarn und der ehemaligen Tschechoslowakei zusammen, um ein Abkommen zur verstärkten Zusammenarbeit auf den Gebieten Kultur, Wirtschaft usw. zu unterzeichnen. Bereits 1335 trafen sich dort die ungarischen, böhmischen und polnischen Könige und führten wirtschaftlich-politische Verhandlungen.
Alle Mitglieder der 2004 gegründeten Band sind in ihren Heimatländern und weit über die Grenzen hinaus berühmte Musiker mit einer langen Karriere in der Blues-, Rock- und Jazzszene. Bandmitglied Peter Lipa aus Bratislava erzählt, wie es 2004 zur Gründung der Visegrád Blues Band kam: "Die Sache begann mit einem Anruf von Leszek Cichoński aus Polen. Er hat meine CD gehört, die ihm sehr gefiel und schlug vor, dass es ganz gut wäre, wenn wir zusammen musikalisch etwas machen würden. Ja, warum nicht, aber wir müssen erst eine internationale Band aufstellen, erwiderte ich ihm. Wir sollten also auch noch jemanden aus Ungarn dazu holen. So habe ich János Solti (Locomotiv GT) in Budapest dafür gewonnen und er hat Egon Póka (P.Mobil) als Bassisten vorgeschlagen. So hatten wir Bass, Schlagzeug, Gitarre und Gesang zusammen. Leszek hat noch Zbigniew Jakubek aus Polen mitgebracht und ich Ondřej Konrád aus Tschechien," erinnert er sich.
Nun arbeitet die länderübergreifende Band an ihrem ersten Album. Und was das sprachliche anbetrifft: "Wir müssen nicht nur auf Englisch kommunizieren. Ich spreche alle vier Sprachen plus Deutsch und Englisch", ergänzt Peter Lipa."

Volker Voss

Visegrádgruppe Bandmitglieder:
Zbigniew Jakubek- Keyboard (PL), Leszek Cichoński- Gitarre (PL), János Solti- Drums (HU),
Peter Lipa- Gesang (SK), Egon Póka- Bass (HU), Ondřej Konrád- Mundharmonika (CZ)
Botschafter: Rudolf Jindrák(CZ), József Czukor(HU),
Marek Prawda(PL), Igor Slobodnik(SK).

DARIO haben sich leider Anfang 2011 aufgelöst. :/
(01.02.2011)
Der Grund dafür war der fehlende Spaß. Nach 5 Jahren Bandgeschichte haben sich Erfolgsdruck und verkopftes Songwriting in den Alltag eingeschlichen, was für ein freies und ehrliches Band-Dasein ein absolutes No-Go ist. Musik die auf diesem Wege entsteht, ist für niemanden von nutzen und wirkt auch nicht authentisch. Also blieb uns nichts anderes übrig als das Handtuch zu werfen.

Kenneth

Berliner Blues & Rockfestival
Leszek Cichonski geht neue musikalische Wege

(2011-01-29)
Die Blues Ikone Leszek Cichonski aus Wroc
ław spielte - 29. Januar 2011 beim Berliner Blues & Rockfestival. Während seines Auftritts im Gemeinschaftshaus Gropiusstadt präsentierte er auch Songs aus seinem neuen Album, das im Sommer auf den Markt kommen wird. Der weit über die Landesgrenzen bekannte polnische Bluesgitarrist und Jimi Hendrix-Interpret ist gerade dabei, das neue Album aufzunehmen. RockInBerlin unterhielt sich mit ihm kurz vor dem Auftritt über seine künftigen Pläne. Es steht viel Neues auf dem Programm. "Das neue Album ist das erste mit ausschließlich meinen eigenen Songs", sagt er. Also wird es nicht wie seine vorigen Scheiben aus Jimi Hendrix-Interpretationen bestehen. Trotzdem geht es stilistisch zumindest teilweise in die Jimi Hendrix-Richtung. Schließlich kam ein neuer Sänger hinzu - Łukasz Łyczkowski, der die meisten Lieder singen wird. Leszek selbst wird auf dem neuen Album nur auf zwei Songs zu hören sein und fügt spaßig hinzu: "Ich will doch mit meinem Gesang nicht die ganze Platte verderben."
Was uns erwartet, ist eine gute Mischung aus Hard Rock, Blues ein bisschen Fusion, auch etwas Jazz. Es werden nicht ausschließlich reine Gitarrenstücke sein, insgesamt fünf Songs sind mit Grand Pianobegleitung. "Alles zusammen gibt der Sache einen völlig neuen Touch. Die Musiker, mit denen ich spiele, sind sehr universell und können jeden Stil spielen."
Mit dieser Platte beginnt für den Künstler eine neue Phase seines musikalischen Schaffens, betont er, weil sie sich doch sehr stark von den bisherigen unterscheidet. "Es ist ein sehr persönliches, aber auch positives Album. In den Texten geht es beispielsweise um die Dinge, die sich in unserem Kopf  abspielen." Schließlich merkt er noch an: "Grundsätzlich lebe ich in der Gegenwart und kümmere mich nicht so sehr um die Zukunft."
Bei seinem Berliner Auftritt spielte er bekannte Jim Hendrix-Interpretationen und zwei neue Songs. Neben der Leszek Cichonski Band traten an diesem Abend noch die Jay Bailey Band, die Richard Arame Band sowie Hey Tonight auf und boten eine Mischung aus Cover Songs, Blues und Rock´n`Roll.
Nicht zu vergessen: Am 1. Mai gibt es wieder das von ihm organisierte, traditionelle große Jimi Hendrix Gitarren-Spektakel in der Altstadt von Wroc
ław. Neben Musiker aus vielen Ländern spielen dann auch wieder auf dem Platz vor der Bühne, wie bereits in den Vorjahren, mehrere Tausend Hendrix-Fans mit eigener Gitarre gleichzeitig die Songs des vor über 40 Jahren verstorbenen Rockidols. Das brachte in den Vorjahren bereits mehrere Eintragungen in das Guinness Buch der Rekorde ein.

Text: Volker Voss

Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego