-???-
20-lecie SYPER FORCE
Najnowsza ballada grupy
SYPER FORCE
Andy Sypniewsky'ego,
jest już na YouTube.
Niedawno spotkałem się
z Andym, który opowiedział mi,
że klip ten zmontowano
w błyskawicznym tempie,
okolo 4. godzin.
...Padł pomysł,
by zrobić klip wideo
na 20.lecie zespołu,
potem szybka realizacja
i efekt możecie zobaczyć obok.
Z pozdrowieniami
od przedstawicieli
- białego metalu.
Zielony Tydzień w Berlinie.
Prezes Zarządu Spółdzielni Mleczarskiej "Michowianka" Jan Chabros przekonywał Danutę Kwiecień, że z twarogów jego firmy robi się najlepsze serniki.
Targowe migawki






"Śliwy, ach te śliwy, człek by je garściami jadł!"
Wyrosłam z lat pensjonarki, więc nie będę piać ochów i achów, jak było pięknie na Grüne Woche. Ograniczę się do konkretów, każde państwo zaprezentowało co ma najlepsze w dziedzinie jedzenia i picia, hodowli zwierząt i roślin. Jak co roku było co oglądać i co kupować. Odwiedzających, jak podało niemieckie radio było najwięcej od czterech lat.
A ja krótko, nasze polskie jadło jest wyśmienite i dla nas berlińczyków dostępne przez cały rok, wszak Polska za miedzą.
Nie przepadam za białym serem, ale gdy dano mi do skosztowania "Twarożek babuni" na stoisku Mleczarni "Michowianka" stało się jasne, ze osteoporoza w późnym wieku mnie nie dosięgnie, ponieważ od dziś stałym punktem mojego menu będzie ten leciutko słodki, delikatny i bez konserwantów - wyśmienity biały ser. Pełen wapna i witaminy D. Należący do serów niedojrzewających. Podczas spotkania z prezesem Janem Chabrosem wysłuchałam wykładu o jego produkcji i szczerze go polecam, można go kupić w polskich sklepach w Berlinie, jak i pod rosyjską nazwą w rosyjskich.
Stałym punktem odwiedzin na tych targach było stoisko włoskie, gdzie robiłam co roku zapas prawdziwego salami. W tym roku salami poszło precz, zwyciężyła polska kiełbasa wolno dojrzewająca.
Rewelacja! Skosztowałam i przepadłam. Co prawda nie tania, 20 euro za kilogram, ale przepyszna. Jak się dowiedziałam , produkowana ze starej, dziś rzadko spotykanej rasy świni t.zw. złotnickiej białej. Wyprodukowaną kiełbasę poddaje się wielotygodniowemu wędzeniu i obsychaniu w tradycyjnej wędzarni. Tych kiełbas jest kilka gatunków, różnią się grubością i smakiem, produkowane są według starych receptur, bez konserwantów, przyprawiane czosnkiem, majerankiem, kminkiem itp. Wkrótce pojawią się w którymś z polskich sklepów w Berlinie.
Po serach i kiełbasach przyszedł czas na deser, którym były tytułowe śliwki, suszone z Gminy Iwkowa.
Ktoś powie… co tam suszone śliwki. Lecz, gdy skosztowałam, przypomniał mi się ich smak z dzieciństwa, naszych polskich suszonych śliweczek, mięsistych i słodkich, lekko pachnących dymem. Myślałam, że już na zawsze zniknęły ze straganów i stołów, a tu niespodzianka, odnalazły się w swojej tradycyjnej przepysznej formie . W Gminie Iwkowa promującej się hasłem "Na śliwkowym szlaku" można je kupić zawsze. Położonej między Krakowem, a Nowym Sączem i mającej w Polsce najwięcej słonecznych dni., co pozwala suszyć śliwy w tradycyjny sposób , podwędza się je później dymem z twardych drzew liściastych dla wspaniałego aromatu. Tamtejsze bary, restauracje i pensjonaty cały rok serwują kulinarne wariacje ze śliwkami i obowiązkowym kieliszkiem śliwowicy.
"Atrakcji nie zabraknie na "Śliwkowym Szlaku", znajdziecie tam zabytki architektury i piękne krajobrazy do podziwiania i odpoczynku z imponującą bazą agroturystyczną" - tak zachęcała do odwiedzenia przedstawicielka regionu, dla zainteresowanych podając stronę w Internecie: www.nasliwkowymszlaku.pl
Podczas Zielonych Targów zaopatrzyłam się w miody, nasze polskie: spadziowy, lipowy i ten o dziwnym ostrym smaku - gryczany. .. Niebo (i zdrowie) w gębie, nie ma to jak nasze polskie pasieki: pana Kazimierza Ciosmaka z Janowa Lubelskiego, czy Pasieka Tkaczuka z Nidzicy…
Dziękuję za Zielony Tydzień, za ciekawą rozmowę z panem Balcerzakiem, za serdeczności pań z Aniołowa i wszystkim, których opisać tu się nie da. Do zobaczenia za rok.
D.K.
Targi, targi i po targach.
Zielony Tydzień Anno Domini 2012 już za nami.
Obycie na wielu targach, w wielu miejscach na świecie,
pozwala nam stwierdzić,
że Berlin pozostaje the best of.
PHP Tradycyjne Jadło ze Środy Wielkopolskiej
Bacówka L. Szot Sp.k. z Rajbrotu
Stowarzyszenie Kobiet Powiatu Janowskiego z Janowa Lubelskiego
Stowarzyszenie Na Rzecz Rozwoju Wsi "Aniołowo" z Aniołowa
Cudowne kwiaty na wejściu, konsumpcyjne szaleństwa i napitki, aż wreszcie kraj miodem i winem płynący - Rumunia, tegoroczna "prezydencja" Grüne Woche. Później truchtem, przez Ukrainę, Białoruś i bogatą Norwegię wpadamy do Polski. Chodzimy w kółko, badamy wzrokiem i węchem co by tu zaliczyć. Jako że nie jesteśmy już obszarem porównywalnym choćby z landem Brandenburgii, to mamy całkiem wesoło. Cztery stoiska z piwem i jedno z gorzałą. Wino też było u miłej pani Bożenki. Było też, a jakże, stoisko ministerstwa rolnictwa i rozwoju WSI. Akcent na WSI, bo tam było najmilej i smaczniej. Po kiego grzyba stoiska nadal firmują urzędy marszałkowskie nie rozumiem. Regiony były - i to jest to. Ale że Polak potrafi, to stoisk mieliśmy prawie dwa razy więcej! Pierwsze pięć dni stoisko z chlebusiem i podmianka na kolejne pięć z miodzikiem itd. A że z katalogiem się nie zgadzało i z różą wiatrów, mniejsza z tym. Znowu sukces, co p. ministrze Sawicki?
Kapituła złożona z berlińskich mediów:
Twoja Gazeta, Polacy w Berlinie i RockinBerlin.Pl
Uhonorowała dyplomami w kategorii najbardziej sprawnej i otwartej firmy spośród polskich wystawców,
wręczając je w następującej kolejności:
- za zajęcie I miejsca, dla
PHP Tradycyjne Jadło ze Środy Wielkopolskiej z ofertą Wędliny dymem wędzone,
- za zajęcie II miejsca, dla
BACÓWKA L. Szot Sp.k. z Rajbrotu z ofertą U nos same rarytasy,
- za zajęcie III miejsca, ex aequo dla:
Stowarzyszenia Kobiet Powiatu Janowskiego z Janowa Lubelskiego
i Stowarzyszenia Na Rzecz Rozwoju Wsi "Aniołowo" z Aniołowa z ofertą Coś dla ducha i ciała.
Tak więc i nam udało się pogodzić anioła z diabłem, które to wspomogły nas w znalezieniu konsensusu w przydzieleniu dyplomów i wygłoszeniu laudacyjnych popisów.
G.K.
"Nie zapomnij o Kresach" i inne książki.
Ks. Tadeusz Isakowicz Zaleski,
to człowiek- pasjonat historii Kresów,
który wyszukuje w archiwach i nie tylko
jej nieznane (skrywane) karty.






Berlin, 22 stycznia 2012 r., w Galerii Bazyliki przy Lilienthalstr. odbyło się spotkanie z ks. Tadeuszem Isakowiczem Zaleskim zorganizowane przez Klub Gazety Polskiej w Berlinie. Honorowego gościa oraz licznie zgromadzonych słuchaczy przybyłych również z Hamburga (KGP) i Szczecina (KGP) powitał jego przewodniczący Marek Wasag.
Ksiądz Tadeusz na początku spotkania opowiedział o sobie i swojej codziennej pracy duszpasterskiej w Fundacji im. Brata Alberta w Radwanowicach koło Krakowa.
Następnie zaprezentował swój dorobek historyka - hobbysty, jak mówi o sobie - dotykający bolesnych wydarzeń ze współczesnej historii Polski ( "Księża wobec bezpieki na przykładzie archidiecezji krakowskiej"), a w szczególności stosunków polsko- ukraińskich. Rezultatem jego badań są dwie ostatnie publikacje "Nie zapomnij o Kresach" oraz "Przemilczane ludobójstwo".
Spotkanie w surowym wnętrzu galerii przebiegło w bardzo emocjonalnej atmosferze. Talent oratorski księdza przykuł uwagę zgromadzonych, pobudził do refleksji nad najnowszą historią Polski, jej wpływu na indywidualne losy ludzkie oraz stosunki międzynarodowe. Ten wspaniały człowiek ogarnięty pasją docierania do prawdy uzmysłowił słuchaczom, konieczność odkłamania zaciemnianych faktów. Jego opowieść o swojej benedyktyńskiej pracy tak zafascynowała zgromadzonych, że niemal wszyscy wrócili do domów z zakupionymi książkami do domu, z których dochód, jak i hojne datki do puszki wsparły konto fundacji na rzecz niepełnosprawnych.
Na zakończenie ksiądz Isakowicz Zaleski odpowiedział na rozliczne pytania zgromadzonych. Osobowość księdza, jak również sposób prowadzenia spotkania, przeplatanie powagą i dozą humoru, wywarły na słuchaczach niezapomniane wrażenie.
Ania i Basia
Klub GP Berlin
Spotkanie z autorką powieści "Tunel" - Magdaleną Parys
14 stycznia w księgarnia Buch/Bund wypełniła się do ostatniego miejsca odbiorcami literatury, których coraz mniej jak wynika ze statystycznych wyliczeń. Spotkanie to udowodniło, że nie do końca jest to prawdą. Z Magdaleną Parys o książce i jej bohaterach rozmawiałała Dorota Danielewicz-Kerski, a wybrane fragmenty przeczytała Katarzyna Sobiegraj.
Magda Potorska o autorce i jej książce napisała do nas: "Magdalena Parys-Liskowski urodziła się w Gdańsku. Od 1983 roku mieszka w Berlinie. Ukończyła filologię polską i pedagogikę na Uniwersytecie Humboldtów, gdzie pracuje nad doktoratem z zakresu stosunków polsko-niemieckich i literatury. Dziennikarka, poetka, pisarka.
"Tunel", to jej debiutancka powieść kupiona "na pniu" przez wydawnictwo "Świat Książki". Nielicznym szczęśliwcom, (do których należę) udało się już ją przeczytać - w jedną noc, jednym tchem! Ta sensacyjno-obyczajowa, traktująca o poplątanych losach Polaków i Niemców wrzuconych w wirówkę nonsensu Wielkiej Historii saga rodzinna i thriller polityczny jednocześnie, dzieje się raz w Gdańsku raz w Berlinie-Wschodnim i Zachodnim. Autorka z niezwykłą wrażliwością i uwagą pochyla się zarówno nad wielką miłością, heroicznym czynem, listkiem na wietrze, spełnionym czy splamionym życiem trzech pokoleń swoich bohaterów. Od pierwszych przeczytanych wersów należę do grona zagorzałych wielbicieli talentu Magdy Liskowskiej i przepowiadam jej WIELKĄ przyszłość literacką."
W pełni podzielam zdanie Magdy Potorskiej, której wywiad z autorką ukazał się niedawno w Twojej Gazecie.
MS
Bez siema... to ściema.
Ogłoszenie z grudnia 2011
XX Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Berlinie odbył się na małą skalę (bez pompy)… w Pierogarni Lidki i Marka Kozlowskich przy Turinerstr. Bez wielkich gwiazd. Zebrano w tej małej sali - bez wsparcia finansowego … 600 euro.
…
Natomiast relizatorzy dwóch ostatnich Finałów WOŚP, nie otrzymali prawdopodobnie (z powodu zamieszania spowodowanego zaginięciem grafik przeznaczonych na licytację) zgody na zarejestrowanie sztabu WOŚP i zarezerwowane na finał środki finansowe postanowili przeznaczyć na charytatywny koncert "Gramy dla". Organizatorami byli… doradcy prawni?
Koncert okazał się kalką Finału WOŚP, jedynie na puszkach i przywieszkach organizatorów (w większości twarze z ubiegłych lat) widniało sine logo "Gramy dla".
Przeglądając dzisiaj (18.02) Internet nie znalazłem niestety sumy jaką zebrano podczas koncertu, pewno jeszcze liczą.
Wyjaśnienie, które nadeszło od Pani Ewy Dmoch
Pelnomocnika Zarzadu Stowarzyszenia Doradcow Prawnych w Niemczech
"(...) Termin naszego koncertu był nie w dniu 08.01.2012 ,lecz tydzień później .
W czasie naszego koncertu ,który miał program podobny do innych koncertów charytatywnych nie było typowych dla Finału WOŚP np.światełka do nieba i aukcji itd.
Koncert Gramy dla został sfinansowany z naszych ,pomysłodawców prywatnych środkow i jednej wpłaty jedynego gotówkowego sponsora,który nie życzy sobie podawania jego nazwiska do publicznej wiadomości. Nie staraliśmy się o dofinansowanie z Ambasady, ani z żadnej innej instytucji.
Nasza akcja jeszcze trwa i trwać będzie ,miesiąc ,albo dwa i wtedy podamy na naszej stronie jak wypadła pomoc dla Ośrodka.
Jesli jeszcze ma Pan jakieś pytania chętnie udzielę odpowiedzi. (...)"
Ogłoszenie ze stycznia 2012
...po-WOŚP-owe e-maile...






Rodzinny zespół w składzie: tata, Sebastian Pietrowski (gitara, wokal) oraz dwóch jego synów 13.letni Kevin (gitara) i 7.letni Jakub (perkusja), do którego dołączył basista Grzegorz Adamczyk otrzymał zaproszenie do udziału w koncercie XX Finału WOŚP w Szamotułach.
Oto co napisał Sebastian w mailu do redakcji:
… Zagraliśmy na scenie w wypełnionej niemal po brzegi ogromnej hali sportowej w Szamotułach zdolnej pomieścić 3 tys. widzów. Graliśmy przeboje zespołu DŻEM. Po występie, satysfakcją dla nas był aplauz i zagranie na bis, jak i zainteresowanie muzyków zespołu CREE, którzy pozytywnie wyrazili się o naszych zdolnościach muzycznych. Podczas finału wspaniałym gestem Sebastiana Riedla było zaproszenie Kevina i mnie do wspólnego wykonania z zespołem CREE znanego utworu Ryśka Riedla "Whisky moja żono". Możemy się też pochwalić tym, że podczas naszego koncertu gościnnie towarzyszył nam gitarzysta z zespołu PEKTUS - Marcin Polak.
Po koncercie otrzymaliśmy zaproszenie, by wystąpić tam latem ponownie, podczas Dni Szamotuł..
Przesyłam link: Jakub solo na Karlsruher Trommeltage
http://www.youtube.com/watch?v=4-GpH1DROYE
A tak było w Oberhausen…
Kochani,
zagraliśmy naprawdę z pompą. Zebraliśmy ponad 3.600 euro. To rekord!! Dziękujemy publiczności, wolontariuszom, wykonawcom i artystom za bezinteresowna pomoc i zapraszamy za rok. Gramy do końca świata i jeden dzień dłużej!!!
Więcej informacji i zdjęcia na www.wosp-oberhausen.de
Siema
Nowy obraz Edmunda Gunscha
"Błękitna nostalgia Seweryna" - tak nazwał swój nowy obraz znany berliński malarz polskiego pochodzenia Edmund Gunsch. (tu więcej o E. Gunschu)
Inspiracją powstania obrazu wykonanego techniką mieszaną, o formacie 90 x 120 cm była gitara klasyczna, będąca niegdyś w posiadaniu Seweryna Krajewskiego.
S. Krajewski i Czerwone Gitary byli w czasach NRD bardzo popularni w Niemczech, wydali kilka płyt w j. niemieckim.
Spotkanie z Cornelią Pieper - o muzyce, polityce i Polonii
Podczas XV Forum Polsko-Niemieckiego wiceminister spraw zagranicznych Cornelia Pieper wyraziła zgodę by spotkać się z nami - "Rockinberlińczykami" i porozmawiać o sprawach polsko-niemieckich w wymiarze Polonii dla naszego nowego magazynu RockinBerlin/Brzmienia2012.
W połowie grudnia otrzymaliśmy termin, na spotkanie stawiliśmy się w składzie: Marek Szlachcic i Bartek Bukowski - redakcja i dokumentujący spotkanie Darek Rybski.
Pani minister wręczyliśmy książkę "Staffel 303" (Dywizjon 303), o której artykuł do magazynu napisał jej tłumacz Jarosław Ziółkowski.
Podczas ponad godzinnej rozmowy padały różne pytania: o muzyce, polityce i Polonii, na które odpowiedzi z pewnością zainteresują naszych czytelników.
Dziękujemy Pani Cornelii Pieper za poświęcony nam jej cenny czas, sympatię i cierpliwość. Podziękowanie za przygotowanie spotkania składamy również sekretarzowi Panu Wojciechowi Pomianowskiemu.
MS






W BERLINIE SPOKOJNIE
Narodowe Święto Niepodległości Polonia berlińska miała okazję fetować 13. listopada 2011 w dużej sali koncertowej RBB - rozgłośni Berlin-Brandenburg.
Na zproszenie Ambasady R.P. kilkaset osób uczestniczyło w koncercie z muzyką Jana A. P. Kaczmarka - polskiego kompozytora, autora muzyki do filmów fabularnych i dokumentalnych, laureata Oskara za muzykę do filmu "Marzyciel". Kompozytor był obecny, ale mówił po angielsku ... gdzie wszyscy mówią po niemiecku, a 90% po polsku.
Orkiestra Symfoniczna "L'AUTUNNO" pod batutą Adama Banaszaka wykonała: Kantatę o Wolności, Oratorium 1956 i utwory z filmów: Marzyciel, Niewierna , Wojna i Pokój.
Wspaniały koncert...
dla mnie jednak zbyt "jesienny" , bez radości z powodu rocznicy odzyskania niepodległości.
Wśród honorowych gości ambasadora Marka Prawdy był ex-burmistrz Berlina Walter Momper.
ECHA ROZPRAWY O "MUSICA MAGICA"






FARIDA: "Po co jest ta wojna?" (zwracając się do żony Niemena powiedziała) "Niech ta kobieta weźmie sobie tę piosenkę, nie będę już jej śpiewała, ale niech zostawi pana Wodniczaka w spokoju!"
Z ziemi włoskiej do Polski
Z Rzymu do Poznania przyleciała włoska piosenkarka Farida. Nie spotkała się jednak z jej zagorzałymi wielbicielami, a jedynie z Małgorzatą Niemen Wydrzycką – wdową po wielkim muzyku. Do spotkania doszło w Sądzie Okręgowym w Poznaniu.
Dwa lata temu Stowarzyszenie Muzyczne BRZMIENIA kierowane przez Krzysztofa Wodniczaka zorganizowało koncert „Na 70. urodziny Niemena”. W poznańskiej Auli UAM wystąpiła wówczas Farida, z którą Czesław Niemen nagrał piosenkę „Musica Magica” do słów tej włoskiej piosenkarki. Fakt ten nie przypadł do gustu wdowie po Niemenie. Uznała bowiem, że organizator koncertu nie miał prawa, bez jej zgody, dopuścić do publicznego wykonania tego utworu i pozwała do Sądu Stowarzyszenie Muzyczne BRZMIENIA (zresztą założone przez samego Czesława Niemena). Od wielu miesięcy ostatnia żona Czesława Niemena Wydrzyckiego wraz z dwoma córkami Eleonorą i Natalią próbuje udowodnić, że to było pierwsze publiczne wykonanie tego utworu oraz że Farida nie ma żadnych praw do niego, a nawet że nie napisała tekstu piosenki. Jak było naprawdę dowiedzielismy się z ust piosenkarki Concetty Gangi.
Stanowisko pełnomocników Stowarzyszenia Muzycznego BRZMIENIA w sprawie z powództwa Pani Małgorzaty Niemen Wydrzyckiej:
Jesteśmy bardzo zadowoleni z zeznań kluczowego dla sprawy świadka - Concetty Gangi FARIDY. Potwierdziła ona okoliczności, na których opieramy nasze żądanie oddalenia powództwa w całości. Potwierdziła, że napisała utwór wspólnie z Niemenem, był on skończony w momencie nagrywania go, czyli w 1990 roku, wykonywała go wielokrotnie przed śmiercią Niemena za Jego wiedzą i zgodą, wiedziała także, że Niemen go wykonywał bez niej - i nie miała nic przeciwko temu, a przede wszystkim potwierdziła , że został on jej podarowany przez Niemena. W związku z tym roszczenie Małgorzaty Niemen Wydrzyckiej jest bezpodstawne - nie zostały naruszone ani jej (jako jednego ze spadkobierców Niemena) prawa majątkowe (gdyż przeszły one na Faridę wraz z podarowaniem jej utworu Musica magica), ani osobiste (wykonanie utworu nie naruszało więzi autora z utworem - koncert w poznańskiej auli był na wysokim poziomie artystycznym, a Farida śpiewała na żywo, co wcześniej było kwestionowane przez powódkę).
adwokat Dobromiła Tenerowicz-Grądzka
adwokat Pawel Gronek
Komentarze na różnych forach wyrażone przez internautów:
- Żeby Czesław Niemen (Wydrzycki) wiedział, co będzie wyprawiała Jego druga żonka Małgorzata – była modelka z Jego wszystkimi utworami pewnie zapisałby wszystkie prawa do swoich dzieł w testamencie choćby Schronisku dla psów. Takiej pazernej baby tylko można pożałować, że taka jest chytra (Leo).
- Kobieta znana z tego, iż była żoną artysty mści się po latach na dawnej miłości tegoż .Gdzie te spodziewane zyski? Włoszka powinna „olać” przyjazd tutaj, ale pięknie powiedziała. Teraz Niemenowi będzie miała piosenkę i zarobi na pewno te 50.000 zł (rick).
- Miał miejsce krótki bryfingowy mini recital Faridy w sądzie, a ja po stokroć przypominam:w demokratycznym i wolnym kraju jakim jest Polska zapraszający nie ma prawa ingerować w repertuar artysty, nawet... nie wypada. Tak wwięc pani wdowa niech pozwie Faridę, bedzie cyrk na całą Europę (pz)
- Spadkobierczynie doprowadziły do tego, że o Niemenie ostatnio pisze się tylko w kontekście licznych procesów. Nie rozumiem, jak można być tak zawziętym (Ewa).
- Skąd są pieniądze na tego typu „szopki”? Czy osoby, które odtworzyły ten utwór miały z tego jakieś korzyści majątkowe.? Nie…(Łukasz)
- Żeby takimi procesami skrzywdzić muzykę (River)
- Śledzę z uwaga te sprawę i nie rozumiem dlaczego wdowa po Niemenie walczy z człowiekiem, który promuje twórczość jej męża (był Jego przyjacielem i menedżerem).Nie rozumiem dlaczego pozwała go jako organizatora koncertu, skoro to Farada dobierała repertuar i jeśli wdowa po artyście uznała, że naruszone zostało prawo, to powinna pozwać Faridę. Bardzo mi się podoba postawa Faridy, a postawa wdowy po naszym wielkim artyście nie…(maw)
- Farada ośmieszyła Małgorzatę (IP)
- To smutne, że Niemenowa chce spieniężyć pamięć po Cz.Niemenie. Jak bardzo małym i pazernym trzeba być (krystian9).
- Pazerna chciwa i zazdrosna ta baba po Niemenie…Pewnie ssie biedak teraz w grobie przewraca – jak widzi jaki cyrk żonka urządza. Wstyd pani Niemen, wstyd na cały świat (magdalene76).
- Wstydzę się za Wydrzycką. Farada była kimś ważnym dla Niemena, więc miał prawo jej ofiarować piosenkę. Małgorzacie nic do tego, bo pojawiła się wiele lat póżniej. Ciekawe co by zrobiła, gdyby jej mąż miał np. dziecko z Faridą, też by go pozbawiła majątku? Ależ babsko! (Oleńka)
- Klasa zerowa jest bardzo cenna w przypadku zabytków. U ludzi, szczególnie spowitych wieloletnią żałobą, pożądana jest wyższa. (Carl-de-sac).
- Niezwykłą sytuacja, Sąd od kochanki chce potwierdzenia dowodów miłości na pismie (barziewiak66).
- Babska pazerność rozum odbiera (wypowiadasz).
Inne media
> > http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,10624122,Farida_do_zony_Niemena__Oddam_pani_te_piosenke.html
> > http://wielkopolska.naszemiasto.pl/artykul/galeria/1156973,farida-zeznawala-w-procesie-dotyczacym-utworu-czeslawa,id,t.html
> > http://www.polskieradio.pl/9/3/Artykul/477214,Farida-niech-ta-kobieta-wezmie-sobie-te-piosenke
> > http://www.polskatimes.pl/dodatki/rozmaitosci/471175,farida-zeznawala-w-sprawie-niemen-wodniczak-zdjecia,id,t.html
> > http://www.tvp.pl/poznan/informacja-i-publicystyka/teleskop/wideo/10112011-godz1830/5642340
> > http://tvp.info/panorama/wideo/10112011-1545/5515992
Asy polskiego Jazzu na JAZZFEST BERLIN 2011
Tomasz STAŃKO
Leszek MOŻDŻER
Adam PIEROŃCZYK
Adam BAŁDYCH
Diabeł grający na skrzypcach elektrycznych
4 listopada w ramach berlińskiego festiwalu JazzFest 2011 w klubie Quasimodo wystąpił skrzypek Adam Bałdych, z którym o rockowych fascynacjach, koncertach i planach dotyczących Nowego Jorku, rozmawiała Beata Zuzanna Borawska.
Beata Zuzanna Borawska: Wielu dziennikarzy pyta Ciebie o jazz, bo to muzyka, z którą jesteś kojarzony, ale do współpracy często zapraszają Ciebie również muzycy rockowi...
Adam Bałdych: Bardzo lubię muzykę rockową. Jednym z pierwszych ważnych zespołów w moim życiu, oprócz Up To Date, z którym nagraliśmy pierwsze płyty, graliśmy pierwsze festiwale i odpalaliśmy pierwsze gaśnice w hotelach, był zespół Squad. To była taka bardzo rockowa kapela z Markiem Radulim i Wojtkiem Pilichowskim, był tam też Wojtek Olszak na klawiszach i Tomek Łosowski, a później Radek Owczarz na perkusji. Ton temu wszystkiemu nadawał Marek Raduli. Bardzo ciekawą rzeczą było połączenie skrzypiec z gitarą, dodawało to takiej niespotykanej energii. Myślę, że coś z tego zostało we mnie do dziś, bo te gitary cały czas pobrzmiewają w mojej muzyce. Dzięki temu, że jest świetny gitarzysta w Damage Control (Andrzej Gondek), mniej gitarowych brzmień pojawia się przy użyciu moich skrzypiec elektrycznych. Myślę, że gitara daje zawsze dużo czadu i energii, dlatego będę wierny elektrycznym składom.
Najbliższe plany koncertowe związane z tym rodzajem muzyki?
Mamy pomysł, żeby wspólnie z Markiem Radulim "coś" zrobić i wyskoczyć na parę koncertów, dając tym samym upust naszym emocjom muzycznym, próbując siebie na scenie po paru latach. Jesteśmy przyjaciółmi i zawsze jak jest tylko okazja, żeby się spotkać i pomuzykować, korzystamy z niej. Zależy mi też na tym, żeby rockowa publiczność pojawiła się również na moich koncertach. Moja muza nie jest do końca jazzowa. To jest muzyka o najróżniejszych obliczach, które mnie ciekawią. Dlatego chciałbym, żeby osoby, które nigdy się z nią nie zetknęły i które nawet nie słuchają tzw. muzyki jazzowej, przyszły na moje koncerty: wtedy prawdopodobnie odkryją, że to, co usłyszą, jest im bardzo bliskie.
Obecnie występujesz z nowym jazzowym projektem.
To jest kontynuacja projektu, który już rozpoczął się 3 lata temu. Damage Control pokazuje trochę zwariowane oblicze skrzypiec elektrycznych oraz ich połączenie z różnymi innymi instrumentami. Podczas najnowszej trasy brzmienie skrzypiec połączyłem z trąbką - zaprosiłem do współpracy mojego bardzo dobrego znajomego z Kanady Jacqesa Séguina. To młody trębacz, którego również pasjonuje jazz elektryczny. Lubi też mieszać różne style muzyczne i stara się je połączyć w ciekawy sposób. W zespole także na gitarze gra Andrzej Gondek, na instrumentach klawiszowych Paweł Tomaszewski, na basie Piotr Żaczek i Michał Bryndal na perkusji. Staram się za każdym razem dopasowywać muzyków do konkretnej muzyki, którą akurat tworzę. W tym wypadku jest to muzyka inspirowana teatrem. Zrobiłem przez ostatnie dwa lata muzykę do paru sztuk teatralnych i praca w teatrze skłoniła mnie do tego, żeby napisać muzykę idącą w tym kierunku, a ci muzycy idealnie pasują. Każdy z nich ma bardzo ciekawe indywidualne brzmienie, styl i energię, której poszukiwałem.
Przeważnie jazz łączysz z rockiem czy punkiem, a tu nagle teatralna delikatność, zmysłowość, ilustracyjność. Jak się to ma do ostrych brzmień?
Trzeba przyjść na koncert, żeby zobaczyć jak to się ma! Założeniem mojej muzyki jest wpadanie z jednego klimatu w drugi, ze skrajności w skrajność. Kiedyś grałem muzykę bardzo ekspresyjną, bo czułem, że w ten sposób chcę się wyszumieć. Teraz czuje inaczej, dlatego są momenty, gdzie grove szczególnie grany przez Żaczka i Bryndala jest bardzo mocno osadzony w punkowych i rockowych klimatach, ale łamany jest przez Pawła Tomaszewskiego harmoniami typowo jazzowymi. Gramy też utwory, które są balladami typowo teatralnymi, które spokojnie mogłyby się pojawić w ścieżce dźwiękowej w filmie czy w teatrze. Te klimaty się cały czas mieszają i wydaje mi się, że dzięki temu koncerty dają możliwość przebycia fajnej podróży muzycznej przez różne przestrzenie. Nie chodzi o to, żeby zagrać jeden utwór w klimacie jazzu akustycznego, drugi funkowy, dalej sambę i coś jeszcze innego. Staramy się to zrobić w jednej, spójnej konwencji, żeby to miało ręce i nogi, chociaż czasem zdarza się więcej nóg, czasami więcej rąk, a czasem pojawia się głowa a nawet tułów.
Koncertowałeś w Berlinie?
Koncertowałem, chociaż powiem, że jakoś omijam Niemcy. Mimo, że mieszkam tuż przy granicy, w klubach w Berlinie koncertowałem chyba tylko trzykrotnie. Koncerty te były organizowane przez Instytut Polski, który wspiera i promuje naszą kulturę w Berlinie. Poza tym byłem na paru festiwalach m.in.: w Gerlitz i w Lipsku. Pamiętam, że ludzie bardzo entuzjastycznie przyjmowali to, co im zaprezentowałem. Zwykle w Niemczech występuję tylko raz, dwa razy do roku, więc stanowczo za mało.
Wiem, że wybierasz się na dłużej USA. Czy to Twoja pierwsza podróż do Nowego Jorku i co jest celem podróży?
Nie, nie jadę tam pierwszy raz. Oczywiście chciałbym pojechać tam na świetny shopping, połazić po knajpach i potańczyć w najlepszych bansowniach w świecie, ale mówiąc poważnie jadę tam stworzyć projekty muzyczne, z którymi przyjadę później do Europy. Chciałbym zrobić kilka rzeczy, które mam już ustawione m.in. projekty z Grażyną Auguścik, z różnymi muzykami, których poznałem będąc w Europie, a którzy mieszkają w Nowym Jorku. Część tych spotkań mogę zaplanować będąc w Polsce, ale też planuję otworzyć się na to, co to miasto mi przyniesie. Zawsze na miejscu okazuje się, że nasze plany trzeba zweryfikować, skonfrontować z miejscową rzeczywistością. Możliwości jest bardzo wiele, samo miasto jest bardzo inspirujące, więc myślę, że poznam tam ludzi, z którymi będę chciał współpracować, co zaowocuje fajną muzą, którą pokażemy tam albo przyjedziemy z nią do Europy. Będę tam parę miesięcy, myślę, więc że wystarczy mi czasu, aby poczuć inspirację.
Z kim oprócz Grażyny Auguścik jesteś umówiony?
Z Jimem Beardem, z którym grałem trasę koncertową w Polsce, a który mieszka w Nowym Jorku i w Norwegii. Spotkam się z nim w Stanach i zobaczymy co tym razem z tego wyjdzie. Jest też paru innych świetnych muzyków, jak Josh Lawrence, z którym też grałem trasę koncertową w Polsce. Josh zna wielu młodych muzyków, których też mam nadzieję poznać i z nimi zagrać. Ale najbardziej czekam na moment, gdy stanę na jednej z ulic Nowego Jorku, zamknę oczy i posłucham szumu tego miasta: wtedy na pewno będę wiedział, co mam z tym wszystkim zrobić!
Tomasz Stańko twierdzi, że w Nowym Jorku inspiruje go nie tylko tamtejsza muzyka, ale także inne dziedziny sztuki. Czy Ty także otworzysz się na wpływy np. malarstwa?
Dłuższy pobyt w NY to okazja do tego, żeby wszystkiego doświadczyć. Zwykle ludzie jadą tam na chwilę, nie jest możliwe nawet spróbowanie po kawałku wszystkiego. Tego jest tak dużo, że można wejść w trzy miejsca i cały dzień mamy zapięty na cacy. Nie mówię już o undegroundowych klubach, do których trzeba trafić. Mam nadzieję, że poznam tam ludzi, którzy wskażą mi wszystkie interesujące miejsca i będę się mógł tam inspirować sztuką przeróżną, nie tylko muzyczną.
Tego Ci życzę. Dziękuję.
Dziękuję bardzo.
DŻEM- ik BLUES
W niedzielę 6.listopada 2011 w Pierogarni przy Thuriner Str. wystąpił coverowy zespół z bluesowymi utworami Ryśka Riedla z kultowej już dzisiaj grupy Dżem.
Skład grupy, która przyjęła nazwę „Dżemik Blues” tworzą, wokalista Sebastian Pietrowski i jego synowie: Kevin - grający na gitarze 12. latek i Jakub - 6. letni perkusista, którego niemal nie widać spoza zestawu perkusyjnego.
Barwa głosu Sebastiana przypomina głos Riedla, ten muzyczny zestaw, poza ciekawym wokalnym elementem ma jeszcze wzruszający atut, jakim są dzieci grające na dużych instrumentach. Niesamowite wrażenie robi 6-7.letni maluch walący trywialnie określając w bębny.
Zespół wojażował już po Polsce, zakolegował się z muzykami Dżemu, a mały perkusista dostaje zaproszenia od zawodowych perkusistów na wspólne grania jako support. Salę Pierogarni wypełnili goście ciekawi występu familijnej grupy, wszyscy byli zafascynowani, występ zrobił wrażenie, mnie zauroczyło, że mały muzyk po koncercie, poszedł bawić się zabawkami z innymi dziećmi.
M.S.
Prawda i Pamięć - Smoleńsk 2010
W dniu 22 października o g. 19-tej, po Mszy Św. odbyło się otwarcie wystawy "Prawda i Pamięć - Smoleńsk 2010" ocenzurowanej w Parlamencie Europejskim. Wystawę umieszczono w przedsionku Bazyliki Św. Jana w Berlinie. Otwarcia wystawy dokonał Ksiądz Proboszcz wspólnie z przewodniczącym Klubu "GP" Berlin. W pierwszym dniu zaintersowanie zwiedzających było bardzo duże a wszyscy w skupieniu i powadze oglądali wstrząsające fotografie.
O godz. 20-tej wyświetliliśmy film "Jan Paweł II - szukałem Was" (2011) w reżyserii Jarosława Szmidta, który przyjęty został z dużym zaciekanieniem i wzruszeniem, projekcję połączyliśmy z poświęceniem obrazu z wizerunkiem Jana Pawła II w Bazylice i z uroczystą procesją przeniesienia go na stałe już miejsce w Bazylice obok ołtarza Matki Bożej i Św. Jana Chrzciciela.
Odwiedzającym nasze "Kino Prawdy" Przedstawiliśmy także, krótki film "Można z tym żyć" (2010) w reżyserii Natalii Cicio, Stephanie Maim i Joanny Piechotty pokazujący refleksje Polaków mieszkających w Berlinie, po śmierci polskiej elity w katastrofie smoleńskiej.
W dniu 30 października po Mszy Św. o godz. 12-tej Klub GP Berlin zorganizował w Galerii Bazyliki pokaz filmu "Pogarda". Po projekcji uruchomiliśmy przenośną bibliotekę i wypożyczalnię filmów dla Polaków z Berlina, odwiedzający mogli od nas wypożyczyć różne ciekawe tytuły niezależnych wydawnictw, najczęściej odnoszących się do historii współczesnej i drogi do narodzenia się państwowości polskiej, a także filmy promowane przez Gazetę Polską.
W dniu Święta Zmarłych, w Mszach Św. w Bazylice uczestniczyło wielu wiernych, wpisywano się do wyłożonej księgi pamiątkowej. Liczne biało-czerwone świece ustawiane przez zwiedzających przed zdjęciami zmarłych w katastrofie smoleńskiej przywoływały nastrój tragedii tamtych chwili. Wyłożony album "Hołd Katyński" był obiektem ciągłego zainteresowania.
Wystawa w Bazylice otwarta była nieprzerwanie od 22 października do 3 listopada, przez cały czas dbaliśmy o to, aby paliły się tam znicze upamiętniające zmarłych w katastrofie.
MW
GITARA KLASYCZNA - FERNANDO VELS 1974
Andrzej Góralski z "Kubanką"
Odebrałem od Andrzeja Góralskiego właściciela pracowni lutniczej Gitarion odrestaurowany dla nas klasyk należący niegdyś do Seweryna Krajewskiego, najprawdopodobniej przywieziony przez niego z Kuby w czasach światowych wojaży Czerwonych Gitar i eksploatowany przez kilkanaście lat; niestety kolejni właściciele instrumentu nie byli dlań zbyt łaskawi, obecnie gitara spisuje się bardzo dobrze, świetnie brzmi i stroi. W ten sposób uratowaliśmy instrument z którym Seweryn Krajewski, tworzył swoje niezapomniane utwory. Spróbujemy dotrzeć do niego, może opowie nam historię tej gitary, nazwanej przez nas "Kubanką".
http://gitara-serwis.com/galeria/fernando_vels/fernando_vels.html
"Kubanka"
i inne gitary w pracowni mistrza
Standardy Swingu, Jazzu i Bluesa w Bistro Melody 22. X. 2011
Wieczór z muzycznymi standardami Swingu, Jazzu i Bluesa w Bistro Melody w wykonaniu Iwony Cudak był nad wyraz udany. W towarzystwie dwóch znanych berlińskich muzyków: pianisty Chrisa Szachnowskiego i basisty Ericha Abshagena, który akompaniował jej na kontrabasie i gitarze basowej.
Była to kolejna twarz Iwony, którą znamy z występów z grupą Ultramild, ale tym razem usłyszeliśmy standardy, które dobrze znamy, co przypadło do gustu wypełnionej po brzegi sali publiczności, która gorąco nagradzała ją i towarzyszących muzyków oklaskami. Dla mnie, perfekcyjnie zabrzmiała w jej wykonaniu piosenka Arethy Franklin - Killing me softy.
Iwona zaprosiła również Ryszarda Srokę, który grał na cajonie- perkusyjnym pudle i Marka Magierskiego z hawajską czterostrunną gitarką zwaną ukulele. Świetnie spisał się właściciel Guido Marchetti, który zaskoczył wszystkich niespodziewanym wykonaniem songu Franka Sinatry - My Way. Więcej takich wieczorów z pełną salą, życzymy muzykom.
(ms)
Zadzwońcie po ... Wywiad z Dżej Dżejem (BIG CYC)
Dżej Dżej i Mickey Tyson w jaskini Tygrysa - sali treningowej Darka Michalczewskiego w Hamburgu.
W Berlinie "Wielkiego Cyca" gościliśmy w roku 2006, podczas koncertu WOŚP. Wielu z nas, mile wspomina wizytę grupy, spotkanie w nieistniejącym już dzisiaj Domu Polskim przy Potsdamerstr. 63.
Trzy lata temu Big Cyc wydał swoją ostatnią płytę Szambo i Perfumeria, rok póżniej bogato ilustrowaną biografię "Big Cyc na barykadzie rokędrola".
Rockinberlińczycy z muzykami Big Cyca i Czarno-Czarnych spotykali się wielokrotnie, ostatnio w 2008. w Gdańsku na hucznie obchodzonym 20. leciu zespołu.
Ostatnio Volker Voss przegłądając tą ilustrowaną biografię zasugerował wywiad, by przypomnieć naszych rokędrolowych przyjaciół, ich spojrzenie na Niemcy i dowiedzieć się co planują nowego.
Na pytania Volkera Voss odpowiedział Jacek Jędrzejak vel Dżej Dżej:
Skąd bierzecie pomysły na wasze utwory: z obserwacji otoczenia, społeczeństwa, telewizji - tam szukacie natchnienia?
Wystarczy wnikliwie poobserwować nasze społeczeństwo i temat do piosenki jest gotowy. Głupota polityków, społeczna nietolerancja, zacofanie mentalne to cechy, które należy ośmieszać i z którymi trzeba walczyć.
My robimy to w sposób dowcipny, a więc bardziej przystępny. Celna riposta czy trafny żart jest często skuteczniejszą bronią niż bezkompromisowy atak. Jeśli chodzi o muzykę, słuchamy bardzo dużo nowych ciekawych zespołów z różnych stron świata od Katchafire z Nowej Zelandii po Depedro z Hiszpanii. To daje zawsze świeże spojrzenie na dźwięki, które chcemy nagrać.
Ktoś powiedział mi w Polsce, że BIG CYC można muzycznie i tekstowo porównać do niemieckiej grupy DIE ÄRZTE. Czy to prawda? Czy spotkaliście się lub współpracowaliście z tą grupą kiedykolwiek?
Rzeczywiście wielu dziennikarzy porównuje nas do Die Ärzte. Nie ukrywam, że bardzo lubimy ten zespół, choć nie znamy się osobiście. Zdaje się, że mamy podobne poczucie humoru. Bardzo cenimy ich teledyski, są inteligentne i bardzo wesołe.
Jak i kiedy wpadliście na pomysł zaśpiewać polski tekst do piosenki Maener sind Schweine?
Kiedyś oglądaliśmy koncert Die Ärzte na DVD i bardzo nam się spodobał ten kawałek, pomyśleliśmy, że fajnie byłoby zrobić jego polska wersję. Akurat wydawaliśmy w Universalu płytę z coverami zespołów z różnych stron świata (Catch 22 z Chicago czy np. Seguridad Social z Madrytu) zaproponowaliśmy, by Niemcy reprezentowali Die Ärzte. Universal uzyskał zgodę i tak Maener sind Schwine znalazł się na płycie "ZMIEŃ Z NAMI PŁEĆ"
Na okładce albumu z roku 2006. jest napisane, Płyta ZAKAZANA. Czy jesteście zawiedzeni, że album jednak nie był zakazany?
Oczywiście ta płyta nie była zakazana w sensie sprzedaży. Cenzura mentalna objęła ten album, jeśli chodzi o radio i telewizje. Teksty zamieszczone na płycie ostro krytykowały prawicowego premiera i prezydenta. W związku z tym media odmówiły grania piosenki tytułowej "Moherowe berety". Jednak szum wokół tej blokady spowodował, że teledyski biły rekordy popularności w Internecie ( ) . Piosenkę "Atakują klony " obejrzało kilka milionów ludzi.
Czy Lech Wałęsa czasem reagował?
Doszły nas słuchy, że oglądał okładkę płyty "Nie wierzcie elektrykom" gdzie pojawił się z Boom Boxem przy uchu i znaczkiem Playboya w klapie marynarki, do której zawsze przypinał wizerunek Matki Boskiej. Zdaje się, że ten człowiek ma poczucie humoru, bo skwitował wszystko żartem. O jakiejkolwiek interwencji nic mi nie wiadomo.
Grałeś śmieszne piosenki z odniesieniem do waszych polityków. Co zabawnego myślicie o niemieckich politykach naszych czasów?
Dobrym tematem na piosenkę byłby Joshka Fisher. Najpierw chudy jak szczypiorek anarchista, potem gruby jak beczka Minister Spraw Zagranicznych, jedzący banany maratończyk, człowiek o stu twarzach i trzech żonach.
Niezły byłby też były kanclerz Schroeder, walczący o prawa robotników socjalista, który po wyborach zrobił sobie w znanym magazynie sesje fotograficzną w kaszmirowych płaszczach z drogimi kubańskimi cygarami w zębach. Obecnie prezes spółki gazowej. To mogłoby się nazywać "Od młodego socjalisty do gazowego cara" he, he...
Co sądzicie o dzisiejszej Europie i euro-polityce?
Czasami nam się wydaje, że Zjednoczona Europa może pęknąć w szwach. Właściwie uważamy, że cała euro-polityka jest nieprzewidywalna. Przypadki Grecji i Włoch pokazują, że jesteśmy kolosem na glinianych nogach. Podobnie jak USA. Na naszych oczach wyrasta Imperium Chińskie, a Afryka pogrąża się w zapaści. Polska od czasów komunizmu posunęła się cywilizacyjnie o 50 lat, więc teoretycznie powinniśmy się cieszyć.
Jakie tematy poruszycie na następnej płycie?
Nowa płyta ukaże się w grudniu, w 30. rocznice wprowadzenia w Polsce stanu wojennego. Będzie to tym razem album na serio. Nagraliśmy na nim piosenki zespołów z początku lat 80., zakazanych i represjonowanych w czasie stanu wojennego.
Płyta będzie nosiła tytuł "Zadzwońcie po milicje!"






SPOTKANIE Z LEGENDĄ
RockinBerlińczyk Bartek Bukowski spotkał się
z Tadeuszem Nalepą, a dokładniej, napotkał jego pomnik,
stojący w Rzeszowie na ulicy 3-go Maja.
Jeżeli ktoś chciałby mieć zdjęcie z polską legendą bluesa, powinien pofatygowac się do Rzeszowa.