-???-
Planetarium
Dziwny jest ten ... Proces
*****************************
Poznań, dnia 17 kwietnia 2011 r.
Z pamiętnika rockowego piernika
Moja wiedza o songu "Musica Magica" skomponowanego przez Czesława Niemena do tekstu Concetty Gangi- Faridy, razem wykonanym przez ten duet jest wystarczająco duża, aby uznać ten song za ważny w twórczości Niemena. Utwór powstał w końcu lat 80-tych (ok 1989 roku). Do słów Faridy Niemen skomponował muzykę i nagrał w domowym studio. Prezentował ten utwór na koncertach oraz w Polskim Radiu w programie pierwszym. I to jest WŁAŚCIWA, pierwotna wersja utworu, do której prawa mają spadkobiercy Niemena. A jest ich czworo, a nie jak stara się upublicznić pani Małgorzata, ostatnia żona Niemena, że tylko ona jest tą jedyną najważniejszą. Druga wersja tego utworu powstała, gdy do domowego studia Niemen zaprosił Faridę i ona dograła do wersji pierwotnej swoją partię wokalną. Są zatem dwie wersje tego samego utworu. Jedna z muzycznym wkładem samego Niemena, druga z muzycznym wkładem Niemena i Faridy. I tę drugą wersję utworu Niemen podarował Faridzie. Właśnie ta druga wersja utworu "Musica Magica" była prezentowana w Poznaniu podczas koncertu na 70.te Urodziny Czesława Niemena - Wydrzyckiego. I z tego powodu wzięły się nieoczekiwane problemy i spotkanie pozwanego czyli mnie jako przedstawiciela Stowarzyszenia Muzycznego "Brzmienia" i powódki Małgorzaty Niemen - Wydrzyckiej w Sądzie Okręgowym w Poznaniu.
W ostatnim czasie natężona jest sądowa aktywność jednej ze spadkobierczyń dorobku Niemena. O co może chodzić wdowie po tym Artyście uznanym za najwybitniejszego w XX wieku. Trudno zrozumieć i prześwietlić kobiecą naturę. Gdyby to dotyczyło tylko spuścizny twórczej Czesława Niemena - Wydrzyckiego to miałbym wyrobiony pogląd, bo znałem go dobrze, mieliśmy podobne gusty muzyczne, ceniliśmy też te same wartości, byliśmy przyjaciółmi. Teraz pani Małgorzata próbuje "dorobić mi gębę" tego, który nie respektuje jej zaleceń czy nawet postanowień. Wśród "niegodziwców" pojawia się tylko moje nazwisko, potem wymienia nazwy firm fonograficznych i wydawnictw książkowych. Ale
to temat na zupełnie inny felieton
Krzysztof Wodniczak
*****************************
Poznań, dnia 24 marca 2011 r.
PROTOKÓŁ
... na rozprawie przy drzwiach otwartych rozpoznał sprawę z powództwa Małgorzaty Niemen-Wydrzyckiej przeciwko Stowarzyszenie Muzyczne Brzmienia o ochronę praw autorskich
Staje powódka i informacyjnie słuchana podaje:
Utwór został stworzony w naszym domu w roku 1990 lub 1991. Przed tym okresem Farida była w kontakcie telefonicznym z mężem. W sprawie skomponowania przez mojego męża muzyki do wierszy Faridy. Być może było to zaczątkiem większej pracy. Jeśli chodzi o Faride mąż skomponował muzykę tylko do wiersza La musica magica. Mąż był producentem tego nagrania. Teraz jak słyszę ujmuje się mężowi tego wkładu w to nagranie. Osoby, które chcą skorzystać z tego nagrania mówią, ze mają zgodę Faridy. Ja tego nie neguję, ale spory wkład w ten utwór był mojego męża.
Nic mi nie wiadomo aby między moim mężem a panią Concettą Gangi była umowa o przeniesienie praw autorskich przysługujących mojemu mężowi do tego utworu. Z tego co wiem właścicielami nagrań była Farida i mój mąż. To nagrane było niedokończone, oni jeszcze mieli nad tym pracować. Od strony muzycznej nie znam się na tym co miało być jeszcze dokończone, ale mój mąż znany jest z tego że wszystko zawsze cyzelował. Z tego co pamiętam w tamtym czasie mój mąż był zaangażowany w inne projekty i ten utwór, który nagrywał wspólnie z panią Faridą mam wrażenie że był na etapie wstępnego przygotowania i miał być jeszcze dalej dopracowywany.
Nie wiem kiedy pani Farida udostępniła Krzysztofowi Wodniczakowi fonogram utworu. Nic mi nie wiadomo na temat tego żeby Concetta Gangi miała zgodę moja lub mojego męża na wykonywanie tego utworu w sposób wyprodukowany przez męża.
Na pytanie pełnomocnika powódki:
Nie pamiętam czy mąż na Agrykoli odtwarzał nagrany w studio fonogram czy było to nagranie na żywo. Nic mi nie wiadomo aby maż miał wole upublicznienia tego fonogramu w takiej formie jak był wykonany. Tym, bardziej, ze to było nieprofesjonalne, bo to była kasetka magnetofonowa.
Na pytanie Przewodniczącej:
Fonogram profesjonalny mąż zapisywał na taśmach szpulowych, była wtedy lepsza jakość nagrania. Moim zdaniem fakt, ze sporny utwór był na taśmie matce w formie kasety magnetofonowej, a nie na taśmie szpulowej świadczy o tym czy utwór był skończony czy jeszcze nie.
Staje pozwany i informacyjnie słuchany podaje:
Pozwany składa do akt zgłoszenie do organizacji włoskiej SIAE utworu spornego przez panią Faride.
Farida na konferencji prasowej powiedziała, ze otrzymała pamiątkę od Czesława Niemena w formie taśmy szpulowej czyli wg mojej wiedzy nie było to w archiwum Czesława Niemena przy ul. Wieniawskiego. Wg mojej wiedzy był l egzemplarz taśmy szpulowej z już ukończonym nagraniem i jedyną właścicielką jest pani Farida. Nie wiem czy miedzy Czesławem Niemenem a Farida była pisemna umowa odnośnie podarowania tego utworu. Włoska instytucja ochrony praw autorskich wpisała ten utwór pod swoją ochronę, gdzie widnieje nazwisko Czesława Niemena i Concetty Gangi.
Nie pytałem o zgodę ani powódkę ani Czesława Niemena o zgodę na publikację tego utworu, bo Urząd Prasy, Publikacji i Widowisk nie istnieje od 1990r. Pytanie o zgodę to jest tak jakby mnie poproszono żebym ocenzurował program artystyczny koncertu. Powołuję się na artykuł 73 Konstytucji,
(……….)
Concetta Gangi mówiła, ze Czesław Niemen podarował jej utwór na początku lat 90- tych. Ja uważam, że nie musiałem pytać o zgodę pani Małgorzaty Niemen- Wydrzyckiej, bo otrzymałem zgodę od pani Faridy w liście, który złożyłem do akt.
Nie jestem użytkownikiem forów internetowych, bo się na tym nie znam. Nic na temat powódki w Internecie nie pisałem.
Na pytanie pełnomocnika powódki:
Zajmowałem się studiowaniem prawa autorskiego w związku z czym to co wiem o prawie autorskim na podstawie oświadczenia Faridy uznałem, ze nie muszę nikogo pytać o zgodę i nie
zamierzam pytać o zgodę.
/.
Pełnomocnik powódki kwestionuje wykonanie przez Czesława Niemena utworu Musica magica na Agrykoli w roku 1990.
Z tego co pamiętam mąż z panią Faridą pracowali nad tym utworem 2 dni. Ja nie byłam przy rozmowach mojego męża i pani Faridy odnośnie stopnia zaawansowania tego utworu, zajmowałam się bardziej strona domowa, gościłam panią Faridę. Co jest dziwne, bo przedstawia mnie się teraz jako osobę nienawidzącą Faridę, a jest to nieprawda, komunikowaliśmy się ze sobą.
Były 2 egzemplarze fonogramu, to była taśma magnetofonowa, jeden miał mój mąż, a drugi Faridą. Mój mąż wykonywał jeden raz ten utwór publicznie, to było na Agrykoli w Warszawie, to chyba było we wrześniu 1990r., a piosenka została nagrana na początku 1990r., w każdym razie była to zima. trudno mi powiedzieć szczegółowo czym się kierował mój maż decydując się na wykonanie tego utworu, być może chodziło o to, ze to był najświeższy utwór. Nie przypominam sobie żeby później mąż wykonywał ten utwór. Mąż miał zwyczaj tworzyć utwór w ten sposób, że rozbudowywał go, na koncertach puszczał sample do których dośpiewywał w trakcie koncertu. To się odbywało podczas koncertu. Można powiedzieć, ze mąż stosował zasadę dokładania poszczególnych elementów utworu, ale nie wiem jak dokładnie to wyglądało w przypadku tego utworu. Jak znam męża to na pewno utwór ten by jeszcze cyzelował długo. Wersja, która krąży na youtube jest wersją studyjną z fonogramu. Na obu fonogramach był identyczny zapis dźwiękowy.
Mąż nie zostawił testamentu, nie zlecał mi zajmowania się jego prawami autorskimi. Natomiast wielokrotnie byłam świadkiem jego rozterek i łez w oczach jak naruszano jego prawa autorskie, że ktoś bez jego wiedzy narusza jego prawa autorskie. Ja przez 6 lat przymykałam na to oczy, ale teraz postanowiłam skierować sprawę do Sądu.
Wiem, ze jest forum internetowe Niemen aerolit, na tej strome nie ma od kilku lat wpisu, który byłby na mój temat rozsądny, tylko jest napadanie. Mi trudno powiedzieć kto pisał posty na mój temat na tym forum bo tam są tylko nic- i, wiem, ze niektórzy podpisywali się z nazwiska. Uważam, ze naruszenie dóbr osobistych przez pozwanego polega na tym, ze nie zapytano mnie o zgodę w działaniach dotyczących twórczości Czesława Niemena. Powołuję się na prawo autorskie z 1994r. w którym jest mowa, ze tylko autor może zdecydować o pierwszym upublicznieniu swego dzieła, a nie osoby trzecie. W przypadku Agrykoli Czesław Niemen zadecydował, ze jednorazowo upubliczni swoje dzieło. Moim zdaniem o dalszym wykorzystaniu tego utworu, mimo upublicznienia pierwszego, powinien decydować artysta, a nie osoby trzecie. Artysta powinien decydować gdzie i w jaki sposób zostanie wykorzystane jego dzieło. Ja rozmawiałam z Krzysztofem Wodniczakiem, przeczuwając, że na koncercie organizowanym przez niego może zostać wykonany utwór Musica magica, bo jako wykonawca była zapowiadana m. In. Faridą. Ja poprosiłam pana Wodniczaka, że rozmawiałam moim prawnikiem,, żeby nie wykorzystywał ścieżki dźwiękowej wyprodukowanej przez mojego męża na tym koncercie, na co Krzysztof Wodniczak podniesionym głosem powiedział; "to niech pani zmieni prawnika, bo ja napiszę do Izby Adwokackiej żeby ją zwolnili". Potem pani mecenas wysłała jeszcze pismo, ale było to na nic. Mnie dotyka to, ze ktoś bez mojej wiedzy wchodzi mi do domu. Ja to tak odbieram. Mija mnie bez słowa i zabiera mój ulubiony wazonik i wychodzi ni patrząc na mnie. Przez jakiś czas Krzysztof Wodniczak organizował koncerty mojego męża, przychodził do nas do domu.
Aranżacja utworu, produkcja, wykonanie wokalno- instrumentalne wykonywał mój mąż, a Faridą śpiewała i napisała wiersz. Autorem muzyki był Czesław Niemen.
Poza wykonaniem utworu w 1990r. w zasadzie o nim nie było mowy w domu, bo mąż koncentrował się na własnych projektach. Ta kwestia powróciła dopiero w okolicznościach koncertu, który się odbył w Poznaniu w 2008r.
Wersja utworu, który był upubliczniony w radiu to była wersja z fonogramu. Pan Skliński opublikował to przy okazji jakiejś audycji w związku z rocznicą śmierci mojego męża. Nie wiem w jaki sposób wszedł on w posiadanie tego fonogramu. Może to było przed koncertem w Poznaniu.
Powódka oświadcza, że wiedzę na temat koncertu na Agrykoli, w trakcie którego Czesław Niemen wykonał utwór Musica magica ma z pisma pozwanego- odpowiedź na pozew. Z mężem na ten temat nie rozmawiała.
(…….)
……..rozprawę odroczyć do dnia 9.06.201lr., godz. 10.30, s. 20, obecni przyjmują termin do wiadomości.
(…….)
*****************************
Poznań, 18 marca 2011 r.
To niewiarygodne, jak dobrą kondycją może się wykazać czas. Nie przestaje galopować. Trudno za nim nadążyć. Ani się spostrzegłem, a zrobiła się połowa marca. To z kolei oznacza, że za tydzień mam spotkanie, na które już dzisiaj zapraszam. W najbliższy wtorek 24 marca o godz.14.00 w sali nr 20 Sądu Okręgowego w Poznaniu mieszczącego się przy al. Marcinkowskiego 32 będę przesłuchiwany w charakterze strony w sprawie powództwa Małgorzaty Niemen-Wydrzyckiej. Ostatnia żona Czesława Niemena wniosła sprawę przeciwko Stowarzyszeniu Muzycznemu BRZMIENIA, którego współtwórcą był Czesław Niemen. Ostatnia żona tego wybitnego artysty wniosła sprawę o ochronę praw autorskich.
Wezwanie Strony do osobistego stawiennictwa celem przesłuchania w charakterze strony pod rygorem pominięcia dowodu z przesłuchania w razie nie usprawiedliwionego udziału"- Tak brzmią słowa ostatniej żony Czesława Niemena. Problem polega na tym, że nie mam zamiaru unikać spotkania z Temidą i na pewno pojawię się, by przedstawić moje racje związane z utworem "Musica Magica". Przecież powszechnie wiadomo, że utwór ten skomponował Czesław Niemen-Wydrzycki do słów włoskiej piosenkarki - Jego wielkiej Muzy - „Faridy” – a właściwie Concetty Gangi, ur. 26 września 1946 w Katanii.
Z miłości do muzyki, wspólnie nagrali ten utwór. Wszelkie prawa do niego Czesław Niemen- Wydrzyki podarował swojej Muzie. Czesław Niemen już nie żyje, a jego wielka „miłość” z okresu młodości, nadal wykonuje ich wspólny utwór….
Smutne jest to, że wdowa po wielkim artyście – zamiast cieszyć faktem umiłowania swojej osoby przez Niemena – szuka zemsty nad ludźmi bliskimi jej mężowi.
Krzysztof Wodniczak Prezes S.M. BRZMIENIA
P.S. Zupełnym przypadkiem, FARIDA przyleci w przeddzień procesu do Polski – do swojego brata mieszkającego w Toruniu. W dzień po zapowiadanym procesie wystąpi z recitalem w Bielsku-Białej.
To fotografia z dawnych lat, podarowana na pamiątkę przez Niemena i Faridę z autografami , czy można dziś powiedzieć, że to była nieprawda?
ŚLADY NIEMENA W BERLINIE
Wywiad z Czesławem Niemenem, przeprowadzony telefonicznie w roku 1996 przez Wojtka Mroza dla nieistniejącego już dzisiaj Radia Multi-Kulti. Przypominam go nie tylko pamięci Niemena, ale także naszego kolegi, Wojtka Mroza, zmarłego 27.06.2010 roku
W Berlinie Czesław Niemen miał znajomych i przyjaciół...
Zostawił wiele śladów, jednym z nich jest ten autograf:
Łatwiej oszaleć,
Zmarnotrawić wdzięki
Potocznym żyje się raz
Usprawiedliwić grzechy
Potem już tylko
Skrzywionych luster jęk
POLITOWANIA
Czesław Niemen
...Obok okulary Niemena, z których wypadło jedno szkło,
zawiesił je tam na pamiątkę... i tak wiszą do dzisiaj.
50 LAT POLSKIEGO ROCKA / 50 JAHRE POLNISCHER ROCK






ŚLADY NIEMENA W BERLINIE
8 listopad 2009, po 18-tej rozpoczęliśmy spotkanie „50 lat polskiego Rock’ n’ Rolla” przypomnieniem życiorysu Czesława Wydrzyckiego, bo tak brzmiało jego prawdziwe nazwisko i projekcją naszego krótkiego dokumentu filmowego „Ślady Niemena w Berlinie”, który zawiera wspomnienia o Niemenie trzech osób: red. Wojtka Mroza, saksofonisty Joe Kucery i plastyczki Eli Woźniewskiej, którzy znali go i współpracowali z nim, tu w Berlinie.
Po projekcji, interpretacje piosenek Czesława Niemena w wykonaniu Jarosława Królikowskiego, artysty opery wrocławskiej, uznanego za najwierniejszego interpretatora jego utworów. Gdy śpiewał te przebojowe piosenki z początków kariery Czeslawa, duch Niemena unosił się nad słuchaczami, była to iluzja, która pozwoliła tym, którzy byli na koncertach Niemena, choć na chwile cofnąć czas i wrócić do chwil gdy panował Rock’n’Roll, po polsku nazwany przez Franciszka Walickiego Big-Beatem. W tle wyświetliliśmy zdjęcia z archiwaliów organizatorów koncertów Niemena, Wojtka Mroza i Krzysztofa Lipowicza. Z tym drugim jak i innymi osobami postaramy się nakręcić kolejną cześć wspomnień o Czesławie. Może odpowiemy na pytanie dla kogo Niemen napisał piosenkę „Czy mnie jeszcze pamiętasz?”?
Tego dnia Niemcy, fetowali 20-lecie zburzenia muru, w tym spotkaniu też mieliśmy coś jubileuszowego, występ Joe Kućery, który przed upadkiem muru grał z Niemenem w klubie Quasimodo, a podczas tego muzycznego spotkania przypomniał w wersji na saksofon i piano wraz z Chrisem Szachnowskim, dwa przeboje „Pod papugami“ i „Płonącą stodołę“. Do tego wspaniałego duetu dołączył obecny na sali amerykański wokalista Jesse Ballard i wykonał dedykując pamięci Niemena - Evergreen „Georgia“.
Dwie kolejne interpretacje z repertuaru Czesława Wydrzyckiego, wykonała Iwona Cudak, na codzień występująca z zespołem Ultramild. A były to: „Jednego serca” http://www.youtube.com/watch?v=KbCtKMIBlaE
i „Dziwny jest ten świat”. Iwona zebrała za tą interpretację wraz z Chrisem Szachnowskim duże brawa. Sam byłem ciekaw jak poradzi sobie z tak znanymi utworami, ale udowodniła, ze jest interesujacą postacią na berlińskiej scenie muzycznej. Natomiast Chris to wirtuoz gry na fortepianie, to postać wyjątkowa - sympatyczny, uczynny. Bez problemu akompaniował muzykom, także naszemu miejscowemu bardowi Januszowi Adamskiemu, który zaśpiewał balladę Dżemu „Do kołyski”.
Basista Harald Aleksa i jego gitarzyści: Richard Arame, Jens Schmidel, Sven Ramrath i Marek Wiśniewski na perkusji przyjęli nazwę B5. I tego dnia wystąpili z programem dedykowanym polskim muzykom – Rówieśnikom Rock’n’Rolla, których zdjęcia przewijały się na ekranie dzięki uprzejmości Wojtka Korzeniewskiego z Fundacji Sopockie Korzenie , a były to fotografie Marka Karewicza z wystawy Big-Beat - 50 lat polskiego Rock’n’Rolla.
B5 zaprezentowali blues-rockowy repertuar, świetny warsztat muzyczny, gdzie na wyróżnienie zasługiwała gra Richarda Arame, który po koncercie zebrał wiele pozytywnych opinii. Na zakończenie zagrała grupa Lear‘s Child.
Była to, jak powiedzieli uczestnicy poprzednich spotkań, najlepsza nasza impreza!
Auf den Spuren Czeslaw Niemens an der Spree
Das ganze Jahr über gab es in Polen Veranstaltung zum Thema „50 Jahre polnischer Rock“. Die Geschichte der polnischen Rockmusik wird unter anderem mit dem Namen des berühmten Musikers Czeslaw Niemen verbunden, der vor knapp sechs Jahren verstarb, aber ein musikalisches Erbe hinterlässt, das seinesgleichen sucht. In Berlin fand am 8. November 2009 ebenfalls eine Veranstaltung zum Thema „50 Jahre polnischer Rock“ und zu Ehren des Musikers Niemen statt. Aber nicht nur in seiner polnischen Heimat, sondern weltweit hatte er unzählige Fans. Weltweit ist er auch aufgetreten, hat in Polen, im westlichen und östlichen Ausland erfolgreiche, in die Rockgeschichte eingegangene Alben herausgebracht. Marlene Dietrich wurde in den sechziger Jahren auf ihn aufmerksam und übernahm einen seiner Songs Czy mnie jeszcze pamiętasz, den sie ins Deutsche übersetzte und selbst sang. Das Lied hieß: Mutter, kannst du mir vergeben.
Wir sind seinen musikalischen Spuren hier in Berlin nachgegangen und reichlich fündig geworden. Lange vor der politischen Wende ist er bereits im Ost- und Westteil Berlins aufgetreten. In Westberlin war er im November 1974 zu Gast beim damaligen Sender Freies Berlin (SFB) im Haus des Rundfunks in der Charlottenburger Masurenallee (heute rbb). Sein Live-Konzert wurde damals aus dem SFB direkt übertragen und war in Ost und West zu hören. Er gab viele Konzerte hier in der Stadt, die sich gar nicht mehr alle aufzählen lassen.
Doch gerade zum 20. Jahrestag des Mauerfalls, den die Berliner kürzlich groß gefeiert haben, erinnern wir uns, die RockInBerliner, auch an ein anderes Ereignis: Der große Meister aus Polen, der Rock-, Jazz-, Blues- und Experimentalmusiker Niemen, gab vor etwas über 20 Jahren, also kurz vor der Maueröffnung, ein Konzert im Quasimodo. Er trat dort zusammen mit dem ebenfalls berühmten Saxophonisten Joe Kučera auf, der aus Prag stammt und seit 1969 in Berlin lebt. Kučera ist bereits in den Sechzigern zusammen mit Karel Gott aufgetreten.
Auf der Veranstaltung am 8. November in der Werkstatt der Kulturen war auch Joe Kučera anwesend und trug einige Songs, begleitet von dem Pianisten Chris Szachnowski, vor. Jaroslaw Krolikowski, der wohl beste Imitator Niemens, reiste aus Polen an und trug bekannte Lieder Niemens vor. Ebenfalls traten Iwona Cudak, das Band „B5“ von Harald Alexa und Lear’s Child auf. Schließlich wurde ein von RockInBerlin kürzlich gedrehter Film aufgeführt, in dem Zeitzeugen und Weggefährten Czeslaw Niemens, teilweise an authentischen Orten über ihre Begegnungen mit dem Meister hier in der Stadt berichteten. Die Veranstaltung wurde von RockInBerlin und der Polnischen Alternative e.V. organisiert.
Volker Voss
NIEMEN - MONACHIJSKI ŚLAD
Zadzwoniłem do Marcina Idzińskiego z zapytaniem, czy nie posiada zdjęć Czesława Niemena.
...Nie posiada, ale w wyniku naszej rozmowy obiecał garść wspomnień ze spotkania z nim.
Za dwa dni miałem tekst. Przeczytajcie co napisał, specjalnie dla Rockinberlińczyków.
Marcin Idziński (Monachium) – reżyser, aktor, dziennikarz, działacz społeczny i katolicki, były pracownik Radia Wolna Europa redaktor portalu monachijskiego www.polonia-monachium.info
... Wczesne lata sześćdziesiąte. Czasy były zgrzebne, ale trochę mniej ponure niż poprzednie. ZSP (Zrzeszenie Studentów Polskich) jeszcze nie do końca zostało wchłonięte przez reżim. W Gdańsku… Bim-Bom już nie grał (ostatnia premiera „Coś by trzeba” w roku 1959, ostatnie przedstawienie w maju 1960 w Brukseli), ale w jego atmosferze, w Klubie Żak jeszcze działają wspaniałe grupy; - „Co to” Romka Freiera, „Cyrk” Rodziny Afanasjew, „Galeria” Jurka Krechowicza, „To tu” z Szaciłłą i Kowalskim - życie jazzowe w pełnym rozkwicie, Klub Kwadratowa, Medyk, powstają pierwsze grupy rockowe… rusza sopocki Nonstop, wylęgarnia tego gatunku muzyki.
Czesław Wydrzyki (od 1963 Czesław Niemen) przybywa do Polski z falą repatriantów z ZSRR w roku 1958.
Spotykamy się w Szkole Muzycznej II stopnia. Jest dość lubiany, ale osobny, niebywale – jak na nasz ówczesny styl – delikatny, cichy, nosi prawie dziewczęcą fryzurę z grzywką, jest szczupły jak tancerz. Nie jest rozmowny. O swych losach w ZSRR nie chce mówić, jakby go to żenowało, choć mocno ze wschodnia mówi. Nie jest zbyt towarzyski. Właściwie nikt go nie zna. Gra na gitarze i chyba śpiewa, ale nie narzuca się z tym nikomu. Nie lubi się popisywać. Eunuch, czy co? – w modzie są głosy chrapliwe niby Chubby Checker – Czesław ma brzmienie wysokie, czyste, jeszcze nie dramatyczne, łagodne.
Trochę szwendamy się po jesiennym Sopocie co nas trochę zbliża. Postanawiamy wziąć udział w konkursie młodych talentów w Żaku. Trochę dla draki, bo nie mamy jeszcze takich ambicji, a może trochę się ich wstydzimy (?). O chłopakach z gitarami jeszcze mówi się z przekąsem, a nawet z pewnego rodzaju dezaprobatą.
Śpiewamy w niedużej, nieprawdopodobnie zadymionej papierosami sali na parterze. Niemal nie widać estrady. Wtedy wszędzie wszyscy palą, w klubach, w tramwajach, autobusach, kolejce, nawet w sklepach sprzedawcy pakują mięso z kipem w kąciku ust.
Wszyscy się drą, ja też! Chcemy wykrzyczeć to niewiele, co mamy do powiedzenia. Krzyczeć z gitarą po angielsku to jest właśnie INN! Na Wybrzeżu dużo się słucha rocka. Marynarze przywożą, więc każdy niemal coś ma z tych płyt. Longa można dostać za pół pensji ojca. Na singla Presleya można zaoszczędzić. Na Brendę Lee też, ale to „pościelowy”, tak samo jak Paul Anka. Liczą się Animalsi.
Są już pierwsi mistrzowie tego tańca. Gdy na fajfie tańczy Rysiek Kalicki większość staje, żeby popatrzeć. Po odrobieniu lekcji chodzimy na te fajfy. Kto ma dżinsy ten zakłada. To jest super styl. Lee, Wranglery! Lewisy jeszcze do Gdańska nie dotarły. Czesiek chodzi w spodniach z kantem, ale na konkurs zakłada buty od Śliwki, chyba pożyczone, bo są cholernie drogie.
Gdy na niego kolej… śpiewa po hiszpańsku jakąś rzewną pieśń (chyba Malahuenia), znowu tym wysokim głosem… jak eunuch. Ograł nas! To on wgrał konkurs. Chyba nie wolno nagradzać tych co po angielsku.. co rzeczywiście mają coś do „powiedzenia” – myślimy trochę zawiedzeni.
W nagrodę zaśpiewa z Niebiesko-Czarnymi. To już jest coś! Każdy by chciał.
Zawiodłem się! Rzucam gitarę! Składam papiery do Szkoły Teatralnej w Krakowie.
Z Czesławem spotkałem się znowu dopiero w trzydzieści lat później w Monachium.
Album o twórczości Czesława Niemena.
17. stycznia minęło sześć lat, od chwili, gdy nie rozbrzmiewa już głos Niemena, ale pamięć o Nim wciąż żyje wśród nas.
Jedną z takich osób jest Tadeusz Skliński - Niemenolog, który wydał album o twórczości Czesława Niemena.
Bardzo bogato ilustrowane wydawnictwo, posiadacza największego zbioru dokumentacji, zdjęć i nagrań płytowych Czesława Niemena. Otrzymałem je od autora po naszym koncercie z okazji 50-tej rocznicy polskiego Rocka.
Na pamiątkowym zdjęciu obok, Tadeusz Skliński - pierwszy z prawej, a od lewej żona Ewa Sklińska , pierwszy wokalista Czerwono -Czarnych Andrzej Jordan i Marek Szlachcic.