www.rockinberlin.pl


-???-

Niemen

Planetarium

-???--???-Play-???-

50 LAT POLSKIEGO ROCKA - ŚLADY NIEMENA W BERLINIE

8 listopad 2009, po 18-tej rozpoczęliśmy spotkanie „50 lat polskiego Rock’ n’ Rolla” przypomnieniem życiorysu Czesława Wydrzyckiego, bo tak brzmiało jego prawdziwe nazwisko i projekcją naszego krótkiego dokumentu filmowego „Ślady Niemena w Berlinie”, który zawiera wspomnienia o Niemenie trzech osób: red. Wojtka Mroza, saksofonisty Joe Kucery i plastyczki Eli Woźniewskiej, którzy znali go i współpracowali z nim, tu w Berlinie.

Po projekcji, interpretacje piosenek Czesława Niemena w wykonaniu Jarosława Królikowskiego, artysty opery wrocławskiej, uznanego za najwierniejszego interpretatora jego utworów. Gdy śpiewał te przebojowe piosenki z początków kariery Czeslawa, duch Niemena unosił się nad słuchaczami, była to iluzja, która pozwoliła tym, którzy byli na koncertach Niemena, choć na chwile cofnąć czas i wrócić do chwil gdy panował Rock’n’Roll, po polsku nazwany przez Franciszka Walickiego Big-Beatem. W tle wyświetliliśmy zdjęcia z archiwaliów organizatorów koncertów Niemena, Wojtka Mroza i Krzysztofa Lipowicza. Z tym drugim jak i innymi osobami postaramy się nakręcić kolejną cześć wspomnień o Czesławie. Może odpowiemy na pytanie dla kogo Niemen napisał piosenkę „Czy mnie jeszcze pamiętasz?”?

Tego dnia Niemcy, fetowali 20-lecie zburzenia muru, w tym spotkaniu też mieliśmy coś jubileuszowego, występ Joe Kućery, który przed upadkiem muru grał z Niemenem w klubie Quasimodo, a podczas tego muzycznego spotkania przypomniał w wersji na saksofon i piano wraz z Chrisem Szachnowskim, dwa przeboje „Pod papugami“ i „Płonącą stodołę“. Do tego wspaniałego duetu dołączył obecny na sali amerykański wokalista Jesse Ballard i wykonał dedykując pamięci Niemena - Evergreen „Georgia“.

Dwie kolejne interpretacje z repertuaru Czesława Wydrzyckiego, wykonała Iwona Cudak, na codzień występująca z zespołem Ultramild. A były to: „Jednego serca” http://www.youtube.com/watch?v=KbCtKMIBlaE
i „Dziwny jest ten świat”. Iwona zebrała za tą interpretację wraz z Chrisem Szachnowskim duże brawa. Sam byłem ciekaw jak poradzi sobie z tak znanymi utworami, ale udowodniła, ze jest interesujacą postacią na berlińskiej scenie muzycznej. Natomiast Chris to wirtuoz gry na fortepianie, to postać wyjątkowa - sympatyczny, uczynny. Bez problemu akompaniował muzykom, także naszemu miejscowemu bardowi Januszowi Adamskiemu, który zaśpiewał balladę Dżemu „Do kołyski”.

Basista Harald Aleksa i jego gitarzyści: Richard Arame, Jens Schmidel, Sven Ramrath i Marek Wiśniewski na perkusji przyjęli nazwę B5. I tego dnia wystąpili z programem dedykowanym polskim muzykom – Rówieśnikom Rock’n’Rolla, których zdjęcia przewijały się na ekranie dzięki uprzejmości Wojtka Korzeniewskiego z Fundacji Sopockie Korzenie , a były to fotografie Marka Karewicza z wystawy Big-Beat - 50 lat polskiego Rock’n’Rolla.

B5 zaprezentowali blues-rockowy repertuar, świetny warsztat muzyczny, gdzie na wyróżnienie zasługiwała gra Richarda Arame, który po koncercie zebrał wiele pozytywnych opinii. Na zakończenie zagrała grupa Lear‘s Child.
Była to, jak powiedzieli uczestnicy poprzednich spotkań, najlepsza nasza impreza!

NIEMEN - MONACHIJSKI ŚLAD

Zadzwoniłem do Marcina Idzińskiego z zapytaniem, czy nie posiada zdjęć Czesława Niemena.
...Nie posiada, ale w wyniku naszej rozmowy obiecał garść wspomnień ze spotkania z nim.
Za dwa dni miałem tekst. Przeczytajcie co napisał, specjalnie dla Rockinberlińczyków.

Marcin Idziński (Monachium) – reżyser, aktor, dziennikarz, działacz społeczny i katolicki, były pracownik Radia Wolna Europa redaktor portalu monachijskiego www.polonia-monachium.info

... Wczesne lata sześćdziesiąte. Czasy były zgrzebne, ale trochę mniej ponure niż poprzednie. ZSP (Zrzeszenie Studentów Polskich) jeszcze nie do końca zostało wchłonięte przez reżim. W Gdańsku… Bim-Bom już nie grał (ostatnia premiera „Coś by trzeba” w roku 1959, ostatnie przedstawienie w maju 1960 w Brukseli), ale w jego atmosferze, w Klubie Żak jeszcze działają wspaniałe grupy; - „Co to” Romka Freiera, „Cyrk” Rodziny Afanasjew, „Galeria” Jurka Krechowicza, „To tu” z Szaciłłą i Kowalskim - życie jazzowe w pełnym rozkwicie, Klub Kwadratowa, Medyk, powstają pierwsze grupy rockowe… rusza sopocki Nonstop, wylęgarnia tego gatunku muzyki.

Czesław Wydrzyki (od 1963 Czesław Niemen) przybywa do Polski z falą repatriantów z ZSRR w roku 1958.

Spotykamy się w Szkole Muzycznej II stopnia. Jest dość lubiany, ale osobny, niebywale – jak na nasz ówczesny styl – delikatny, cichy, nosi prawie dziewczęcą fryzurę z grzywką, jest szczupły jak tancerz. Nie jest rozmowny. O swych losach w ZSRR nie chce mówić, jakby go to żenowało, choć mocno ze wschodnia mówi. Nie jest zbyt towarzyski. Właściwie nikt go nie zna. Gra na gitarze i chyba śpiewa, ale nie narzuca się z tym nikomu. Nie lubi się popisywać. Eunuch, czy co? – w modzie są głosy chrapliwe niby Chubby Checker – Czesław ma brzmienie wysokie, czyste, jeszcze nie dramatyczne, łagodne.

Trochę szwendamy się po jesiennym Sopocie co nas trochę zbliża. Postanawiamy wziąć udział w konkursie młodych talentów w Żaku. Trochę dla draki, bo nie mamy jeszcze takich ambicji, a może trochę się ich wstydzimy (?). O chłopakach z gitarami jeszcze mówi się z przekąsem, a nawet z pewnego rodzaju dezaprobatą.

Śpiewamy w niedużej, nieprawdopodobnie zadymionej papierosami sali na parterze. Niemal nie widać estrady. Wtedy wszędzie wszyscy palą, w klubach, w tramwajach, autobusach, kolejce, nawet w sklepach sprzedawcy pakują mięso z kipem w kąciku ust.

Wszyscy się drą, ja też! Chcemy wykrzyczeć to niewiele, co mamy do powiedzenia. Krzyczeć z gitarą po angielsku to jest właśnie INN! Na Wybrzeżu dużo się słucha rocka. Marynarze przywożą, więc każdy niemal coś ma z tych płyt. Longa można dostać za pół pensji ojca. Na singla Presleya można zaoszczędzić. Na Brendę Lee też, ale to „pościelowy”, tak samo jak Paul Anka. Liczą się Animalsi.

Są już pierwsi mistrzowie tego tańca. Gdy na fajfie tańczy Rysiek Kalicki większość staje, żeby popatrzeć. Po odrobieniu lekcji chodzimy na te fajfy. Kto ma dżinsy ten zakłada. To jest super styl. Lee, Wranglery! Lewisy jeszcze do Gdańska nie dotarły. Czesiek chodzi w spodniach z kantem, ale na konkurs zakłada buty od Śliwki, chyba pożyczone, bo są cholernie drogie.

Gdy na niego kolej… śpiewa po hiszpańsku jakąś rzewną pieśń (chyba Malahuenia), znowu tym wysokim głosem… jak eunuch. Ograł nas! To on wgrał konkurs. Chyba nie wolno nagradzać tych co po angielsku.. co rzeczywiście mają coś do „powiedzenia” – myślimy trochę zawiedzeni.

W nagrodę zaśpiewa z Niebiesko-Czarnymi. To już jest coś! Każdy by chciał.

Zawiodłem się! Rzucam gitarę! Składam papiery do Szkoły Teatralnej w Krakowie.

Z Czesławem spotkałem się znowu dopiero w trzydzieści lat później w Monachium.

-???--???-Play-???-

Album o twórczości Czesława Niemena.

17. stycznia minęło sześć lat, od chwili, gdy nie rozbrzmiewa już głos Niemena, ale pamięć o Nim wciąż żyje wśród nas.
Jedną z takich osób jest Tadeusz Skliński - Niemenolog, który wydał album o twórczości Czesława Niemena.
Bardzo bogato ilustrowane wydawnictwo, posiadacza największego zbioru dokumentacji, zdjęć i nagrań płytowych Czesława Niemena. Otrzymałem je od autora po naszym koncercie z okazji 50-tej rocznicy polskiego Rocka.
Autor przybędzie do Berlina na kolejne muzyczne spotkanie - Ślady Niemena w Berlinie
- podczas którego przedstawi zaprzyjaźnioną z Niemenem w latach 70-tych, włoską gwiazdę FARIDE.
Będzie to nie lada gratka dla berlińskich fanów Niemena.



-???- | -???-