Niemen - www.rockinberlin.pl

Idź do spisu treści

Menu główne

Niemen

Planetarium
Ślady Niemena w Berlinie


Czesław Niemen


we wspomnieniach ludzi,
z którymi spotykał się
podczas swoich pobytów w Berlinie.


Ś.P. Wojtek Mróz
- redaktor, dziennikarz

Joe Kucera

- muzyk, saksofon

Ela Woźniewska
- artysta, plastyk


…  Czternaście lat

- Czternaście lat
był pan menedżerem Czesława Niemna Wydrzyckiego, co było istotą waszej współpracy ?

- KRZYSZTOF WODNICZAK - Może opowiem jakie były początki naszej bliskiej znajomości. W latach 70. zaproponowałem mu przeprowadzenie wywiadu dla muzycznego pisma M-JAK MUZYKA. Zgodził się. Rozmawialiśmy przez kilka godzin. Chciałem przygotować namiastkę wywiadu rzeki, na wzór rozmów Krzysztofa Kąkolewskiego z Melchiorem Wańkowiczem. Spisałem wszystko i następnego dnia w Hotelu Bazar dałem Czesławowi do autoryzacji naszego " wywiadu-strumyka"(rodzaj wywiadu rzeki), który - jak wszystko, co robił ten Artysta - został potraktowany bardzo poważnie, bez spoufalania się. Potem spotykaliśmy się częściej przy okazji koncertów w Polsce czy zagranicą.


- Lata osiemdziesiąte to boom muzyki elektronicznej. Niemen był chłonny na taka formę muzyki progresywnej.


 - K.W. Tak. We wrześniu 1989 r. zarejestrowaliśmy w Poznaniu Stowarzyszenie Muzyki Elektronicznej - na wzór Polskiego Stowarzyszenie Jazzowego. Ja zostałem prezesem, a Niemen został oczywiście prezesem honorowym. Przełomowym znaczeniem w naszej znajomości był koncert dla miasta 10 czerwca 1990 roku na schodach poznańskiego Ratusza ; był Czesław Niemen Wydrzycki, trzy chóry, lasery, 10 tysięcy słuchaczy. Od tego momentu Niemen obdarzył mnie bezgraniczną życzliwością i zaufaniem. Robiliśmy koncerty, może nie było ich zbyt wiele- On nie był zainteresowany ilością, lecz jakością produkcji muzycznej.


Czy byliście przyjaciółmi?


-K.W. Mogę powiedzieć, że tak. Niemen fascynował się muzyką elektroniczną, wydał płytę Terra Deflorata nieco religijną, a ja już popularyzowałem contemporay christan music- współczesną muzykę chrześcijańską i jej odnogę gospel i ... tak zawiązały się nasze kontakty zawodowe i prywatne. Czesław ujął - nie tylko mnie-otwartością dla ludzi, lojalnością i pomocą wobec potrzebujących. Nie wynosił się, nie twierdził, że jest kimś wielkim i wbrew niektórym opiniom nie dbał o poklask. Owszem, nie łatwo się z nim współpracowało. Wymagał bowiem od siebie i od innych, ale nie były to kwestie niewykonalne. Niczego mu nie podpowiadałem, nie wprowadzałem żadnych korekt podczas ustaleń odnośnie koncertów ( nie było ich wiele, na scenie nie mogło być żadnego loga, bilbordu sponsorskiego) lub nagrań. Najlepiej wiedział: co, kiedy i jak. Od początku naszej znajomości przyjęliśmy pewne pryncypia i trzymaliśmy się ich.


-Przed dziesięcioma laty 17 stycznia zmarł Artysta i... ucichło!


- K.W. Rozmawialiśmy między świętami bożo narodzonymi, a Sylwestrem, snuliśmy plany odnośnie wydania płyty, mówiliśmy o "rodzącym się" utworze "Piękny jest ten świat". Słyszę jeszcze charakterystyczny dźwięk Jego słów...Podczas pogrzebu na warszawskich Powązkach postanowiłem "wyprawiać" Czesławowi URODZINY. Za kilka dni 16 lutego po raz dziesiąty organizuję taki Urodzinowy Koncert. Bliznę po odejściu dobra pamięć leczy. Muzycy zagrają, śpiewacy zaśpiewają, aktorzy i poeci zarecytują specjalnie napisane wiersze dla Niemena, malarze namalują Jego portrety. To wszystko zabiorę do Starych Wasilszek, gdzie jest Izba Pamięci Niemena ,w której to wiersze i grafiki, obrazy znajdą swoje miejsce.

Za wspomnieniem goń...... wspomnienie

Paryż, rok 2005


Niedługo minie rok jak zmęczony naszym dziwnym światem poszedł śpiewać aniołom.
Lato. W restauracji Polonia na Placu Grunwaldzkim w Wałbrzychu siedział sam.
Na stoliku butelka wody mineralnej Anka, którą małymi łykami popijał. Pchany odwagą podszedłem do niego i gratulowałem wczorajszego konceru. Obrzucił mnie szybkim spojrzeniem niebieskich oczu – uśmiechnął się szeroko i powiedział – dziękuję. Emanowała z niego dobroć i spokój. Wskazał mi ręką krzesło. Usiadłem i rozmawialiśmy o pogodzie i zadymionym kopalnianym pyłem Wałbrzychu. Polubiliśmy się wiązani nicią przemienioną później w przyjaźń.



Niedawno dostałem nowe spółdzielcze mieszkanie. Zapytałem czy chce je zobaczyć – poznać moją żonę Ilonę i malutką córkę Darię. Dobrze – powiedzia
ł – i o godzinie czwartej po popołudniu przyjechał na ulicę Broniewskiego czerwonym Fordem Mustangiem. Mieszkanie małe. W salonie mały stolik, dwa fotele, regały z książkami i rozkładana kanapa.
Ilona podała herbatę, a ja czytałem poezje Norwida między innymi Fortepian Szopena, Pielgrzyma i Bema pamięci rapsod żałobny. Wiesz – powiedział – to genialny poeta. Wygnaniec. Przeczytaj raz jeszcze. Czytałem i patrzyłem na pusto-białą ścianę salonu. Słuchaj, mam tu jeszcze trochę czerwonej farby – może byś coś napisał. Podałem mu puszkę z farbą i pędzel a on wstał podszedł do ściany i dużymi literami wykaligrafował – Szczęścia życzę waszemu domu szczęśliwemu – Czesław Niemen.

Z czasem dom przestał być szczęśliwy. Rozwiodłem się, – ale zanim to się stało jeździłem na jego koncerty do Legnicy, Jeleniej Góry, Wrocławia.. Po koncertach siedzieliśmy w hotelowych pokojach, Czesław brał do ręki gitarę i śpiewał różne piosenki. Nagrywał je na taśmie magnetofonu i tak nazbierało mi się sporo nagrań solowych, nigdy niewydanych.
…Pamiętam kołysankę, którą jako dziecku śpiewała mu piastunka. Taśmy te zostawiłem Darii i do dzisiaj nie wiem, co się z nimi stało.

Dwa, a może trzy lata później widzieliśmy się w Sopocie. Czesław zaproponował mi pójście na grzyby. Nazajutrz rano znalazłem się przed jego domkiem. Wyszedł, a na progu pojawiła się cudownie piękna młoda dziewczyna. To Małgosia - powiedział i pojechaliśmy do lasu. Po trzech godzinach duży kosz Czesława pełen był borowików. W moim zaledwie sześć. Masz – żeby ci nie było wstyd powiedział i dorzucił mi jeszcze osiem.

W 1971 roku została rozpisana subskrypcja na Pisma Wszystkie Norwida. Wiedziałem, że ucieszy się z niespodzianki, tym bardziej, że wydanie godne było twórczości poety… i jedenaście tomów pojechało pocztą do Warszawy.
Widzieliśmy się jeszcze parę razy, a w maju 1976 roku dał mi płytę – Niemen Mourners Rhapsody – nagraną rok wcześniej przez CBC Record, na której z jednej strony śpiewa Bema pamięci... a z drugiej pięć piosenek skomponowanych dla Małgosi (pamiętnej z grzybobrania, którą poślubił), śpiewane po angielsku. Na płycie notka wydawcy – wszystkie kraje świata za wyjątkiem krajów Europy wschodniej. Wyżej dedykacja – "Alkowi w imię braterstwa – Czesław Niemen – 20 maj 1976".

Niewiele przed stanem wojennym wyjechałem do Paryża. Później ponury grudzień zasłonił mi niebo. Nie mogłem wrócić – a potem nie chciałem. O koncercie Niemena w Amfiteatrze paryskich Hal dowiedziałem się w ostatniej chwili. O kupnie biletu nie było mowy. Pół godziny przed koncertem, tłumy. Szybko napisałem na skrawku papieru – "Czy chcesz zobaczyć Aleksandra po latach niewidzenia?". Po chwili przyszedł. Padliśmy sobie w ramiona. Wprowadził mnie do prawie już pełnej sali i posadził na dobrym miejscu. Po koncercie – długie rodaków rozmowy. Na drugi dzień zabrałem go z Instytutu Polskiego, gdzie nocował na ulicę Riquet, gdzie wtedy mieszkałem. Maria moja żona - Japonka - przygotowała dużo różnych jarzyn smażonych w oleju, które jadł z widoczną przyjemnością popijając wywarem z jarzyn. Tym razem dał mi pięć laserowych płyt. Płytę Terra Deflorata wraz z dedykacją – "Drogiemu Aleksandrowi na pamiątkę spotkania w stolicy stolic Paryżu - Czesław Niemen - 7 maj 1992".

Ostatni raz widziałem go w 2001 roku. Dziewiętnastego października miało być spotkanie z publicznością w Instytucie Polskim. Przyjechali późno w nocy, spotkania nie było. Uściskaliśmy się serdecznie dopiero na drugi dzień w Kościele polskim, gdzie odbył się koncert-spotkanie. Nie wyglądał na zmęczonego, – ale dużo nie śpiewał. Czytał i omawiał poezje Norwida. Nareszcie usłyszałem śpiewaną przez niego Pieśń od ziemi naszej do tekstu Norwida. O napisanie muzyki do tego wiersza, w którym Norwid rozprawia się w sposób arcydoskonały z sąsiadami wschodu, zachodu, południa i północy – prosiłem go od lat.
Pojechałem na śniadanie do Instytutu Polskiego. Był w dobrej formie. Wiesz – powiedział – nie chce mi się już śpiewać, naśpiewałem się dosyć. Teraz chcę się skupić na komponowaniu i malować…, à propos malarstwa – chciałbym zrobić wystawę moich obrazów w Paryżu – tylko gdzie? W Polklubie czy w Instytucie? – Ucieszony powiedziałem – myślę, że lepiej tu w Instytucie. Zobaczymy – powiedział i dorzucił – życie jest jak piłka, która rzucona w niebo zatacza kręgi, a spadając wbija się w ziemię – na zawsze. No cóż – trzeba nam jechać, ale najpierw chciałbym abyś poprowadził nas do Inwalidów i Olimpii. Po przekroczeniu bramy od strony Placu Inwalidów filmował hotel-muzeum nową kamerą, a wracając podał mi ją i usiadł na armacie. Pofilmuj mnie trochę. Filmowałem. Pojechaliśmy szybko do Olimpii. Półuśmiechnięty stał na chodniku przed oświetlonym neonami budynkiem, w którym kiedyś śpiewał. Filmowałem i nie wiem, co z tego wyszło. Nie chciał nic jeść. Wyprowadziłem ich samochód na autostradę Paryż-Bruksela. Trzymaj się i do zobaczenia. Wzruszony wodziłem wzrokiem oddalające się auto nie wiedząc, że to było nasze ostatnie spotkanie.

Jesienią 2002 roku wysłał mi płyty – Osiem błogosławieństw, Sen o Warszawie i Spod chmury kapelusza z dedykacją, której tekst zabrzmiał jak pożegnanie – "Aleksandrowi Cząstkiewiczowi pamiętając o wszystkim co nas łączyło i łączy! Z przyjaźnią – Czesław Niemen 2002 Warszawa".
Dwa albo trzy razy dzwoniłem do Warszawy. Odpowiadał mi zawsze ten sam spokojny pogodny głos. U mnie wszystko w porządku. Jak nie komponuję to maluję...

Nie wiedziałem nic o jego chorobie, o jego cierpieniu, troskach. On wiedział – ja nie - i tak jest lepiej. Już świta. Butelka whisky pokazuje dno. Nowy rok chłodno zagląda do salonu, w którym piszę... goniony wspomnieniem. I wiem teraz tylko jedno – Niemen patrzy i nas widzi.
Patrzy na nas z nieruchomego nieba i śpiewając aniołom świeci gwiazdą.


Nowy Rok 2005                                                  Aleksander Cząstkiewicz

P.S.
O Niemenie przez całe lata pisano dużo. O jego głosie, aranżacjach, kompozycjach i karierze.
Ja dzielę się tylko garstką osobistych wspomnień pokazując go inaczej i nie zacierając śladów.
 


Wspomnienie o Niemenie - Aleksandra Cząstkiewicza

nadesłała z Paryża nasza redakcyjna koleżanka Magdalena Pignard-Bykowska,
której bardzo dziękujemy, ponieważ treść jego jest ponad czasowa.
17.01.2014 minęła już dziesiąta rocznica jego śmierci.
Mamy również nadzieję, że autor wspomnienia przyśle nam kilka pamiątkowych fotografii.

NIEMEN W ITALII

 
 
 
 
 

01.02.1969r. (z dworca Warszawa-Gdańska pociągiem relacji Moskwa-Wiedeń) Czesław Niemen i Akwarele  wyjeżdżają na podbój Włoch.  Z kronikarskiego obowiązku przypominam skład zespołu: Tomasz Butowtt-dr;  Tadeusz Gogosz-bg; Tomasz Jaśkiewicz-g;  Zbigniew Sztyc-ts;  Marian Zimiński –org.

W dniach 14-16.02 dokonują próbnych nagrań dla wytwórni  Compagna Generale del Disco w Bolonii. Jest to data znamienna – Niemen kończył 30 lat. Był w Polsce niekwestionowanym idolem z imponującym dorobkiem fonograficznym (600.000 sprzedanych płyt w tym złota). Jego piosenkę „Czy mnie jeszcze pamiętasz” śpiewała i nagrała na płytę ikona światowego kina Marlena Dietrich (LP. Die neue Marlene - „Mutter hast du mir vergeben”). Dyrektor CGD długo się nie zastanawia, podpisuje z artystą  3-letni kontrakt.  
Dziwny jest ten świat („Io senza lei”) oraz Pamiętam ten dzień ( „Sorridi bambino”) nie  zdobył uznania wytwórni, która zrezygnowała z zespołu Akwarele, dokonała korekty repertuaru  oraz bodaj najważniejsze - zatrudniła orkiestrę Franco Monaldiego.  Niemen zagrał na organach Hammonda, Tomasz Jaśkiewicz na gitarze i 25.03.1969 roku ukazał się pierwszy singel Niemena z piosenką „Io senza lei” oraz „Arcobaleno” - włoska wersja coveru „Over the Rainbow”.
W tym momencie nie mogę sobie odmówić osobistych wspomnień. Włoskie płyty katalogowe oraz „demo” otrzymywałem od Czesława. Było to dla mnie szczególnie cenne. Po pierwsze dlatego, że otrzymywałem je od swego idola.  Po drugie omijał mnie problem zdobywania zachodnich płyt.
W czasach PRL-u wiązało się to z ekwilibrystycznymi umizgami do stewardes, marynarzy, sportowców, słowem do każdego, kto wyjeżdżał  za  żelazną kurtynę (i co ważne wracał ale tu nie było żadnej gwarancji). Pierwsze przesłuchanie płyty odbyło się u Czesława  na adapterze, który po latach stał się moją własnością. Wrażenia były niesamowite. Poziom nagrania, dynamika  oraz głos mojego idola był ( i do tej pory jest)  r e w e l a c y j n y. Dariusz Michalski zastanawiał się w którym z włoskich kościołów dokonano nagrania. Tajemnica okazała się bajecznie prosta - był nią profesjonalny i prawdziwy inżynier dźwięku. Tylko tyle i aż tyle.
Podobnie jak w Polsce  również we Włoszech Niemenowi towarzyszyły kontrowersje. Włoska Komisja Radiowa nie dopuściła piosenki „Io senza lei” do rozpowszechniania, motywując to tym, że nagranie jest „molto desperato”. Pomimo tego, że utwór  nie zaistniał na żadnej radiowej play-liście,  singel został sprzedany w 50.000 egzemplarzy.
„ Io senza lei” wzięło udział w festiwalu 30 tys. szaf grających na terenie Włoch (Fesivalbar’69).  Znalazło się także na zbiorczym longplayu  „Sull onda del successo” (LP.CGD FGS 5055) wydanym w dwóch wersjach-tradycyjny winyl oraz jako, tu ciekawostka, winyl zapakowany w plastikową poduszkę do nadmuchiwania.  Wszelkimi środkami dbano o zapewnienie „publicity”.
Ta międzynarodowa składanka największych gwiazd piosenki włoskiej ,francuskiej i polskiej cieszyła się dużym powodzeniem.
Wytwórnia CGD prowadziła intensywną kampanię reklamową. Płyty demo oraz nagrania Niemena rozsyłała do liczących się disc jockeyów i rozgłośni radiowych. Jedno z nich „Przyjdź w taką noc” zaistniało w Radiu Luksemburg u Alana Freemana ( CD  Niemen „Czas jak rzeka” – Pomaton)
Nagrania artysty prezentowała także na Targach MIDEM (Marché International du Disque et de I’Edition Musicale) w Cannes, gdzie przyjeżdżali wpływowi potentaci muzyczni z całego świata. To wszystko miało na celu popularyzowanie naszego wykonawcy na arenie międzynarodowej.
W tym czasie Niemen  pracował nad włoskim repertuarem, występował  w  modnych klubach muzycznych Mediolanu, Turynu, Bolonii, Rzymu ( Stork, Piper, Sporting, Titan), znanych dyskotekach: Coro Nadoro, Altro Mondo w Rimini (Riwiera Adriatycka) oraz miejscowościach wypoczynkowych m.in. Cortina d’ Ampezzo.  Klub Bat Caverna w Riccione reklamował Niemena  jako „Prestigiose Notissimo Cantante Polacco”.
Nieodparcie nasuwa się pytanie jak Włosi uprawiający konwencjonalny rodzaj piosenki postrzegali muzyczne propozycje Niemena? A były to m.in. soulowe covery, włoskie i polskie przeboje („Lisa dagli, occhi blu”, „Płonąca stodoła” aż po monumentalny i  psyhodeliczny  „Bema pamięci żałobny rapsod”).
Najlepiej odzwierciedla to artykuł w popularnym tygodniku „Radio Corriere TV” , który ukazał się po występach artysty w rzymskim Titan Clubie  -  „...jakim cudem Polacy tak bardzo wyprzedzili nas w dziedzinie ambitnych poszukiwań stylistycznych i repertuarowych w muzyce młodego pokolenia”.
21.11.1969 roku ukazuje się drugi singel Niemena „Una luce mai accesa”, „24 ore spese bene con amore”- włoska wersja przeboju Blood, Sweat and Tears  „Spinning Whell”( SP. CGD N 9746 oraz LP CGD FGS 5060 Benvenuto’70).
Jednocześnie trwają przygotowania do jubileuszowego XX Festiwalu San Remo 1970. CGD wystawiła kandydaturę Niemena, który  opracował i nagrał  trzy piosenki („Firmamento”, „Re di cuori” i „La prima cosa bella”). Tę ostatnią zakwalifikowano do prezentacji festiwalowej oraz wydano na ponad 20 płytach na całym świecie od Meksyku po Australię i Japonię (LP. CBS, EPIC, Columbia - SAN REMO 70).
Czesław był jednym z faworytów i w tym czasie jego osobisty menedżer  Francesco lo Bianco nie podpisuje żadnych kontraktów na występy – słusznie uważając, że po festiwalu „cena” Niemena wzrośnie. Okazało się to niefortunne. Na skutek protestu tureckiego piosenkarza, który (z powodów artystycznych) nie został dopuszczony do festiwalu, Włoskie Związki  Zawodowe Muzyków (I sindicati de i cantanti Italiani) odwołały z imprezy Polaka. Spotkało się to z oburzeniem włoskiej prasy postępowej (Niemen był kandydatem włoskiej wytwórni).  Ta kuriozalna decyzja  pozbawiła Niemena nie tylko szansy na podbój  włoskiego rynku muzycznego ale także  egzystencji.  Media oraz właściciele klubów mieli nowych idoli.  I to, a nie solówki Zbigniewa Namysłowskiego było prawdziwą przyczyną powrotu Niemena do Polski.
Na pocieszenie dodam, że piosenka „La prima cosa bella” w wykonaniu kompozytora Nicola di Bari i grupy Richie e Poveri zajęła ex aequo  drugie miejsce. Obydwa wykonania w konwencji muzycznej zaproponowanej przez Niemena!
Po latach rozgoryczony  Niemen wspominał: „Włosi chcieli, bym śpiewał piosenki ich kompozytorów. Podstępnie zmusili mnie do nagrania Dziwny jest ten  świat z banalnym, nie na temat tekstem włoskim. I tak im nic to nie dało, bo była to piosenka zbyt dramatyczna, jak na ich uszy. Media preferowały u piosenkarzy śliczne bel canta. Z ulgą rozstałem się z tamtą sceną. Jeszcze tylko zaliczyłem słynny objazdowy festiwal Cantagiro.”  
Firma CGD pomimo porażki, jej kandydat nie wystąpił na najważniejszej scenie włoskiej piosenki, nie rezygnuje. Wydaje trzeci singel Niemena  „Oggi  forse no”, „Domani” (SP CGD N 9781) oraz dwa soulowe cowery:  „The Best Man Cried” i „She Is Looking Good”(LP CBS Italiana S 64 073 „Le sette stelle dei complessi” ) z rewelacyjnym nowym  zespołem akompaniującym: Czesław „Mały” Bartkowski -dr; Tomasz Jaśkiewicz-g; Zbigniew Namysłowski-as,org;  Zbigniew Sztyc –ts; Janusz Zieliński-bg.
W dniach 24.06-14.07.1970r Niemen bierze udział w festiwalu Cantagiro del Estate śpiewając piosenkę „Oggi  forse no” (także LP. CGD FGS 5072 „Cantagiro’70”).
Los zdarzył, że uczestniczką festiwalu jest  piękna włoszka Farida, która została życiową partnerką Niemena. Szczęście nie trwało długo.  Życie wymusiło rozstanie z dramatycznym podtekstem, lecz uczucie i kontakty pozostały ciągle żywe.  Dariusz Michalski opowiadał mi, że podczas Festiwalu San Remo Liberta (marzec 1990), który  powstał z inicjatywy premiera Cossigi i był gestem Włochów wobec młodych demokracji wschodnich,  Niemen zniknął z polskiej ekipy (Cz. Niemen, M. Rodowicz i Lombard) na dwa dni. Wszyscy zastanawiali się gdzie przebywał.  
Po latach zapytałem o to Faridę, która z promieniującym uśmiechem odpowiedziała: „ze mną”.
Kontakty artystyczne zaowocowały występem Faridy na Festiwalu Sopockim w 1970 roku - Nagroda  Dziennikarzy,  wspólnymi , niezwykle udanymi koncertami „Niemen przedstawia Faridę” oraz  piosenką  „La Musica Magica”, o którą bezsensowny i kuriozalny  spór toczy p. M. Niemen, która nie przyjmuje do wiadomości istniejącego stanu rzeczy, że jest to utwór łączny czyli wspólny lub jak kto woli  współautorski.
Farida (wł. Concetta Gangi) jest autorką  pięknego poetyckiego tekstu a jakby tego było mało, piosenkę zarejestrowała  w SIAE (Societá Italiana degli Autori ed Editori) - włoski odpowiednik polskiego ZAIKS-u.  
Ciekawostką jest fakt, że spadkobierczynie Niemena nie zgłosiły  utworu  do ZAIKS-u.  
Co dał okres włoski Niemenowi artyście? – przede wszystkim kontrakt z firmą CBS international ale to już zupełnie inna historia i przede wszystkim muzyka.

PS. „Kampania Włoska” Niemena nie doszłaby do skutku gdyby nie Antonio „Cicci” Foresti – szef Agencji Jazzowej z Bolonii. Słowa uznania należą się także Mariannie Furman z nieistniejącej już Polskiej Agencji Artystycznej PAGART. Jednak największą rolę odegrał konfident SB – Roman Waschko (TW „Adam”), który był spiritus movens całego przedsięwzięcia. Chwała mu, ale tylko za to co uczynił dla Niemena.

Tadeusz Skliński



NIEMENOWI / PRO MEMORIA

 

Berlin, 16.02.2013
Wspominając Niemena, przy okazji jego urodzin, obracam w palcach srebrny pieniądz, jaki wydała Mennica Polska w 2009. Pamiętajmy o Niemenie... choć czas jak rzeka, unosi w przeszłość tamte dni.

MS


Bogusław Graliński
( Poeta i były perkusista Kwintetu Muzycznego „BRUNATNI”, członek Polskiego Towarzystwa Artystów, Autorów, Animatorów Kultury PTAAAK w Poznaniu, chcąc oddać hołd Wielkiemu Artyście – Juliuszowi Czesławowi NIEMENOWI – WYDRZYCKIEMU               z okazji 74. rocznicy Jego urodzin (16.02.1939r.) – dedykuje wiersz swojego autorstwa                pt. „PRO MEMORIA”.


 PRO MEMORIA

Lat siedemdziesiąt i jeszcze trochę
Mija dziś właśnie, jak Twoja Gwiazda
Zaczęła świecić blaskiem nieśmiałym
Choć z roku na rok – blask ten narastał.
 
Przychodząc na świat – nie przypuszczałeś
Że będziesz kiedyś Wielkim Człowiekiem
A Twe nazwisko- Czesław Wydrzycki
Uhonoruje kochaną rzekę…
 
Niemen jest piękny – oddaje wszystko
Co z Twoim losem było związane
Głębia zaś uczuć drzemiących w Tobie
Jest tu dowodem, że posiadane –
 
Wyższe wartości, jako rzecz świętą
Przekazywałeś przez lata całe
W swojej twórczości, nie tylko w kraju
Co przez Opatrzność, było Ci dane.
 
Twoich dokonań, nie sposób zliczyć
Spościzna, którą pozostawiłeś
Jest już własnością Świata Kultury
Chociaż człowiekiem – wręcz skromnym byłeś.
 
Skąd tyle ciepła brało się w Tobie
I życzliwości dla społeczeństwa ?
Które nie zawsze Cię rozumiało
O fakcie tymże – trzeba pamiętać …
 
Byłeś poetą, kompozytorem
Niezłym grafikiem i wokalistą
Instrument, który miałeś przed sobą
W sprawnych Twych dłoniach – oddawał wszystko.
 
Twój repertuar – był przebogaty
Tworzyłeś klimat wręcz cieplarniany
Zaś więź duchowa, artyzm przekazu
To ewenement – niepowtarzalny.
 
Rzesza Twych fanów z niecierpliwością
Oczekiwała kolejnych wzruszeń
I ja tam byłem – pełen podziwu
Dla Twego kunsztu, co wyznać muszę.
 
Twa popularność w minionych latach
Nic nie straciła na swoim blasku
Po dzień dzisiejszy, głośno o Tobie
Przy historycznym tego poklasku.
 
Gdybyś mógł tylko zmienić świat cały
Który tak dziwnym, był w Twoich oczach
Dopiąłbyś tego - co nierealne
Trwało lat tyle w przeszłych epokach…
 
Rzuciłeś hasło – raczej stwierdzenie
W sposób dobłębny – ba, prawie krzykiem
To ewenement, bez precedensu
I takim właśnie byłeś człowiekiem !
 
Odmiennym stylem swojej muzyki
Sprawiałeś problem ówczesnej władzy
Która wiedziała – żeś niepokorny
Ale Ty miałeś swoje zasady …
 
Nie zawsze ziarno trafiało w glebę
Recenzje także różnakie były
Nieraz mass media Cię „dołowały”
Niektóre kręgi – sensacją żyły …
 
Twego artyzmu – nie doceniano
W sposób właściwy i zasłużony
Nawet styl bycia, no i ubioru
Były przyczyną pewnej obmowy.
 
Czesławie Drogi – chwała Ci za to
Żeś popchnął Sztukę na inne tory
I żeś potrafił całym swym życiem
Spojrzeć na Muzę w duchu odnowy.
 
Jedno jest pewne – po tylu latach
Że drugi Niemen się nie narodził
Chociaż niejeden, miałby ochotę
Po Twojej ścieżce – ze skutkiem chodzić …
 
Dawałeś z siebie, to co najlepsze
W rolę Syzyfa często wchodziłeś
A, że muzyka świat może zmieniać
Niejednokrotnie udowodniłeś !
 
Przez długie lata walczyłeś dzielnie
O swoją godność i artystyczną
Znosząc przykrości, niezrozumienie
I propagandę – tą nieetyczną.
 
Byłeś człowiekiem – ponadczasowym
Miałeś styl własny- niepowtarzalny
Twój repertuar – zróżnicowany
Na pewno nigdy nie był banalny.
 
Wolałeś w kraju się uzewnętrzniać
Chociąż świat wcale nie był Ci obcy
Czułeś potrzebę jednoczyć ludzi
Pięknym swym głosem- byłeś w tym dobry !
 
Twój pierwszy przebój – to Malaguena
Choć Ave Maria, też cudnie brzmiała
Blues, rock and rolla i bossa novę
Niejednokrotnie sala słuchała.
 
Podziw więc budzi – skąd tyle kunsztu
Drzemało w Tobie, przez lat czterdzieści ?
Nie jestem w stanie Twojej biografii
Nawet w stu zwrotkach, tutaj zamieścić !
 
Ludzi życzliwych miałeś bez liku
Jednym z nich Prezes znanego PTAAAK –a
Był managerem Twoim ostatnim
Bo to osoba  - K. Wodniczaka.
 
Strażnik Pamięci i Twój Przyjaciel
Rozumieliście się doskonale
A więź duchowa i zbieżność faktów
Złączyła Wasze losy na trwałe.
 
Twój to horoskop korespondował
Z Jego nazwiskiem- sam to przyznałeś
Jeszcze za życia i już po śmierci
W Krzysztofie zawsze oparcie miałeś.
 
Artysto Drogi – brakuje Ciebie
Na tym nie zawsze wdzięcznym padole
Byłeś Legendą i tak zostanie
Staję przed Tobą ze schylonym czołem.
 
Dałeś ludzkości do zrozumienia
Ze świat nie zawsze jest tworem z bajki
Ty Czesław Niemen i vel Wydrzycki
W tym co czyniłeś – byłeś uparty…
 
Życie przeżyłeś w tak godny sposób
Chociaż odszedłeś nieco za wcześnie
Pamięć o Tobie i Twym dorobku
Trwać będzie w kraju, na globie wiecznie !
 
Jesteśmy z Tobą – choć symbolicznie
Kochany byłeś i jesteś nadal
Profesjonalizm Twojej twórczości
Muzyce wieku (XX), sens inny nadał !    
 

 

NIEMEN NON STOP * Słupsk * 4 - 6 X 2012

 

Zamiast materiału promocyjnego festiwalu list otwarty Wojtka Kordy.

"Szanowni Państwo

Zaprosiliście Wojtka Kordę do Jury Festiwalowego żeby podnieść rangę festiwalu, którego patronem jest mój nieżyjący przyjaciel Czesław Niemen. Tworzyliśmy - aktywni ludzie kultury tego okresu - kulturę Polskiej Piosenki i Historię Polskiego Przemysłu Rozrywkowego.

Dzięki czemu dziś możecie na bazie Naszej Legendy tworzyć takie festiwale dbając o wypełnienie Misji Pielęgnowania Kultury! Czesiu Niemen, Ja, moja śp. żona Ada Rusowicz, Seweryn Krajewski, Krzysiek Krawczyk, Poznakowski, Tadeusz Woźniak i wielu innych budowaliśmy Polskę lat rozkwitu piosenki estradowej i rozrywkowej.

Drodzy Państwo, karygodne jest i niedopuszczalne zachowanie, którego się dopuściliście wobec mojej osoby! Ulegając szantażowi mojej córki Ani Rusowicz, zaczynającej i niedoświadczonej jeszcze wykonawczyni estradowej obraziliście nie tylko mnie osobiście, ale każdą wymienioną prze mnie osobę! Ania Rusowicz jest Moja córką, jak Ja upartą i dążącą do celu lecz buduje swoją karierę na Naszej Historii i Naszej Pracy!

Niezrozumiałe jest i oburzające dopuszczenie przez Was do sytuacji, gdzie foch młodej artystki jest powodem zerwania umowy z zasłużonym dla Polski wykonawcą!!! Do Ani nie mam pretensji to moja córka ale WY organizatorzy i animatorzy kultury pomyliliście się z wartościami i priorytetami!!

Dlatego wszelkimi dostępnymi środkami medialnymi i administracyjnymi poinformuje o tej sytuacji broniąc własnej historii i szacunku dla pamięci narodowej!! Zdaje się ze nikt z Was nie ma pojęcia o konsekwencjach takiego zachowania!

Mam nadzieję, że mój list skłoni Was i nie tylko Was do refleksji a innych do odpowiedniej reakcji i działania!!! Działania, ku otoczeniu odpowiednią ochroną Naszego Dorobku Artystycznego będącego Naszą Wspólną Historią

Wciąż na scenie...

Wojciech Korda"

 

Niebiesko-Czarni i...  przeboje z...

Reakcja p. M. Niemen - Wydrzyckiej w postaci wstrzymania dystrybucji i wycofania z obiegu wydanego przez Polskie Nagrania kompaktu „40 przebojów. Niebiesko – Czarni” (PNCD 1447), skłania do bliższego zapoznania się z „Ustawą o prawie autorskim i prawach pokrewnych” (stan na dzień 01.01.2001 r.), a ściślej z Art.85 rozdziału „Prawa do artystycznych wykonań”.

Bliższa analiza tego rozdziału wyjaśnia (choć nie zupełnie) postępowanie p. N. która spodziewała się, być może, lub spodziewa, wypłacenia jej „stosownego wynagrodzenia”, o czym wspomina  Art.86 pkt 1/3 Ustawy.

           Pojawia się pytanie, czy postępowanie p. M.N.W ma podłoże finansowe (domaganie się „stosownego wynagrodzenia”), czy też chodzi jej o coś innego (?)… Wyjaśnienie tego dylematu – to pierwsze zadanie radcy prawnego Polskich Nagrań.

           Cała sprawa jest zagmatwana, wymaga  rozpatrzenia kilku wątków i podjęcia stanowczych działań, grozi bowiem okradzeniem kilkunastu osób, których utwory znalazły się na w/w płycie.

           1. Kompakt PNCD 1447 zawiera wyłącznie przeboje zespołu Niebiesko-Czarni, którego Niemen był wprawdzie wyróżniającym się, ale tylko jednym z wokalistów (obok Kordy, Klenczona, Ady Rusowicz i In.)który śpiewał teksty Jacka Grania (to był mój pseudonim) do skomponowanej przez siebie muzyki.  Aranżacja i oprawa muzyczna należały do zespołu.

           2. W przypadku kompaktu PNCD 1447, Polskie Nagrania Korzystały z własnych nagrań zespołu N-C, dokonanych w latach 60. za zgodą Niemena (jako autora muzyki) i moją (jako autora tekstów i kierownika zespołu). Było to (i są nadal ) wyłącznie utwory zgłoszone i zarejestrowane w kartotekach Stowarzyszenia ZAiKS  jako utwory łączne, wspólne i nierozdzielne, sygnowane przez obu autorów: przeze mnie i przez Niemena. Pani N. nie skontaktowała się ze mną jako współtwórcą piosenek jej męża i nie uzyskała mojej zgody na wstrzymanie dystrybucji. Przeciwnie. Działała i działa na moją szkodę. Pozbawia mnie tym samym prawa do należnych mi tantiem, lub wynagrodzenia z tytułu Art. 85, co stanowi niebagatelne źródło mojego utrzymania, a mówiąc wprost- okrada mnie… Zresztą nie tylko mnie, ale także kilkunastu autorów muzyki i tekstów utrwalonych na płycie PNCD 1447.

           Kończąc moje krótkie oświadczenie, apeluję do Polskich Nagrań o niezwłoczne podjęcie stanowczych i skutecznych działań mających na celu ponowne skierowanie płyty PNCD 1447 do dystrybucji.   

           Z wyrazami szacunku, poważania i sympatii. Franciszek Walicki.

-----------------------------------

Art.85 (fragment punktu 2):   Artystycznymi wykonaniami, w rozumieniu ust.1, są w szczególności: działania… wokalistów…oraz innych osób w sposób twórczy przyczyniających się do powstania wykonania.


Wiedeń - znowu zdobyty!

Nowa  Polonijna Agencja Artystyczna VIP  i jej szefowa Ewa Paprotna postanowiła zainaugurować działalność koncertem dedykowanym Czesławowi Niemenowi Wydrzyckiemu. Dzięki Romanowi Szmeterlingowi ,bratu Anny Jantar, mieszkającemu od ponad 30. lat w Wiedniu, postanowili odnaleźć Krzysztofa Wodniczaka, ostatniego menedżera Zmarłego Artysty, prosząc o zaproponowanie odpowiednich wykonawców. To Wodniczak wybrał takich, a nie innych sprawdzonych muzyków na wielu koncertach i tematycznych imprezach i... udało się!

Klub Utopia w Wiedniu

Koncert dla około 200 osób, z udziałem konsula Tadeusza Oliwińskiego, bardzo serdecznie powitanego przez Ewę Paprotną szefową Agencji VIP. Okazało się także wokalistkę śpiewającą ciepło " To ty mój anioł" (kompozycja Jarosława Kukulskiego). Zaprosiła ona na estradę Romualda Juliusza Wydrzyckiego i Krzysztofa , którzy od tego momentu stali się gospodarzami. Ten duet wniósł wiele ożywienia przedstawiając mniej znane fakty biografii Niemena-Wydrzyckiego. Potem na scenie pojawił się Romuald Andrzejewski, znany multiinstrumentalista, grający muzykę improwizowaną inspirowaną kompozycjami z okresu el muzyki. Podwójne instrumenty klawiszowe wybrzmiały w pełni, a muzyk zadbał o wyrazistość i wypełnienie przestrzeni ,podobnie jak robił to dawniej Czesław.
Kolejnym wykonawcą był  Jarosław Królikowski na przyciemnionym wejściu zaśpiewał a capella wokalizę dedykowaną Czesławowi Niemenowi Wydrzyckiemu. Następnie zaśpiewał utwór wykonywany w Szczecinie na Festiwalu Młodych Talentów z filmu "Czarny Orfeusz". Śpiewał także „Wspomnienie”, „Sukces” i „Włóczęgę”.  
                               
Rodzynkiem
W polskim ansamblu była wokalistka Natalia Janowska. Wykonała dwa utwory: „Obok nas” i „Zabawę w Ciuciubabkę”. Wodniczak i Wydrzycki zapowiadając Grzegorza Kupczyka i muzyków z GRUPY CETI. wspomnieli o nagraniu płyty Czarna Róża i udziału w nim Czesława Niemena Wydrzyckiego. Kupczyk śpiewał  „Pamiętam ten dzień”, „Ptaszek”,”Com uczynił” oraz swoją standarową kompozycję „Dorosłe Dzieci” Po przerwie zaproszono Natalię Janowską, która wykonała „Domek bez adresu” i „Płonącą stodołę”. Po czym zagrał instrumentalny mix w wykonaniu R. Andrzejewskiego, gitarzysty Janusza Musielaka i J. Królikowskiego. Zespół przedstawił kilka  utworów: „Fantasmagorię”, „Pod Papugami”,” Dziwny jest ten świat”, „Sen o Warszawie”.

Kibice Legii
Obecni w klubie śpiewali najgłośniej dając wyraz, że to ich hymn i nikt im tego nie odbierze! Na finał. weszli na estradę wokaliści i muzycy i po jednej zwrotce zaśpiewali symbolicznie „Jednego serca”. To utwór kończący koncert.

Były bisy
I chóralne śpiewy. Po koncercie spotkanie z organizatorami, przedstawicielami mediów polonijnych, sympatykami .Rozmowy i wspomnienia potwierdziły, że czas upłynął, ale nie przemija. Jest zawsze wiele wspólnych wrażeń, niezapomnianych koncertów, płyt i imprez, które łączą pokolenia. Można nieskromnie podsumować - Wiedeń znowu zdobyty!





FARIDA
Recenzja koncertu, który odbył się w Poznaniu 29.01.2012

Niezwykły koncert

Jedni wyczekiwali w napięciu wietrząc sensację, drudzy czekali na ulubione przeboje, ale byli i tacy, którzy liczyli na wpadkę Artystki-skandalistki, o której ostatnio głośniej bywało w prasie niż na scenie. Jednak pierwsze akordy w wypełnionej Auli Uniwersytetu Medycznej rozwiały wątpliwości. Zagrało muzycznie, lirycznie, po prostu, z klasą!

Piotr Kałużny - fortepian i Magda Plorer - wiolonczela tworząc akompaniament partii instrumentalnych (podporządkowane intonacyjnie i rytmicznie) partii głosowej Faridy, polegającej na ozdabianiu melodii wokalnej za pomocą duetu instrumentalistów.

Wszyscy oczekiwaliśmy na akcent niemenowski. Oczywiście, na zakończenie koncertu. Była kompozycja Niemena. "Dziwny jest ten świat" Farida zaśpiewała po swojemu i po włosku, jako "In solate Lei".W interpretacji Faridy ten utwór wybrzmiał o dłuższej wartości rytmicznej, metrycznego ugrupowania dźwięków, nieznacznego wydłużenia dźwięku. W zależności od położenia w obrębie taktu wyróżnia się nadto akcent muzyczny regularnie przypadający zawsze na określone części taktu (pierwszą i trzecią ćwierćnutę w metrum).Często stosowanym sposobem uzyskiwania jest dodanie do dźwięku akcentowanego figury ozdobnikowej. Akcydencje, znaki chromatyczne powodujące w obrębie jednego głosu i jednego taktu zmianę chromatyczną notowanego dźwięku. Farida brawurowo w tym utworze zastosowała akoladę, czyli pionową linię lub klamrę łączącą wszystkie położone nad sobą pięciolinie. Po tak znakomitym, acz wyczerpującym wykonaniu "Dziwnego świata" po włosku i wzruszeniu Faridy nie sposób było, nie wypadało wręcz prosić Faridę do wykonania bisu. Czuło się, że musiało tak zostać i koniec.

Zaśpiewany przez Faridę utwór "Adagio" charakteryzuje się wolniejszym tempem niż np. andante. Śpiewa  dowolnie, według upodobania i stosowania dowolnego tempa wprowadzenia improwizowanej kadencji solowej w formie  określonej (candeza ad libitum).Zaśpiewała także "Le mie radici","Pensami stasera","Verdaai,verdai","Io per lui","Eccoci qua","Non andante via".Przejmująca interpretacja Faridy odzwierciedla konkretne jednostkowe afekty(emocje) przez odpowiedni dobór elementów muzycznych (rytmu, tempa, harmonii).Cała ta jej muzyczna estetyka to typowe affetti w celu podkreślenia emocjonalnego wyrazu kompozycji.

Niekiedy bywa też forma ABA - trzyczęściowa, nieskrępowana. Swoboda do taktu oznaczającego powrót do tempa pierwotnego, które uległo chwilowej zmianie, ale zawsze zastosowuje accentato (akcentu z naciskiem).

Muzyka jaką preferuje Farida to kompozycyjne skale pantetoniczne i wykorzystywanie tonów harmonicznych ( alikwotów), pentatonizmów, łuków jednostronnych. Pewną monotonię melodyki rekompensuje zróżnicowana rytmika oraz ogromne poczucie harmonii. Melodyka jest wyraźnie podporządkowana zasadom współbrzmień i rytmice. Artystka wykonuje wielorakie kombinacje podziału i zestawień wartości rytmicznych. Raz śpiewa z łatwością, biegle, przyjemnie i miło, innym razem burzliwie i z niepokojem, ale zawsze jako element pierwszoplanowy wykazuje przewagę wartości interpretacyjnych nad melodycznymi i rytmicznymi.

Do tego Jej taniec z niewidocznym partnerem - wiadomo z Którym - w powolnym tempie polegający na harmonicznym szeregowaniu póz i płynność i maestria wykonania to nic innego jak monodram muzyczny z jakim się po raz pierwszy zetknąłem. W czasie koncertu i potem długo wszystko grało i gra. Do zobaczenia więc znowu, za niedługo!

                                                                                        Krzysztof Wodniczak


ECHA ROZPRAWY O "MUSICA MAGICA"

FARIDA: "Po co jest ta wojna?" (zwracając się do żony Niemena powiedziała) "Niech ta kobieta weźmie sobie tę piosenkę, nie będę już jej śpiewała, ale niech zostawi pana Wodniczaka w spokoju!"

Z ziemi włoskiej do Polski

Z Rzymu do Poznania przyleciała włoska piosenkarka Farida. Nie spotkała się jednak  z jej zagorzałymi wielbicielami, a jedynie z Małgorzatą Niemen Wydrzycką – wdową po wielkim muzyku. Do spotkania doszło w Sądzie Okręgowym w Poznaniu.


Dwa lata temu Stowarzyszenie Muzyczne BRZMIENIA kierowane przez Krzysztofa Wodniczaka zorganizowało koncert „Na 70. urodziny Niemena”. W poznańskiej Auli UAM wystąpiła wówczas Farida, z którą Czesław Niemen nagrał piosenkę „Musica Magica” do słów tej włoskiej piosenkarki. Fakt ten nie przypadł do gustu wdowie po Niemenie.  Uznała bowiem, że organizator koncertu nie miał prawa, bez jej zgody, dopuścić do publicznego wykonania tego utworu i pozwała do Sądu Stowarzyszenie Muzyczne BRZMIENIA (zresztą założone przez samego Czesława Niemena). Od wielu miesięcy ostatnia żona Czesława Niemena Wydrzyckiego wraz z dwoma córkami Eleonorą i Natalią próbuje udowodnić, że to było pierwsze publiczne wykonanie tego utworu oraz że Farida nie ma żadnych praw do niego, a nawet że nie napisała tekstu piosenki.  Jak było naprawdę dowiedzielismy się z ust piosenkarki  Concetty Gangi.


Stanowisko pełnomocników Stowarzyszenia Muzycznego BRZMIENIA w sprawie z powództwa Pani Małgorzaty Niemen Wydrzyckiej:  

Jesteśmy bardzo zadowoleni z zeznań kluczowego dla sprawy świadka - Concetty Gangi FARIDY. Potwierdziła ona okoliczności, na których opieramy nasze żądanie oddalenia powództwa w całości. Potwierdziła, że napisała utwór wspólnie z Niemenem, był on skończony w momencie nagrywania go, czyli w 1990 roku, wykonywała go wielokrotnie przed śmiercią Niemena za Jego wiedzą i zgodą, wiedziała także, że Niemen go wykonywał bez niej - i nie miała nic przeciwko temu, a przede wszystkim potwierdziła , że został on jej podarowany przez Niemena. W związku z tym roszczenie Małgorzaty Niemen Wydrzyckiej jest bezpodstawne - nie zostały naruszone ani jej (jako jednego ze spadkobierców Niemena) prawa majątkowe (gdyż przeszły one na Faridę wraz z podarowaniem jej utworu Musica magica), ani osobiste (wykonanie utworu nie naruszało więzi autora z utworem - koncert w poznańskiej auli był na wysokim poziomie artystycznym, a Farida śpiewała na żywo, co wcześniej było kwestionowane przez powódkę).
                                                                                                                                                                                                adwokat Dobromiła Tenerowicz-Grądzka                                                                                                                                                                                                         
adwokat Pawel Gronek

Komentarze na różnych forach wyrażone przez internautów:

- Żeby Czesław Niemen (Wydrzycki) wiedział, co będzie wyprawiała Jego druga żonka Małgorzata – była modelka z Jego wszystkimi utworami pewnie zapisałby wszystkie prawa do swoich dzieł w testamencie choćby Schronisku dla psów. Takiej pazernej baby tylko można pożałować, że taka jest chytra (Leo).

- Kobieta znana z tego, iż była żoną artysty mści się po latach na dawnej miłości tegoż .Gdzie te spodziewane zyski? Włoszka powinna „olać” przyjazd tutaj, ale pięknie powiedziała. Teraz Niemenowi będzie miała piosenkę i zarobi na pewno te 50.000 zł (rick).

- Miał miejsce krótki bryfingowy mini recital Faridy w sądzie, a ja po stokroć przypominam:w demokratycznym i wolnym kraju jakim jest Polska zapraszający nie ma prawa ingerować w repertuar artysty, nawet... nie wypada. Tak wwięc pani wdowa niech pozwie Faridę, bedzie cyrk na całą Europę (pz)

- Spadkobierczynie doprowadziły do tego, że o Niemenie ostatnio pisze się tylko w kontekście licznych procesów. Nie rozumiem, jak można być tak zawziętym (Ewa).

- Skąd są pieniądze na tego typu „szopki”? Czy osoby, które odtworzyły ten utwór miały z tego jakieś korzyści majątkowe.? Nie…(Łukasz)

- Żeby takimi procesami skrzywdzić muzykę (River)

- Śledzę z uwaga te sprawę i nie rozumiem dlaczego wdowa po Niemenie walczy z człowiekiem, który promuje twórczość jej męża (był Jego przyjacielem i menedżerem).Nie rozumiem dlaczego pozwała go jako organizatora koncertu, skoro to Farada dobierała repertuar i jeśli wdowa po artyście uznała, że naruszone zostało prawo, to powinna pozwać Faridę. Bardzo mi się podoba postawa Faridy, a postawa wdowy po naszym wielkim artyście nie…(maw)

- Farada ośmieszyła Małgorzatę (IP)

- To smutne, że Niemenowa chce spieniężyć pamięć po Cz.Niemenie. Jak bardzo małym i pazernym trzeba być (krystian9).

- Pazerna chciwa i zazdrosna ta baba po Niemenie…Pewnie ssie biedak teraz w grobie przewraca – jak widzi jaki cyrk żonka urządza. Wstyd pani Niemen, wstyd na cały świat (magdalene76).

- Wstydzę się za Wydrzycką. Farada była kimś ważnym dla Niemena, więc miał prawo jej ofiarować piosenkę. Małgorzacie nic do tego, bo pojawiła się wiele lat póżniej. Ciekawe co by zrobiła, gdyby jej mąż miał np. dziecko z Faridą, też by go pozbawiła majątku? Ależ babsko! (Oleńka)

- Klasa zerowa jest bardzo cenna w przypadku zabytków. U ludzi, szczególnie spowitych wieloletnią żałobą, pożądana jest wyższa. (Carl-de-sac).

- Niezwykłą sytuacja, Sąd od kochanki chce potwierdzenia dowodów miłości na pismie (barziewiak66).

- Babska pazerność rozum odbiera (wypowiadasz).

Inne media

> > http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,10624122,Farida_do_zony_Niemena__Oddam_pani_te_piosenke.html

> > http://wielkopolska.naszemiasto.pl/artykul/galeria/1156973,farida-zeznawala-w-procesie-dotyczacym-utworu-czeslawa,id,t.html

> > http://www.polskieradio.pl/9/3/Artykul/477214,Farida-niech-ta-kobieta-wezmie-sobie-te-piosenke

> > http://www.polskatimes.pl/dodatki/rozmaitosci/471175,farida-zeznawala-w-sprawie-niemen-wodniczak-zdjecia,id,t.html

> > http://www.tvp.pl/poznan/informacja-i-publicystyka/teleskop/wideo/10112011-godz1830/5642340

> > http://tvp.info/panorama/wideo/10112011-1545/5515992


Dziwny jest ten ... Proces

Poznań, dnia 17 kwietnia 2011 r.

Z pamiętnika rockowego piernika

Moja wiedza o songu "Musica Magica" skomponowanego przez Czesława Niemena do tekstu Concetty Gangi- Faridy, razem wykonanym przez ten duet jest wystarczająco  duża, aby uznać ten song za ważny w twórczości Niemena.    Utwór powstał w końcu lat 80-tych (ok 1989 roku). Do słów Faridy Niemen skomponował muzykę i nagrał w domowym studio. Prezentował ten utwór na koncertach oraz w Polskim Radiu w programie pierwszym. I to jest WŁAŚCIWA, pierwotna wersja utworu, do której prawa mają spadkobiercy Niemena. A jest ich czworo, a nie jak stara się upublicznić pani Małgorzata, ostatnia żona Niemena, że tylko ona jest tą jedyną najważniejszą. Druga wersja tego utworu powstała, gdy do domowego studia Niemen zaprosił Faridę i ona dograła do wersji pierwotnej swoją partię wokalną. Są zatem dwie wersje tego samego utworu. Jedna z muzycznym wkładem samego Niemena, druga z muzycznym wkładem Niemena i Faridy. I tę drugą wersję utworu Niemen podarował Faridzie. Właśnie ta druga wersja utworu "Musica Magica" była prezentowana w Poznaniu podczas koncertu na 70.te Urodziny Czesława Niemena - Wydrzyckiego. I z tego powodu wzięły się nieoczekiwane problemy i spotkanie pozwanego czyli mnie jako przedstawiciela Stowarzyszenia Muzycznego "Brzmienia" i powódki Małgorzaty Niemen - Wydrzyckiej w Sądzie Okręgowym w Poznaniu.

          W ostatnim czasie natężona jest sądowa aktywność jednej ze spadkobierczyń dorobku Niemena. O co  może chodzić wdowie po tym Artyście uznanym za najwybitniejszego w XX wieku. Trudno zrozumieć i prześwietlić kobiecą naturę. Gdyby to dotyczyło tylko spuścizny twórczej Czesława Niemena - Wydrzyckiego to miałbym wyrobiony pogląd, bo znałem go dobrze, mieliśmy podobne gusty muzyczne, ceniliśmy też te same wartości, byliśmy przyjaciółmi. Teraz pani Małgorzata próbuje "dorobić mi gębę" tego, który nie respektuje jej zaleceń czy nawet postanowień. Wśród "niegodziwców" pojawia się tylko moje nazwisko, potem wymienia nazwy firm fonograficznych i wydawnictw książkowych. Ale
to temat na zupełnie inny felieton
                                                                                                               Krzysztof Wodniczak


*****************************

Poznań, dnia 24 marca 2011 r.

PROTOKÓŁ
... na rozprawie przy drzwiach otwartych rozpoznał sprawę z powództwa Małgorzaty Niemen-Wydrzyckiej przeciwko Stowarzyszenie Muzyczne Brzmienia o ochronę praw autorskich


Staje powódka i informacyjnie słuchana podaje:

Utwór został stworzony w naszym domu w roku 1990 lub 1991. Przed tym okresem Farida była w kontakcie telefonicznym z mężem. W sprawie skomponowania przez mojego męża muzyki do wierszy Faridy. Być może było to zaczątkiem większej pracy. Jeśli chodzi o Faride mąż skomponował muzykę tylko do wiersza La musica magica. Mąż był producentem tego nagrania. Teraz jak słyszę ujmuje się mężowi tego wkładu w to nagranie. Osoby, które chcą skorzystać z tego nagrania mówią, ze mają zgodę Faridy. Ja tego nie neguję, ale spory wkład w ten utwór był mojego męża.
Nic mi nie wiadomo aby między moim mężem a panią Concettą Gangi była umowa o przeniesienie praw autorskich przysługujących mojemu mężowi do tego utworu. Z tego co wiem właścicielami nagrań była Farida i mój mąż. To nagrane było niedokończone, oni jeszcze mieli nad tym pracować. Od strony muzycznej nie znam się na tym co miało być jeszcze dokończone, ale mój mąż znany jest z tego że wszystko zawsze cyzelował. Z tego co pamiętam w tamtym czasie mój mąż był zaangażowany w inne projekty i ten utwór, który nagrywał wspólnie z panią Faridą mam wrażenie że był na etapie wstępnego przygotowania i miał być jeszcze dalej dopracowywany.
Nie wiem kiedy pani Farida udostępniła Krzysztofowi Wodniczakowi fonogram utworu. Nic mi nie wiadomo na temat tego żeby Concetta Gangi miała zgodę moja lub mojego męża na wykonywanie tego utworu w sposób wyprodukowany przez męża.
Na pytanie pełnomocnika powódki:
Nie pamiętam czy mąż na Agrykoli odtwarzał nagrany w studio fonogram czy było to nagranie na żywo. Nic mi nie wiadomo aby maż miał wole upublicznienia tego fonogramu w takiej formie jak był wykonany. Tym, bardziej, ze to było nieprofesjonalne, bo to była kasetka magnetofonowa.
Na pytanie Przewodniczącej:
Fonogram profesjonalny mąż zapisywał na taśmach szpulowych, była wtedy lepsza jakość nagrania. Moim zdaniem fakt, ze sporny utwór był na taśmie matce w formie kasety magnetofonowej, a nie na taśmie szpulowej świadczy o tym czy utwór był skończony czy jeszcze nie.
Staje pozwany i informacyjnie słuchany podaje:
Pozwany składa do akt zgłoszenie do organizacji włoskiej SIAE utworu spornego przez panią Faride.
Farida na konferencji prasowej powiedziała, ze otrzymała pamiątkę od Czesława Niemena w formie taśmy szpulowej czyli wg mojej wiedzy nie było to w archiwum Czesława Niemena przy ul. Wieniawskiego. Wg mojej wiedzy był l egzemplarz taśmy szpulowej z już ukończonym nagraniem i jedyną właścicielką jest pani Farida. Nie wiem czy miedzy Czesławem Niemenem a Farida była pisemna umowa odnośnie podarowania tego utworu. Włoska instytucja ochrony praw autorskich wpisała ten utwór pod swoją ochronę, gdzie widnieje nazwisko Czesława Niemena i Concetty Gangi.
Nie pytałem o zgodę ani powódkę ani Czesława Niemena o zgodę na publikację tego utworu, bo Urząd Prasy, Publikacji i Widowisk nie istnieje od 1990r. Pytanie o zgodę to jest tak jakby mnie poproszono żebym ocenzurował program artystyczny koncertu. Powołuję się na artykuł 73 Konstytucji,

(……….)

Concetta Gangi mówiła, ze Czesław Niemen podarował jej utwór na początku lat 90- tych. Ja uważam, że nie musiałem pytać o zgodę pani Małgorzaty Niemen- Wydrzyckiej, bo otrzymałem zgodę od pani Faridy w liście, który złożyłem do akt.
Nie jestem użytkownikiem forów internetowych, bo się na tym nie znam. Nic na temat powódki w Internecie nie pisałem.
Na pytanie pełnomocnika powódki:
Zajmowałem się studiowaniem prawa autorskiego w związku z czym to co wiem o prawie autorskim na podstawie oświadczenia Faridy uznałem, ze nie muszę nikogo pytać o zgodę i nie
zamierzam pytać o zgodę.
/.
Pełnomocnik powódki kwestionuje wykonanie przez Czesława Niemena utworu Musica magica na Agrykoli w roku 1990.
Z tego co pamiętam mąż z panią Faridą pracowali nad tym utworem 2 dni. Ja nie byłam przy rozmowach mojego męża i pani Faridy odnośnie stopnia zaawansowania tego utworu, zajmowałam się bardziej strona domowa, gościłam panią Faridę. Co jest dziwne, bo przedstawia mnie się teraz jako osobę nienawidzącą Faridę, a jest to nieprawda, komunikowaliśmy się ze sobą.
Były 2 egzemplarze fonogramu, to była taśma magnetofonowa, jeden miał mój mąż, a drugi Faridą. Mój mąż wykonywał jeden raz ten utwór publicznie, to było na Agrykoli w Warszawie, to chyba było we wrześniu 1990r., a piosenka została nagrana na początku 1990r., w każdym razie była to zima. trudno mi powiedzieć szczegółowo czym się kierował mój maż decydując się na wykonanie tego utworu, być może chodziło o to, ze to był najświeższy utwór. Nie przypominam sobie żeby później mąż wykonywał ten utwór. Mąż miał zwyczaj tworzyć utwór w ten sposób, że rozbudowywał go, na koncertach puszczał sample do których dośpiewywał w trakcie koncertu. To się odbywało podczas koncertu. Można powiedzieć, ze mąż stosował zasadę dokładania poszczególnych elementów utworu, ale nie wiem jak dokładnie to wyglądało w przypadku tego utworu. Jak znam męża to na pewno utwór ten by jeszcze cyzelował długo. Wersja, która krąży na youtube jest wersją studyjną z fonogramu. Na obu fonogramach był identyczny zapis dźwiękowy.
Mąż nie zostawił testamentu, nie zlecał mi zajmowania się jego prawami autorskimi. Natomiast wielokrotnie byłam świadkiem jego rozterek i łez w oczach jak naruszano jego prawa autorskie, że ktoś bez jego wiedzy narusza jego prawa autorskie. Ja przez 6 lat przymykałam na to oczy, ale teraz postanowiłam skierować sprawę do Sądu.
Wiem, ze jest forum internetowe Niemen aerolit, na tej strome nie ma od kilku lat wpisu, który byłby na mój temat rozsądny, tylko jest napadanie. Mi trudno powiedzieć kto pisał posty na mój temat na tym forum bo tam są tylko nic- i, wiem, ze niektórzy podpisywali się z nazwiska. Uważam, ze naruszenie dóbr osobistych przez pozwanego polega na tym, ze nie zapytano mnie o zgodę w działaniach dotyczących twórczości Czesława Niemena. Powołuję się na prawo autorskie z 1994r. w którym jest mowa, ze tylko autor może zdecydować o pierwszym upublicznieniu swego dzieła, a nie osoby trzecie. W przypadku Agrykoli Czesław Niemen zadecydował, ze jednorazowo upubliczni swoje dzieło. Moim zdaniem o dalszym wykorzystaniu tego utworu, mimo upublicznienia pierwszego, powinien decydować artysta, a nie osoby trzecie. Artysta powinien decydować gdzie i w jaki sposób zostanie wykorzystane jego dzieło. Ja rozmawiałam z Krzysztofem Wodniczakiem, przeczuwając, że na koncercie organizowanym przez niego może zostać wykonany utwór Musica magica, bo jako wykonawca była zapowiadana m. In. Faridą. Ja poprosiłam pana Wodniczaka, że rozmawiałam moim prawnikiem,, żeby nie wykorzystywał ścieżki dźwiękowej wyprodukowanej przez mojego męża na tym koncercie, na co Krzysztof Wodniczak podniesionym głosem powiedział; "to niech pani zmieni prawnika, bo ja napiszę do Izby Adwokackiej żeby ją zwolnili". Potem pani mecenas wysłała jeszcze pismo, ale było to na nic. Mnie dotyka to, ze ktoś bez mojej wiedzy wchodzi mi do domu. Ja to tak odbieram. Mija mnie bez słowa i zabiera mój ulubiony wazonik i wychodzi ni patrząc na mnie. Przez jakiś czas Krzysztof Wodniczak organizował koncerty mojego męża, przychodził do nas do domu.
Aranżacja utworu, produkcja, wykonanie wokalno- instrumentalne wykonywał mój mąż, a Faridą śpiewała i napisała wiersz. Autorem muzyki był Czesław Niemen.
Poza wykonaniem utworu w 1990r. w zasadzie o nim nie było mowy w domu, bo mąż koncentrował się na własnych projektach. Ta kwestia powróciła dopiero w okolicznościach koncertu, który się odbył w Poznaniu w 2008r.
Wersja utworu, który był upubliczniony w radiu to była wersja z fonogramu. Pan Skliński opublikował to przy okazji jakiejś audycji w związku z rocznicą śmierci mojego męża. Nie wiem w jaki sposób wszedł on w posiadanie tego fonogramu. Może to było przed koncertem w Poznaniu.


Powódka oświadcza, że wiedzę na temat koncertu na Agrykoli, w trakcie którego Czesław Niemen wykonał utwór Musica magica ma z pisma pozwanego- odpowiedź na pozew. Z mężem na ten temat nie rozmawiała.
(…….)

……..rozprawę odroczyć do dnia 9.06.201lr., godz. 10.30, s. 20, obecni przyjmują termin do wiadomości.
(…….)



*****************************


Poznań, 18 marca 2011 r.

                                                                                              
To niewiarygodne, jak dobrą kondycją może się wykazać czas. Nie przestaje galopować. Trudno za nim nadążyć. Ani się spostrzegłem, a zrobiła się połowa marca. To z kolei oznacza, że za tydzień mam spotkanie, na które już dzisiaj zapraszam. W najbliższy wtorek 24 marca o godz.14.00  w sali nr 20 Sądu Okręgowego w Poznaniu mieszczącego się przy al. Marcinkowskiego 32 będę przesłuchiwany w charakterze strony w sprawie powództwa Małgorzaty Niemen-Wydrzyckiej. Ostatnia żona Czesława Niemena wniosła sprawę  przeciwko Stowarzyszeniu Muzycznemu BRZMIENIA, którego współtwórcą był Czesław Niemen. Ostatnia żona tego wybitnego artysty wniosła sprawę o ochronę praw autorskich.


            Wezwanie Strony do osobistego stawiennictwa celem przesłuchania w charakterze strony pod rygorem pominięcia dowodu z przesłuchania w razie nie usprawiedliwionego udziału"- Tak brzmią słowa ostatniej żony Czesława Niemena. Problem polega na tym, że nie mam zamiaru unikać spotkania z Temidą i na pewno pojawię się, by przedstawić moje racje związane z utworem "Musica Magica". Przecież powszechnie wiadomo, że utwór ten skomponował Czesław Niemen-Wydrzycki do słów włoskiej piosenkarki - Jego wielkiej Muzy - „Faridy” – a właściwie Concetty Gangi, ur. 26 września 1946 w Katanii.

            Z miłości do muzyki, wspólnie nagrali ten utwór. Wszelkie prawa do niego Czesław Niemen- Wydrzyki podarował swojej Muzie. Czesław Niemen już nie żyje, a jego wielka „miłość” z okresu młodości, nadal wykonuje ich wspólny utwór….

             Smutne jest to, że wdowa po wielkim artyście – zamiast cieszyć faktem umiłowania swojej osoby przez Niemena – szuka zemsty nad ludźmi bliskimi jej mężowi.
                                                                                                                                                                                                                                   Krzysztof Wodniczak                                                                                                                                                                                                                     Prezes S.M. BRZMIENIA

P.S. Zupełnym przypadkiem, FARIDA przyleci w przeddzień procesu do Polski – do swojego brata mieszkającego w Toruniu. W dzień po zapowiadanym procesie wystąpi z recitalem w Bielsku-Białej.

ŚLADY NIEMENA W BERLINIE

To fotografia z dawnych lat, podarowana na pamiątkę przez Niemena i Faridę z autografami , czy można dziś powiedzieć, że to była nieprawda?

Wywiad z Czesławem Niemenem, przeprowadzony telefonicznie w roku 1996 przez Wojtka Mroza dla nieistniejącego już dzisiaj Radia Multi-Kulti. Przypominam go nie tylko pamięci Niemena, ale także naszego kolegi, Wojtka Mroza, zmarłego 27.06.2010 roku

W Berlinie Czesław Niemen miał znajomych i przyjaciół...
Zostawił wiele śladów, jednym z nich jest ten autograf:

Łatwiej oszaleć,
Zmarnotrawić wdzięki
Potocznym żyje się raz
Usprawiedliwić grzechy
Potem już tylko
Skrzywionych luster jęk
POLITOWANIA

Czesław Niemen

...Obok okulary Niemena, z których wypadło jedno szkło,
zawiesił je tam na pamiątkę... i tak wiszą do dzisiaj.



50 LAT POLSKIEGO ROCKA / 50 JAHRE POLNISCHER ROCK

ŚLADY NIEMENA W BERLINIE

8 listopad 2009,  po 18-tej rozpoczęliśmy spotkanie „50 lat polskiego Rock’ n’ Rolla” przypomnieniem życiorysu Czesława Wydrzyckiego, bo tak brzmiało jego prawdziwe nazwisko i projekcją naszego krótkiego dokumentu filmowego „Ślady Niemena w Berlinie”, który zawiera wspomnienia o Niemenie trzech osób: red. Wojtka Mroza, saksofonisty Joe Kucery i plastyczki Eli Woźniewskiej, którzy znali go i współpracowali z nim, tu w Berlinie.

Po projekcji, interpretacje piosenek Czesława Niemena w wykonaniu Jarosława Królikowskiego, artysty opery wrocławskiej, uznanego za najwierniejszego interpretatora  jego utworów. Gdy śpiewał te przebojowe piosenki z początków kariery Czeslawa, duch Niemena unosił się nad słuchaczami, była to iluzja, która pozwoliła tym, którzy byli na koncertach Niemena, choć na chwile cofnąć czas i wrócić do chwil gdy panował Rock’n’Roll, po polsku nazwany przez Franciszka Walickiego Big-Beatem. W tle wyświetliliśmy zdjęcia z archiwaliów organizatorów koncertów Niemena, Wojtka Mroza i Krzysztofa Lipowicza. Z tym drugim jak i innymi osobami postaramy się nakręcić kolejną cześć wspomnień o Czesławie. Może odpowiemy na pytanie dla kogo Niemen napisał piosenkę „Czy mnie jeszcze pamiętasz?”?

Tego dnia Niemcy, fetowali 20-lecie zburzenia muru, w tym spotkaniu też mieliśmy coś jubileuszowego, występ Joe Kućery, który przed upadkiem muru grał z Niemenem w klubie Quasimodo, a podczas tego muzycznego spotkania przypomniał w wersji na saksofon i piano wraz z Chrisem Szachnowskim, dwa przeboje „Pod papugami“ i „Płonącą stodołę“. Do tego wspaniałego duetu dołączył obecny na sali amerykański wokalista Jesse Ballard i wykonał dedykując pamięci Niemena - Evergreen „Georgia“.

Dwie kolejne interpretacje z repertuaru Czesława Wydrzyckiego, wykonała Iwona Cudak, na codzień występująca z zespołem Ultramild. A były to: „Jednego serca”   http://www.youtube.com/watch?v=KbCtKMIBlaE
i „Dziwny jest ten świat”. Iwona zebrała za tą interpretację wraz z Chrisem Szachnowskim duże brawa. Sam byłem ciekaw jak poradzi sobie z tak znanymi utworami, ale udowodniła, ze jest interesujacą postacią na berlińskiej scenie muzycznej. Natomiast Chris to wirtuoz gry na fortepianie, to postać wyjątkowa - sympatyczny, uczynny. Bez problemu akompaniował muzykom, także naszemu miejscowemu bardowi Januszowi Adamskiemu, który zaśpiewał balladę Dżemu „Do kołyski”.

Basista Harald Aleksa i jego gitarzyści: Richard Arame, Jens Schmidel, Sven Ramrath i Marek Wiśniewski na perkusji przyjęli nazwę B5. I tego dnia wystąpili z programem dedykowanym polskim muzykom – Rówieśnikom Rock’n’Rolla, których zdjęcia przewijały się na ekranie dzięki uprzejmości Wojtka Korzeniewskiego z Fundacji Sopockie Korzenie , a były to fotografie Marka Karewicza z wystawy  Big-Beat  - 50 lat polskiego Rock’n’Rolla.

B5 zaprezentowali blues-rockowy repertuar, świetny warsztat muzyczny, gdzie na wyróżnienie zasługiwała gra Richarda Arame, który po koncercie zebrał wiele pozytywnych opinii. Na zakończenie zagrała grupa Lear‘s Child.
Była to, jak powiedzieli uczestnicy  poprzednich spotkań, najlepsza nasza impreza!

Auf den Spuren Czeslaw Niemens an der Spree

Das ganze Jahr über gab es in Polen Veranstaltung zum Thema „50 Jahre polnischer Rock“. Die Geschichte der polnischen Rockmusik wird unter anderem mit dem Namen des berühmten Musikers Czeslaw Niemen verbunden, der vor knapp sechs Jahren verstarb, aber ein musikalisches Erbe hinterlässt, das seinesgleichen sucht. In Berlin fand am 8. November 2009 ebenfalls eine Veranstaltung zum Thema „50 Jahre polnischer Rock“ und zu Ehren des Musikers Niemen statt. Aber nicht nur in seiner polnischen Heimat, sondern weltweit hatte er unzählige Fans. Weltweit ist er auch aufgetreten, hat in Polen, im westlichen und östlichen Ausland erfolgreiche, in die Rockgeschichte eingegangene Alben herausgebracht. Marlene Dietrich wurde in den sechziger Jahren auf ihn aufmerksam und übernahm einen seiner Songs Czy mnie jeszcze pamiętasz, den sie ins Deutsche übersetzte und selbst sang. Das Lied hieß: Mutter, kannst du mir vergeben.

Wir sind seinen musikalischen Spuren hier in Berlin nachgegangen und reichlich fündig geworden. Lange vor der politischen Wende ist er bereits im Ost- und Westteil Berlins aufgetreten. In Westberlin war er im November 1974 zu Gast beim damaligen Sender Freies Berlin (SFB) im Haus des Rundfunks in der Charlottenburger Masurenallee (heute rbb). Sein Live-Konzert wurde damals aus dem SFB direkt übertragen und war in Ost und West zu hören. Er gab viele Konzerte hier in der Stadt, die sich gar nicht mehr alle aufzählen lassen.

Doch gerade zum 20. Jahrestag des Mauerfalls, den die Berliner kürzlich groß gefeiert haben, erinnern wir uns, die RockInBerliner, auch an ein anderes Ereignis: Der große Meister aus Polen, der Rock-, Jazz-, Blues- und Experimentalmusiker Niemen, gab vor etwas über 20 Jahren, also kurz vor der Maueröffnung, ein Konzert im Quasimodo. Er trat dort zusammen mit dem ebenfalls berühmten Saxophonisten Joe Kučera auf, der aus Prag stammt und seit 1969 in Berlin lebt. Kučera ist bereits in den Sechzigern zusammen mit Karel Gott aufgetreten.

Auf der Veranstaltung am 8. November in der Werkstatt der Kulturen war auch Joe Kučera anwesend und trug einige Songs, begleitet von dem Pianisten Chris Szachnowski, vor. Jaroslaw Krolikowski, der wohl beste Imitator Niemens, reiste aus Polen an und trug bekannte Lieder Niemens vor. Ebenfalls traten Iwona Cudak, das Band „B5“ von Harald Alexa und Lear’s Child auf. Schließlich wurde ein von RockInBerlin kürzlich gedrehter Film aufgeführt, in dem Zeitzeugen und Weggefährten Czeslaw Niemens, teilweise an authentischen Orten über ihre Begegnungen mit dem Meister hier in der Stadt berichteten. Die Veranstaltung wurde von RockInBerlin und der Polnischen Alternative e.V. organisiert.

Volker Voss

NIEMEN - MONACHIJSKI ŚLAD

Zadzwoniłem do Marcina Idzińskiego z zapytaniem, czy nie posiada zdjęć Czesława Niemena.
...Nie posiada, ale w wyniku naszej rozmowy obiecał garść wspomnień ze spotkania z nim.
Za dwa dni miałem tekst. Przeczytajcie co napisał, specjalnie dla Rockinberlińczyków.

Marcin Idziński (Monachium) –  reżyser, aktor, dziennikarz, działacz społeczny i katolicki, były pracownik Radia Wolna Europa redaktor portalu  monachijskiego   www.polonia-monachium.info

... Wczesne lata sześćdziesiąte. Czasy były zgrzebne, ale trochę mniej ponure niż poprzednie. ZSP (Zrzeszenie Studentów Polskich) jeszcze nie do końca zostało wchłonięte przez reżim. W Gdańsku… Bim-Bom już nie grał (ostatnia premiera „Coś by trzeba” w roku 1959, ostatnie przedstawienie w maju 1960 w Brukseli), ale w jego atmosferze, w Klubie Żak  jeszcze działają wspaniałe grupy; - „Co to” Romka Freiera, „Cyrk” Rodziny Afanasjew, „Galeria” Jurka Krechowicza, „To tu” z Szaciłłą i Kowalskim - życie jazzowe w pełnym rozkwicie, Klub Kwadratowa, Medyk, powstają pierwsze grupy rockowe… rusza sopocki Nonstop, wylęgarnia tego gatunku muzyki.

Czesław Wydrzyki (od 1963 Czesław Niemen) przybywa do Polski z falą repatriantów z ZSRR w roku 1958.

Spotykamy się w Szkole Muzycznej II stopnia. Jest dość lubiany, ale osobny, niebywale – jak na nasz ówczesny styl – delikatny, cichy, nosi prawie dziewczęcą fryzurę z grzywką, jest szczupły jak tancerz. Nie jest rozmowny. O swych losach w ZSRR nie chce mówić, jakby go to żenowało, choć mocno ze wschodnia mówi. Nie jest zbyt towarzyski. Właściwie nikt go nie zna. Gra na gitarze i chyba śpiewa, ale nie narzuca się z tym nikomu. Nie lubi się popisywać. Eunuch, czy co? – w modzie są głosy chrapliwe niby Chubby Checker – Czesław ma brzmienie wysokie, czyste, jeszcze nie dramatyczne, łagodne.

Trochę szwendamy się po jesiennym Sopocie co nas trochę zbliża. Postanawiamy wziąć udział w konkursie młodych talentów w Żaku. Trochę dla draki, bo nie mamy jeszcze takich ambicji, a może trochę się ich wstydzimy (?). O chłopakach z gitarami jeszcze mówi się z przekąsem, a nawet z pewnego rodzaju dezaprobatą.

Śpiewamy w niedużej, nieprawdopodobnie zadymionej papierosami sali na parterze. Niemal nie widać estrady. Wtedy wszędzie wszyscy palą, w klubach, w tramwajach, autobusach, kolejce, nawet w sklepach sprzedawcy pakują mięso z kipem w kąciku ust.

Wszyscy się drą, ja też! Chcemy wykrzyczeć to niewiele, co mamy do powiedzenia. Krzyczeć z gitarą po angielsku to jest właśnie INN! Na Wybrzeżu dużo się słucha rocka. Marynarze przywożą, więc każdy niemal coś ma z tych płyt. Longa można dostać za pół pensji ojca. Na singla Presleya można zaoszczędzić. Na Brendę Lee też, ale to „pościelowy”, tak samo jak Paul Anka. Liczą się Animalsi.

Są już pierwsi mistrzowie tego tańca. Gdy na fajfie tańczy Rysiek Kalicki większość staje, żeby popatrzeć. Po odrobieniu lekcji chodzimy na te fajfy. Kto ma dżinsy ten zakłada. To jest super styl. Lee, Wranglery! Lewisy jeszcze do Gdańska nie dotarły. Czesiek chodzi w spodniach z kantem, ale na konkurs zakłada buty od Śliwki, chyba pożyczone, bo są cholernie drogie.

Gdy na niego kolej… śpiewa po hiszpańsku jakąś rzewną pieśń (chyba Malahuenia), znowu tym wysokim głosem… jak eunuch. Ograł nas! To on wgrał konkurs. Chyba nie wolno nagradzać tych co po angielsku..  co rzeczywiście mają coś do „powiedzenia” – myślimy trochę zawiedzeni.

W nagrodę zaśpiewa z Niebiesko-Czarnymi. To już jest coś! Każdy by chciał.

Zawiodłem się! Rzucam gitarę! Składam papiery do Szkoły Teatralnej w Krakowie.

Z Czesławem spotkałem się znowu dopiero w trzydzieści lat później w Monachium.

Album o twórczości Czesława Niemena.

17. stycznia minęło sześć lat, od chwili, gdy nie rozbrzmiewa już głos Niemena, ale pamięć o Nim wciąż żyje wśród nas.
Jedną z takich osób jest Tadeusz Skliński - Niemenolog, który wydał album o twórczości Czesława Niemena.
Bardzo bogato ilustrowane wydawnictwo,  posiadacza największego zbioru dokumentacji, zdjęć i nagrań płytowych Czesława Niemena. Otrzymałem je od autora po naszym koncercie z okazji 50-tej rocznicy polskiego Rocka.
Na pamiątkowym zdjęciu obok, o
d lewej Ewa Sklińska, PIOTR PUŁAWSKI wokalista i gitarzysta Czerwono-Czarnych i Polan, Marek Szlachcic i Tadeusz Skliński.

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego