Przejdź do treści

Menu główne:

2012

Anno Domini

Grzegorz Pleszyński - berliński performer i jego rockowe pasje
(17.12.2012)

Grzegorz Pleszyński - zajmuje się zarówno malarstwem, grafiką, instalacją, jak i prefomance’m - mieszka na stałe w Berlinie, wraz z jego artystyczną partnerką, w tym nagraniu w roli wokalistki Ann Noel i muzykiem, performerem z Polski - Arturem Maćkowiakiem nagrali HEY MAN, które polecam wysłuchać do końca i dać się wciągnąć w wir eksperymentalnych dzwięków z pogranicza bluesa, rocka i psychodelicznych klimatów.
Wiosną 2011 roku w Bydgoskim BWA Grzegorz Pleszyński i Ann Noel zaprezentowali swoje prace na wystawie "Rock’n’Rollowa historia sztuki".

MS


Donna Brown & Golden Gospel Pearls w Jedlinie Zdrój
(19.10.2012)
Gdy Donna Brown i jej Golden Gospel Pearls po raz pierwszy pojawiła się na scenie w roku 1992, dla wielu znawców muzyki stało się jasne, że  jest to przełom dla Harlem-Gospel w Niemczech. Golden Gospel Pearls uznano za chór, którego wyjątkowy, mocno uduchowiony afro-amerykański sound zachwyci europejską publiczność. Byli pionierami czarnej muzyki gospel w Niemczech. Teraz, po 20 latach i ponad 2000 koncertów Donny jako solistki, są najbardziej znanymi przedstawicielami gospel między Flensburg a Füssen. 600.000 Fanów zdobyli w Berlinie, ponad 2 miliony w Niemczech i innych krajach Europy. Golden Gospel Pearls w roku 2012 wyruszyły ponownie na trasę koncertową, która prowadzi ich przez Niemcy  do innych państw europejskich. Donna i jej wspaniały chór świętują w b roku 20 udanych lat.

19. października 2012r. w ramach projektu "Docenianie różnic. Odkrywanie podobieństw"
- wyruszyłem z czarnoskórymi muzykami "Golden Gospel Pearls"- Donną Brown, Queen Yahną i  Kirkiem Smith'em
do jedliny Zdrój, by zaśpiewali w pierwszym dniu piątej już edycji Koncertu Trzech Kultur.  Czekała nas wielka niewiadoma - jak zostaną przyjęci przez polską publiczność muzycy gospel, znani bardziej z filmów niż koncertów na żywo.
Ale powiedziałem sobie, że jak w filmie Blues Brothers, mam misję od Boga.

Dzień zaczął się zapakowaniem do przyczepki całego majdanu czyli equipmentu: głośniki, statywy, mixery, kable, mikrofony i różne torby z garderobą i ... trójki "Pereł" do samochodu, który "przycupnął-był" pod naszym ciężarem.
Hallelujah! Rzekłem i pojechaliśmy.
Po krótkim rozpędzie utknęliśmy w 66 minutowym, jak podali w radio korku.
Radio nadaje po niemiecku, "Perły" po amerykańsku omawiają program występu, a ja po polsku myślę, na którą my tam zajedziemy?

Do granicy nadrobiłem nieco - "zapomniałem" o ograniczeniach dotyczących przyczepek - Halellujah! - mam misję od Pana Boga... i Kirka - pastora Kościoła Zielonoświątkowców na tylnym siedzeniu.
Później tarka A4, resory pracują - chyba. Potem znowu gładko i po zjeździe na Jelenią - polskie drogi. Hallelujah! Tniemy dalej.
Dojechaliśmy na 16:30. Na umówione miejsce pod motel Moniuszko.

Pani Dorota Romanowska z Centrum Kultury ucieszyła się na nasz widok mówiąc jesteście najbardziej oczekiwanymi ludźmi w Jedlinie. Kirk natomiast szepnął mi na ucho, że nie sądził byśmy zajechali wcześniej niż o wpół do szóstej.
Potem 20 minut na rozpakowanie się w pokojach i 20 minut na obiad - żaden lunch - polski obiad, karkóweczka, mini pyzy w sosie pieczarkowym. Halelujah! Palce lizać!

Potem do Kościoła, rozstawić sprzęt i szybki soundcheck…
O..Oo… ludzie już niemal w komplecie siedzą w ławkach, ale … coś nie gra…  don't stres … mamy misję od Boga.
Testuję mikrofony: jeden, dwa; jeden, trzy, pięć. Ludzie w śmiech. Więc mówię: ja umiem liczyć do pięciu, ale jak oni zaśpiewają to będzie na dziesięć.
Rozlegają się oklaski, pora zaczynać koncert!
Poszło! Hallelujah!

Śpiewają razem... solo... proszą o wspólne śpiewanie, wykrzykiwanie: Jesus, Amen, In the Hand, Hallelujah …. Koncert trwa.
Ludzie ulegają namowom, wtórują, klaszczą w dłonie. Następują zmiany tempa… to wyciszają, to wzmagają się emocje. W końcówce koncertu ludzie już na stojąco , klaszczą i śpiewają.
Hallelujah - dziesiątka!

P.S.
Serdeczne podziękowania za gościnę w imieniu złotych pereł muzyki gospel, dla Pani Doroty Romanowskiej, księdza proboszcza Ryszarda Urygi oraz kolegi, który pomagał w rozwiązywaniu technicznych problemów
i sympatycznej Pani Łucji z synem Andrzejem z motelu Moniuszko za kulinarne rozpieszczenie .

RockinBerlińczyk

http://www.jedlinazdroj.eu/
http://www.hotel-moniuszko.eu/


Tod eines Friedensforschers - ein Buch von Viktoria Korb

Mein Polit-Krimi „Tod eines Friedensforschers“  beschreibt die Affären der  „Wende-Zeit“ , also des  friedlichen Übergangs vom Sozialismus zum Kapitalismus, umgekehrt als Marx vorhergesagt hatte.
Seine Aktion spielt sich in Berlin und in Warschau, sowie im Zug Berlin-Warschau Express ab. Die Rückkehr des Kapitalismus verlief in Polen, viel schwieriger als in der DDR,  wo die „Transformation“ von der BRD organisatorisch und finanziell unterstützt wurde. Sie wurde begleitet von zahlreichen Morden und fraglichen „Selbstmorden“. Der im  Buch beschriebene Fall des Mordes an  General Papała von 1998 wurde bis heute nicht geklärt. Trotz mehreren, zum Teil absurden  Prozesse wurden die Täter nicht gefunden. Der General war Chef der polnischen Polizei und dabei, zum Interpol zu wechseln. Es ist bekannt, daß er kurz davor manche Spuren von weltweiten Affären im internationalen Waffenhandel gestoßen war. Das Buch beschreibt aber auch humoristisch die oft verlogene westberliner linke Elite aus Zehlendorf, wo man auch eine Leiche entdeckt. Parallel wird die Verhaftung des Direktors einer polnischen  „Nähmaschinenfabrik” beschrieben, der zu Verhandlungen über Waffenexport nach Irak nach Frankfurt am Main geholt  und dann verhaftet wurde...
Diese Geschichten wurden in Polen zum Medienereignis und sind es zum Teil bis heute geblieben. Das Thema blüht bei jedem neuen politischen Mord oder „Selbstmord“ immer wieder auf. Die ugelösten Morde erlaubten mir, als Autorin, auch über sie zu phantasieren. Das Buch ist zuerst in Deutschland 2005 erschienen, 2008 in Polen als Buch und 2012 als Hörbuch. Es hatte sehr gute Rezensionen in den wichtigsten deutschen Rundfunkstationen.

Viktoria Korb       

Auszug aus dem Buch

"Mittlerweile stank es zum Himmel. Nicht nur im Garten. Der Geruch kam eindeutig aus Adalberts Behausung. So entschied sich Hugo, die Polizei anzurufen und bat, jemanden zu schicken.
„Sie spinnen doch, mein Herr“, wehrte sich der Polizist, „das kommt einfach von diesem komischen Wetter. Wir haben so viele Überschwemmungen, dass sogar der Bundeskanzler sie als die größte Katastrophe seit der deutschen Wiedervereinigung bezeichnet.“
Wie recht er hat, dachte Hugo und hörte geduldig zu:
„Es ist ein warmer Märztag, vielleicht stinkt die Kanalisation, und es gibt halt unterschiedliche Gerüche. Es wäre was anderes, wenn ein Wagen vor ihrem Haus nicht vorschriftgemäß geparkt hätte.“
„Ach so?“ wunderte sich Hugo.
„Aber ja, dann würden wir sofort zu ihnen eilen. Wirklich sofort – wissen Sie, Gefahr im Verzug. Aber wegen ein bisschen Geruch... Vielleicht kocht ihr Nachbar Eisbein?“
„Mein Nachbar von rechts ist fanatischer Vegetarier, und mein Nachbar zur Linken, Professor Donnemua, ist seit Wochen spurlos verschwunden. Daher ist dieser ätzende Gestank äußerst dubios.“
„Na ja, mein Herr, ein Professor, der sitzt bestimmt den ganzen Winter auf den Kanaren.“
„Mag schon sein, Herr Wachtmeister, aber seine Katzen miauen schon so laut, dass man es bis zu uns hört... Ich würde fast sagen, dass sie hungrig sein könnten.“
„Wegen der Katzen wenden Sie sich ans Tierheim Lankwitz oder an die Feuerwehr. Die sind zuständig.“
„Ich verlange als Steuerzahler, dass Sie sofort kommen, sonst wende ich mich an den Innensenator, den ich aus meiner Schulzeit kenne“, knurrte Hugo. „Versuchen Sie nicht mich einzuschüchtern. Ich bin nämlich auch Steuerzahler. Wir kommen gleich und werden die Sache polizeimäßig erfassen.“
Hugo hatte den Satz: „Geh doch nach drüben“ schon auf der Zunge, schaffte es aber doch sich zu beherrschen. Das konnte man nicht mehr sagen.
„Drüben“ war verschwunden, und zwar unwiderruflich. Ein Umland mit politischer Alternative gab es nicht mehr.
Den Polizisten gelang es, ihrer Übelkeit Herr zu werden, und sie brachen in das Haus des Professors ein. Hugo und Gundula folgten ihnen. Die Leiche von Adalbert Donnemua war dabei, an seinem Schreibtisch zu zerfließen. Rund um ihn miauten verzweifelte, bis auf die Knochen abgemagerte Katzen. Offensichtlich hatten sie aus Hungersnot schon an seinen Ohren geknabbert.
Hugo und Gundula übergaben sich, überließen alles andere der Polizei, flüchteten nach Hause und genehmigten sich erst mal zwei doppelte Cognacs.
Beim Verhör nahmen die Polizisten ihre Personalien auf und fragten, wann sie zuletzt Kontakt mit Adalbert Donnemua gehabt hatten. Gundula schloss die Augen, um sich besser zu konzentrieren:
„Vor sechs Wochen etwa. Da war er bei uns zum Abendessen.“
„War er mit Ihnen alleine?“ erkundigte sich Inspektor Ramol.
„Nein. Das wäre die reinste Zeitverschwendung, den ganzen Abend einer einzigen Person zu widmen“, erklärte Hugo.
Ramol hob seine Augenbrauen, erstaunt über soviel Ehrlichkeit, und Hugo berichtete gelangweilt weiter:
„Es war die gleiche Gesellschaft wie letzte Woche. Leute, die immer zu unseren Essen kommen. Sie wissen schon – das übliche – der Anwalt, der Steuerberater, der Vermögensverwalter, der Arzt und der Apotheker, samt Gattinnen.“

Staatsministerin Pieper verabschiedet
den Botschafter Polens in Deutschland

(18.08.2012)

Auf Einladung der Staatsministerin im Auswärtigen Amt, Frau Cornelia Pieper, wird am Freitag, dem 17. August ab 19.00 Uhr zu Ehren des polnischen Botschafters in Deutschland, Dr.Marek Prawda, in Freyburg/Unstrut ein Abschiedfest veranstaltet.

Botschafter Prawda verlässt Deutschland nach sechs Jahren, um nun als neuer Botschafter Polens bei der EU nach Brüssel zu wechseln. Dazu erklärte Staatsministerin Pieper heute in Berlin: "Die deutsch-polnischen Beziehungen waren noch nie so gut wie heute und sind inzwischen tief verankert in den Herzen der Menschen. So gibt es mit keinem anderen Land außer mit Frankreich so viele Städtepartnerschaften. Botschafter Prawda wird in Freyburg seine politischen Freunde und Wegbegleiter treffen. Und wenn Sie mich fragen, warum wir uns in Freyburg und nicht in Berlin treffen, dann würde ich antworten, Marek Prawda versteht auch viel von guten deutschen Weinen. So wird zu Recht am Samstag noch ein Weinstock auf seinen Namen getauft."
Als Gäste werden u.a. die Ministerpräsidenten Platzeck und Haseloff und der ZDF-Chefredakteur Hr. Frey erwartet. Die Namensgebung des Weinstock findet am Samstag, dem 18. August 2012 um 11 Uhr am Herzoglichen Weinberg in Freyburg/Unstrut statt.

Cornelia Pieper und Marek Prawda

Pożegnań czas

28.08.2012 pożegnaliśmy odchodzącego ze stanowiska ambasadora Polski w Niemczech dr. Marka Prawdę, który w czasie swojego sześcioletniego urzędowania na tym zaszczytnym stanowisku wykazał się: wiedzą, pracowitością i wielkim taktem na polu umacniania związków polsko-niemieckich.

Podkreślił to, żegnając go, w swojej  mowie przewodniczący Bundestagu Norbert Lammert, który  przytoczył wiele przykładów jego pozytywnej reprezentacji naszego kraju. Nie miejsce tu na wyszczególnianie wszystkich osiągnięć, ale nie mogę się powstrzymać, by nie wspomnieć o spektakularnej sprawie, największym polsko-niemieckim przedsięwzięciu od 1000 lat - wystawie: OBOK Polska-Niemcy 1000 lat historii w sztuce, w organizację której się zaangażował.
Także Pani Ambasadorowa swoją działalnością zaskarbiła sobie wdzięczność i szacunek wspieranych przez nią stowarzyszeń, m. innymi: Oświaty, czy Nike (kobiet przedsiębiorczych).
Pożegnalne przyjęcie odbyło się w obiekcie Muzeum Etnograficznego… Wielka gala, mnóstwo gości ze świata polityki i kultury, w tle muzyka wykonywana przez kwintet smyczkowy. Rewelacyjne pierogi i chłodnik na bazie buraczków - niemiecki catering sięgnął wyżyn kulinarnych, żeby wymienić tylko te potrawy…
Piękne panie w pięknych strojach, eleganccy panowie w garniturach, których nie znużyło oczekiwanie w długiej kolejce by uścisnąć dłonie Państwa Ambasadorostwa, wspomnieć krótko miniony czas i złożyć życzenia powodzenia, na nowej dyplomatycznej placówce w Brukseli.

Również i my żegnamy Pana Ambasadora z żalem.
Dziękujemy i życzymy owocnej pracy w Brukseli.

Danuta Kwiecień

TANZWUT
(01.08-2012)
Ein erfolgreiches Konzertjahr seit der Veröffentlichung von „Weiße Nächte“ liegt hinter uns! Tanzwut sagt Danke an alle Fans, Freunde und Journalisten, die uns in den vergangenen Monaten unterstützt haben.

In diesem Jahr gab es einige Highlights, wie als Opener beim Wave Gotik Treffen vor einer vollen AGRA-Halle zu spielen aber auch die Auftritte beim Summerbreeze Festival, beim Castle Rock Festival, Rockharz Festival, den Eisheiligen Nächten und all den anderen Festivals. Wir haben gefeiert, egal ob im kleinen Club oder auf den großen Bühnen, und es hat uns sehr viel Spaß gemacht.
Und auch aus den gemeinsamen Auftritten mit anderen Künstlern haben sich großartige Zusammenarbeiten ergeben, welche jedoch derzeit noch geheim sind.

Ein weiteres großartiges Erlebnis im kleinen Rahmen war das Konzert mit Teufel und Micha (In Extremo) in der Berliner TheARTer Galerie am 1. September 2012, welches anlässlich des 20jährigen Jubiläums von „Pullarius Furcillo“ stattfand. Eine CD mit Originalaufnahmen der beiden Musiker aus dem Jahr 1992 kann man im Tanzwut-Shop kaufen. (www.shop.teufel-music.de)

Das aktuelle Studioalbum „Weiße Nächte“ ist jetzt 1 Jahr alt und es wird Zeit Neues zu schaffen. So haben sich die Musiker rund um Teufel versammelt um mit der Vorproduktion fürs nächste Album zu beginnen. Die Veröffentlichung des nächsten Studioalbums ist für Herbst 2013 geplant. Aber bis dahin werden Tanzwut mit dem aktuellen Programm noch auf vielen Festen und Festivals zu sehen sein.

Die genauen Termine sind derzeit in Planung und werden im nächsten Newsletter und auf der Homepage (www.tanzwut.com) veröffentlicht.
Bestätigt sind derzeit schon das Amphi Festival und das M’eraLuna Festival.



Berlin i my - czego oczekujemy od stolicy / Hauptstadt-Rede
(05.06. 2012)
Fundacja Zukunft Berlin zaprosiła, Ambasadora R.P.  Marka Prawdę do wygłoszenia mowy o Europie i Berlinie, której wiodącym tematem był: "Berlin i my - czego oczekujemy od stolicy". Było to kolejna przemówienie z zaplanowanego cyklu - Hauptstadt-Reden der Botschafter - kolejne po mowach: ambasadora Rosji Vladimira M. Grinina i USA  Philipa D. Murphy.
Spotkanie odbyło się w siedzibie związkowej Landu Brandenburgi przy  Ministergärten 3 w Berlinie.
Słowa powitania wygłosiła sekretarz stanu Tina Fischer. Między innymi obecni byli: Przewodniczący niemieckiego Bundestagu Norbert Lammert, była Przewodnicząca Bundestagu Rita Süssmuth i były buristrz Berlina Walther Momper.
W przemówieniu Ambasador  podzielił się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi partnerskiego znaczenia  Berlina dla polskich miast, przypomniał o wpływie Solidarności na współczesną historię Niemiec, wtedy podzielonych murem dwóch państw niemieckich.
Po przemowie  ambasador odpowiadał na pytania znanego sprzed lat niemieckiego dziennikarza, byłego  redaktora telewizji SFB i założyciela  Studio Berlin telewizji ARD - Jürgena Engerta.
Oprócz tematyki stosunków Polsko- Niemieckich, nie obyło się także bez aktualnego tematu piłki nożnej i Euro2012.

M.S.

Steffen Möller und sein Bigos-Rap

In seinem neuen "Bigos Rap" bringt der Kabarettist und Buchautor Steffen Möller auf unterhaltsame Weise den Deutschen die kulinarischen Höhepunkte der polnischen Küche näher. Guten Appetit! Smacznego!

Der Bigos-Rap

Essen macht mir Spaß, Essen ist mein Ding;
ich ess nicht jeden Fraß, denn im Essen bin ich King.
Zum Glück kenn' ich ein Land, in dem mir alles schmeckt;
ich sag1 euch, was das ist - in meinem neuen Rap:

Champignons in Speck, Kutteln in den Sud;
Pilze machen keck, und Flaki machen Mut.
Den Hering nur im Öl, die Bete bitte rot;
Buraki gut gewürzt, und zur Not auch ohne Brot.

Karpfen wird geklopft, Ostern gibt es Babka;
ich hab1 schon wieder Hunger, im Magen ist noch Platz da.
Das Frühstück gerne fett, mit türkischem Kaffee;
Filter sind verpönt, und wehe, du sagst nee!

Fette Wurst und Sauerkraut, Bigos macht den Bauern schlau;
das Schnitzel oben drauf, und mit Wodka wird die Sau verdaut.
Piwo gerne polnisch, Piroggen dafür ruski;
den Braten schön geschmort, und zum Nachschlag gibt es Kluski!

Der Tisch biegt sich vor Lachen, es schnattert wie im Taubenschlag;
die Schwiegermama fragt, ob noch jemand Graupen mag?
Bigos ohne Kraut ist wie Feuer ohne Kohle;
Gott lebt nicht in Frankreich, Gott war doch ein Pole!

Refrain:
Das ist der Bigos-Rap, das ist der Bigos-Rap!
Wenn ich kein Bigos hätt, wär'n meine Kilos weg...

http://youtu.be/w_TLianmLco


Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego