-???-
31.07-2.08.2009 Wolin






XV Festiwal Słowian i Wikingów
Pogoda dopisała , jak i uczestnicy festiwalu oraz turyści, którzy przybyli z różnych stron: Polski, Skandynawii, Ukrainy, Rosji, Białorusi i Litwy.
Codziennie późnym popołudniem odbywały sie na ubitej ziemi negocjacje pokojowe, po których zrywano porozumienia i staczano wielkie bitwy Słowian i Wikingów, których z niecierpliwością oczekiwali turyści).
Brało w nich udział ponad 400 wojów, zgrupowanych w różnych drużynach. Wszyscy w pełnym uzbrojeniu i wojowniczym nastroju wywijali mieczami az leciały skry, a z tarcz drzazgi. Prócz rycerstwa zjechali się rzemieślnicy i muzykanci, często z narzeczonymi, zonami i potomstwem.
Po stuleciach można było zobaczyć: jak w średniowieczu lepiono garnki, tkano tkaniny, obrabiano bursztyny, wytapiano żelazo. Nie zabrakło kata reklamującego swoje usługi, a także średniowiecznych żebraków.
Muzykanci grali muzykę dawną, w której rytm pląsały Słowianki, kto chciał mógł się przyłączyć. Kto się zakochał, mógł zaraz w obrządku starosłowiańskim brać ślub, a kto się odkochał, mógł żonę czy męża sprzedać z zyskiem, targ niewolników był nieopodal.
Odbyła się inscenizacja próby ognia biskupa Poppo i chrzest Haralda Sinozębego przez cesarza Ottona, u którego boku stał Bolesław Chrobry.
Niestety norweskiego jarla Hakona nie udało się ochrzcić, gdyż ten zatwardziały poganin początkowo go przyjąwszy, potem odrzucił,
z odpływającej lodzi wołając - wiwat Odyn! Nie na wiele mu się to zdało, bo w końcu Olaf Trygvason ochrzcił Norwegię (co również zainscenizowano), która chrześcijańską pozostaje do dziś.
Bitwy morskie są stałym punktem festiwalowego programu, tym razem odbyły się dwie, o których mogliśmy zaraz posłuchać osnutych na prawdziwych wydarzeniach, ułożonych na poczekaniu przez „średniowiecznych” skaldów - sag w stylu wikińskim i legend słowiańskich.
Wrażeń było mnóstwo - i wiem, ze w przyszłym roku na pewno spotkamy się ze Słowianami i Wikingami w Wolinie, mając nadzieję na inscenizacje o Świetosławie-Sygrydzie, córce Mieszka I, siostrze Bolesława Chrobrego. Wydanej za Eryka - króla Szwecji, a po jego śmierci za króla Danii Swena Widłobrodego, syna Haralda Sinozębego (kochała ponoć Olafa Trygwasona, bez wzajemności). Po paru latach małżeństwa Swen wygnał żonę, która do Danii wróciła dopiero po jego śmierci, gdy królem został jej starszy syn Harald. Natomiast młodszy, Kanut miał panować nad Anglią, gdzie wpisał się do Kronik - jako jeden z największych zdobywców owych czasów.
Tak zawikłaną była skandynawska historia naszej Piastówny.
Wolinie - do zobaczenia za rok, przyjadę jako Świetosława-Sygryda Storrada, czyli Sygryda Dumna.
Tekst: Danuta Kwiecien
20.06.2009 Berlin





Berliner Rundfunk 91.4 Open Air 2009
Kindl Bühne Wuhlheide. Wystąpili i przypomnieli swoje przeboje sprzed 20/ 40 lat, zgromadzonym pod gołym niebem sceny „Kindl“, słuchaczom berinskiego radia 91!4
The Equals: Baby Come Back, I Get So Excited ...
The Rubettes (feat. Alan Williams): Sugar Baby Love, Tonight, Juke Box Jive, I Can Do It ...
Münchener Freiheit: Ohne dich schlaf' ich heut' nacht nicht ein, Tausendmal Du ...
Jimmy Sommerville (ex- Bronsky Beat): Smalltown boy, You make me feel, Comment te dire adieu ...
Kim Wilde: You Keep Me Hangin' On, Kids In America, You Came ...
Rick Astley: Together Forever, Never Gonna Give You Up ...
24.05.2008 Gdańsk






20 lat BIG CYC-a
Targ Węglowy w Gdańsku
Podczas Dni Gdańska zasłużony dla polskiego rock and rolla zespół Big Cyc świętował swoje 20-te urodziny.
Najpierw z udziałem publiczności, króra po brzegi wypełniła Targ Węglowy i swoich gości: KABARETU NEONÓWKA, ODDZIAŁU ZAMKNIĘTEGO, KASY KASOWSKIEGO, CZARNO CZARNYCH i aktora ANDRZEJA GRABOWSKIEGO.
Następnie w klubie "CD" w gronie zaprzyjaźnionych osób. Urodzinową wódke postawiła firma "Sobieski".
Na zdjęciach :
BIG CYC , Oddział Zamknięty, Czarno Czarni, niekiepski Kiepski, maskotki zespołu Big Cyc - cycata syrenka i teletubiś.
Gdański Neptun, Skiba wręcza Kasie Kasowskiemu certyfikat tajnego współpracownika,
takich kwitów było więcej, dostali je przyjaciele zespołu.
Impreza w klubie trwała do bladego świtu. My też tam byliśmy, za kolejne 20 lat toasty wznosiliśmy. Z łezką w oku wysłuchaliśmy przeboju z przed 20 lat "Berlin Zachodni, Berlin Zachodni"...